MKS Będzin rozpoczyna ucieczkę ze strefy spadkowej

wojtekborkowski38Ekipy z Bydgoszczy i Będzina są tymi dwiema najbardziej zagrożonymi spadkiem z ekstraklasy. W dzisiejszym spotkaniu obie jednak zaprezentowały się z dobrej strony i do wyłonienia ostatecznego zwycięscy tego starcia potrzebny był tie-break. W nim górą byli podopieczni Jakuba Bednaruka.

Od zepsutej zagrywki rozpoczął Tomasz Kalembka (0:1). Rafał Faryna popisał się udanym blok-outem a jego koledzy dołożyli punktowy blok (1:3). Tym samym elementem odpowiedział jednak Janusz Gałązka (3:4). Prowadzenie gości wzrosło po ataku i bloku Davida Sossenheimera (4:7). Bydgoskim siatkarzom udało się w miarę szybko zniwelować większość strat (8:9). Do remisu doprowadził jednak dopiero Jakub Urbanowicz (10:10). Dłuższa wymiana zakończyła się skutecznym atakiem Tonceka Sterna. Gdy słoweński atakujący dołożył punktowy serwis, o pierwszy czas w meczu poprosił szkoleniowiec Jakub Bednaruk (15:12). W drugiej części seta, bydgoska ekipa zanotowała kolejną punktową serię przy zagrywkach Jakuba Urbanowicza (18:13). Atak z drugiej linii skończył David Sossenheimer, ale szybką kontrą na lewym odpowiedział Urbanowicz (22:18). Zanosiło się już na pewne zwycięstwo gospodarzy, ale w samej końcówce goście zbliżyli się do nich na punkt (22:21). W kluczowym momencie Bydgoszczanie pomylili się dwukrotnie w ataku i na tablicy wyników pojawił się remis (23:23). O losach premierowej odsłony spotkania zadecydowała gra na przewagi. Po ataku Jakuba Peszki z jej wygrania mogli cieszyć gospodarze (26:24).

Początek drugiego seta należał do siatkarzy z Będzina, którzy dzięki mocnej zagrywce i punktowym blokom bardzo szybko wysunęli się na prowadzenie (0:4). Gdy goście zdobyli kolejne dwa oczka z rzędu, o pierwszy czas poprosił szkoleniowiec Przemysław Michalczyk (1:6). Po powrocie na parkiet, pojedynczy blok zanotował Janusz Gałązka a udaną kontrę na skrzydle dołożył Stern. Punkt kontaktowy chwilę później serwisem zdobył Paweł Gryc (6:7). Po kolejnym dobrym zagraniu Sterna na tablicy wyników pojawił się remis (8:8). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt (11:12). Sytuacja uległa zmianie dopiero gdy w polu serwisowym zameldował się David Sossenheimer. Dzięki serii dobrych zagrywek tego siatkarza, gościom udało się w pewnym momencie odskoczyć nawet na pięć punktów (11:16). W drugiej części seta udanym blokiem popisał się Paweł Gryc i strata do rywala stopniała do trzech oczek (16:20). Niestety przez błędy własne, gospodarze zaczęli oddawać rywalowi darmowe punkty. Choć walczyli oni do końca, to i tak nie zdołali go już w tym secie dogonić (19:25).

Dłuższa akcja zakończyła się udanym atakiem ze środka Dawida Dryji (1:3). Kolejne oczko dla gości dołożył Rafał Faryna (2:4). Gospodarze jednak bardzo szybko doprowadzili do pierwszego w tym secie remisu (4:4). Z sytuacyjnej piłki skończył David Sossenheimer i goście odzyskali swoje prowadzenie (4:6). Podwyższył je Artur Ratajczak a później także Rafał Faryna (8:11). Punktowy blok zanotował Piotr Lipiński, ale w następnej akcji na czystej siatce skończy Artur Ratajczak (12:15). Po czasie na żądanie trenera Michalczyka, kontrę z prawego wykończył Jan Fornal a punktowy blok dołożył Dawid Dryja (13:18). W samej końcówce potężnym atakiem ze środka popisał się Janusz Galązka a sprytną kiwkę dołożył Toncek Stern (18:21). W kluczowym momencie po stronie gości nie zawodził duet Faryna – Sossenheimer (18:23). Mimo iż gospodarze zdobyli jeszcze dwa oczka z rzędu, górą w czwartej odsłonie i taki byli Będzinianie (20:25).

Czwartego seta otworzył Toncek Stern (1:0). Goście po raz kolejny w tym meczu zagrali z szóstej strefy, ale gospodarze odpowiedzieli im za to udanymi zagraniami ze środka (3:3). Ponadto przy zagrywkach Pawła Gryca odskoczyli oni rywalowi na dwa oczka (5:3). Punktową serię przy własnym serwisie zanotował również Rafał Faryna i w pewnym momencie wynik zaczął przechylać się na korzyść MKS-u (5:8). Bydgoszczanom udało się doprowadzić do wyrównania (10:10) a po kontrze Gryca na skrzydle nawet na prowadzenie (11:10). Po przerwie na żądanie trenera Jakuba Bednaruka, kolejną piłkę do ataku otrzymał Stern a także Sosenheimer (12:12). W drugiej części seta, gospodarze zdołali wypracować sobie dwa oczka przewagi. W końcówce siatkarze Visły Bydgoszcz zwiększyli dystans do rywala (21:16). Przyjezdni próbowali jeszcze odrabiać straty (23:20), ale ostatecznie ta sztuka im się nie udała i ze zwycięstwa w czwartej partii mogli cieszyć się miejscowi (25:21).

Gospodarze rozpoczęli tie-breaka od błędu (0:1). Po dłuższej przerwie spowodowanej zamieszaniem przy stoliku sędziowskim, na skrzydle zapunktował duet Stern-Gryc (2:2). Na ponowne prowadzenie, gości wyprowadził już chwilę później Dawid Dryja (2:4). Upragnione przejście dał miejscowym Paweł Gryc a oczko na miarę remisu zdobył Toncek Stern (6:6). Po zmianie stron, drużynie MKS-u udało się dwukrotnie zatrzymać ataki Tomasza Kalembki a także zapunktować bezpośrednio serwisem. Przez to ich przewaga wzrosła w pewnym momencie do trzech punktów (9:12). Gdy tym samym elementem zapunktował także Paweł Gryc, o czas dla swoich podopiecznych poprosił trener Bedaruk (12:13). Po powrocie na parkiet, przyjezdnym udało się zdobyć brakujące do zwycięstwa punkty (13:15).

BKS Visła Bydgoszcz – MKS Będzin 2:3

(26:24, 19:25, 20:25, 25:21, 13:15)

MVP: Rafał Faryna

BKS Visła Bydgoszcz: Gałązka,Stern, Lipiński, Kalembka, Urbanowicz, Peszko, Szymura & Bronisławski (libero) oraz Gryc, Gil, Woch

MKS Będzin: Gunia, Dryja, Pająk, Faryna, Sobański, Sossenheimer, Potera (libero) oraz Ratajczak,Buczek, Fornal

Autor: Agnieszka Samojedna /fot. Plusliga.pl (W. Borkowski)