Łączenie stanowisk to niewątpliwie rzadko spotykany fakt w życiu człowieka. Nieczęsto, ale jeśli już, to odbierane jest niekoniecznie pozytywnie, ponieważ w jaki sposób można zajmować się dwiema profesjami jednocześnie i dodatkowo wywiązywać się z tego idealnie? Jak widać można, ale z dokładną receptą zapoznamy Was poniżej.
Kim jesteś?
Jestem Mateusz Gawryś.
Przecież wiesz, że nie o to pytam..
Jestem przyjmującym UKS-u „Trójki’’ Kobyłka, zespołu, który występuje obecnie w trzeciej lidze seniorów, trenerem personalnym i…
Tak, słucham?
Trenerem motorycznym.
Opowiedz proszę szczegółowo, czym jest trening motoryczny. Nie dla wielu osób jest to jasna kwestia.
Jeśli chodzi o przygotowanie motoryczne, patrząc tak bardzo szeroko, to jest przede wszystkim zabezpieczenie sportowców przed kontuzjami.
A na przykładzie?
Spójrz, to bardzo prosta sprawa. Masz kontuzję, nie grasz w siatkówce, nie zjeżdżasz na nartach, a musisz się leczyć, albo nie dostajesz szansy zaprezentowania siebie w pełnej dyspozycji, ponieważ dolegliwości są zbyt silne.
Obecnie opiekujesz się sportowcami, reprezentującymi różne dyscypliny?
Na co dzień zajmuję się przede wszystkim narciarzami alpejczykami, którzy są jednymi z najlepszych w Polsce. Pracuję również w prywatnym klubie (Michał Ficoń – Przygotowanie Motoryczne Sportowców, Treningi Personalne – przyp – red) z dziećmi, jeśli chodzi o narciarstwo alpejskie. Narciarze być może już w tym sezonie odniosą dobry, wysoki wynik, choć…
Tak?
Hmm, ma to trochę dwie strony, dobrą i złą. Myślę, że czternasto-, czy szesnastolatkowie, mogą, ale nie muszą teraz wygrywać. Mają się holistycznie i poprawnie rozwijać. Być sprawnymi sportowcami, którzy nawet jak przestaną uprawiać daną dyscyplinę mogą zająć się czymkolwiek innym bez dolegliwości zdrowotnych i ograniczeń w aparacie ruchu. Zdobycie jak najlepszego wyniku nie może przyćmiewać trenerowi zdrowia i formy fizycznej zawodnika. To samo tyczy się młodych siatkarzy. Ile znamy przypadków, że w młodym wieku siatkarz grał na bardzo wysokim poziomie a teraz nic o nich nie słyszymy… Często właśnie ta urazowość w młodym wieku i granie za wszelką cenę powodują, że traci się zawodników w każdej dyscyplinie sportu.
To, co mówisz, jest niezwykle ciekawe, ale wróćmy proszę do Kobyłki..
Odnośnie siatkówki samej w sobie, to wspomagam motorycznie zespół, w którym obecnie gram – UKS „Trójkę’’ Kobyłka i indywidualnie paru siatkarzy.
Właśnie o to chciałam zapytać. Zostałeś zarówno przyjmującym „Trójki’’ jak i ich trenerem motorycznym?
To było tak, że kiedy już wiedziałem, że nie będę grał w drugiej lidze, w której to wówczas występował zespół KS Halinów, to zacząłem uczęszczać na zajęcia z chłopakami z Kobyłki. Na początku nie było to nic poważnego, po prostu zwykłe odbijanie piłki. Po tym okresie, od słowa do słowa, trener Piotr Szymanowski powiedział, że mogę rozpocząć oficjalne treningi i już regularną grę w drużynie. Co ciekawe, zdarzyło się tak, że kilka dni wcześniej zaczął przychodzić do mnie nasz aktualny kapitan (Mateusz Gawkowski – przyp. red), ponieważ odczuwał ból pleców, kostki. Porozmawialiśmy o tym, wdrożyłem odpowiedni plan treningowy i dolegliwości minęły. Ten moment zapoczątkował motorykę w „Trójce’’.
Nie było żadnych wątpliwości ze strony trenera Piotra Szymanowskiego oraz Huberta Milewskiego?
Pamiętam, że trenerzy zespołu wyszli z inicjatywą podjęcia zajęć, które bym prowadził. Ostatecznie zgodziłem się na to, widzę w tym zespole potencjał i chcę swoją wiedzą poprawić sprawność chłopaków. Wtedy zaczęły się zalążki w sprawie tego tematu. I już od początku do końca zajmowałem się przygotowaniem motorycznym.
Upieram się jednak, że to niespotykane, lub rzadko kiedy…
Dlaczego? Zobacz, w momencie, kiedy zaczynał się mój pierwszy sezon z Kobyłce, indywidualnie pracowałem z Mateuszem Gawkowskim, którego wyprowadziłem z przeróżnych dolegliwości a biorąc pod uwagę fakt, że to był początek sezonu, to poznawaliśmy się i dwóch, czy trzech chłopaków wiedziało, że poszedłem w kierunku treningu motorycznego i tak się informacja rozeszła, że mam wiedzę na ten temat.
Czuję, że doszło do „męskiej rozmowy’’.
Było tak, że trener Szymanowski zapytał mnie jakbym widział zajęcia motoryczne w drużynie. Szczególnie czy chciałbym się tego podjąć. Wytłumaczyłem dokładnie, kropka po kropce, co jest ważne według mnie, jak chciałbym prowadzić trening motoryczny, jakie wykonywać ćwiczenia z użyciem sprzętu, który mogę sprowadzić do Kobyłki i odpowiedź trenera Szymanowskiego była krótka – zajmij się tym. Od początku zacząłem prowadzić, spodobała mi się ta koncepcja i wszystko było jasne.
To nie jest w pewnym stopniu niekomfortowe, iż pracujesz dla drużyny i w drużynie?
Dla mnie?
Nie, dla szkoleniowców.
Mogę stwierdzić, że trener Szymanowski i Milewski bacznie przypatrują się temu, co robię wspólnie z chłopakami, jak prowadzę te zajęcia, na które ćwiczenia stawiam wyjątkowo mocny nacisk. Czasem nawet pytają czemu akurat to ćwiczenie a nie inne. Interesują się tym. W trwającym sezonie dodatkowo zostałem poproszony, bym wprowadził jeszcze jedną jednostkę motoryczną. W ubiegłym roku była ona pojedyncza, teraz trening, którym się zajmuję, poprzedza każde zajęcia siatkarskie. Jeśli byłoby to niekorzystne w odczuciu trenerów to nie pracowałbym dla drużyny.
Jak w takim razie godzicie treningi stricte siatkarskie z motoryką? Czas treningu jest przecież ograniczony.
Teraz wygląda to tak, że jeśli mamy dwie jednostki treningowe w tygodniu, to ja przez pierwsze czterdzieści pięć minut wykonuję z chłopakami swoją pracę, następnie stery obejmuje trener Szymanowski i Milewski.
Czterdzieści pięć minut? To nie jest przypadkiem zbyt krótko?
Osobiście uważam, że na etapie, w którym aktualnie jesteśmy, to cenna byłaby dodatkowa jednostka motoryczna (treningowa) właśnie w postaci siłowni.
Na co kładziesz największy nacisk?
Na zajęciach wprowadzam elementy treningu funkcjonalnego, wzmacniam ogólnie pojęty „core”, czyli stabilizację centralną kręgosłupa, proprio percepcje, czyli „czucie głębokie”, które oznacza zmysł pozwalający na precyzyjne określenie położenia poszczególnych części ciała w przestrzeni.
Powiem szczerze, że coś mało…
Przecież to nie wszystko. Podczas treningu ćwiczymy również elementy treningu siłowego, z zakresu rehabilitacji ruchowej oraz gimnastyki korekcyjnej. Dwa ostatnie są bardzo ważne głównie ze względu na to, że większość z nas ma siedzący tryb pracy i miał w czasie swojej kariery różne dolegliwości w aparacie ruchu. Ogólnie pojęte mobilizacje również są wpisane w ten „repertuar’’ Zawsze staram się wprowadzać gamę ćwiczeń stricte psychoruchowych, np. koordynacji ruchowej, reaktywności, ale również wydolnościowych o charakterze tlenowo – beztlenowym.
Nie ukrywam, że ciekawi mnie kwestia dostępu do sprzętu.
Niestety ograniczenia sprzętowe i czas nie pozwalają za bardzo wykonać tę pracę w stu procentach, ale nie zmienia to faktu, że i tak to przynosi efekt. Metodą organoleptyczna widzę, jak ich cechy motoryczne przesuwają się. Wiem, że niektórym chłopakom przeszły dolegliwości bólowe, lub są one ograniczone do minimum.
To tylko słowa, a potwierdzenie w faktach?
Widać, że są w stanie bez kłopotu wytrzymać ciężkie mecze, którego przykład był piętnastego grudnia (3:2 z UKS-em Herkulesem Sulejówek – przyp. red). To był długi, wyczerpujący mecz a właśnie wtedy motoryka zdaje egzamin na szóstkę, jest niezwykle cenna. I nie ma różnicy w tym, czy trenuję drużyną seniorską, czy juniorską, lub młodzików, osoby starsze, w podeszłym wieku. Jeśli ktoś uprawia daną dyscyplinę to trening motoryczny jest bardzo ważnym punktem wyjścia. On sam w sobie powoduje, że żywotność sportowca będzie przedłużona, jest mniejsze prawdopodobieństwo kontuzji, że jego możliwości ruchowe, cechy motoryczne powinny wejść na wyższy poziom.
Podczas tej rozmowy skupiamy się głównie na Tobie, współpracy z trenerem, a zespół? Jak drużyna współpracuje z… kolegą z boiska – tak to można nazwać…
Ważne jest to, że widzę po chłopkach, że im to pomaga. Jesteśmy w stałym kontakcie, informują mnie o swoich dolegliwościach i wrażeniach w czasie i po treningach. Jest to dla mnie szalenie ważne. Wiedzą, ze trening jest stworzony pod charakterystykę zespołu. Nie raz usłyszałem, iż są wdzięczni, co mnie bardzo cieszy. Prywatnie jestem takim trenerem, którego najbardziej cieszy fakt, kiedy moi podopieczni mają świadomość tego, z jakiego powodu robią konkretne ćwiczenie. I przed treningami motorycznymi często rozmawiamy odnośnie tego, co robiliśmy tydzień temu, z jakiego powodu, nad czym będziemy pracować za chwilę, jak to zaprocentuje, ta świadomość jest ważna. Widać, że zespół mi ufa, oni niejednokrotnie mi to mówili a to podstawa do rozpoczęcia, kontynuacji współpracy. Jeśli nie byłoby tego zaufania to jednak i praca niekoniecznie przynosiłaby zamierzone efekty. Nie chciałbym by zabrzmiało to nieskromnie i by w ten sposób odebrali to czytelnicy, ale doświadczenie sprawiło, że jestem w stanie ich dobrze przygotować, że mam wiedzę, znam się na tym. Dodatkowo oni widzą, że ja sam trenuję w tej „koncepcji” i to pomaga w tym wszystkim, jest spójne.
Czy współpraca zostanie przedłużona o kolejny sezon, lub dłuższy czas?
Prognozy wydają się takie, że zespół nadal będzie chciał bym zajmował się tym elementem treningu, byśmy nadal współpracowali.
Na osiem meczów, zanotowaliście komplet wygranych, a zaległy jest mecz z ADS Woltą, który rozegracie dopiero w lutym. To chyba niemal perfekcyjne ułożenie przed drugą częścią rundy zasadniczej?
Zebraliśmy grupę świetnych ludzi, naprawdę. Dawno takiego czegoś nie widziałem, pełny kolektyw, zrozumienie w zespole to znaczące wartości. Uważam, że jeśli nie umiejętnościami to serduchem jesteśmy w stanie wygrywać takie mecze, jak zarówno z Camperem Wyszków jak i ostatnie spotkanie (z UKS-em Herkulesem Sulejówek – przyp. red) na zakończenie pierwszej części rundy zasadniczej. Ostatnia rywalizacja była niezwykle ciężka. I przeciwnicy postawili mocne warunki gry, ale była też walka z samymi sobą, męczyliśmy się, ale finalnie poszło w tę stronę, w którą powinno. Jesteśmy drużyną, nie indywidualnościami, każdy wszedł, każdy zagrał, każdy coś wniósł, dołożył cegiełkę i drużyna wygrała.
Rozmawiałam również z Twoimi kolegami z zespołu, którzy zgodnie twierdzą, że jesteś przykładem do naśladowania. Głównie dlatego, że zajmujesz się zarówno przygotowaniem motorycznym jak i dbasz o przyjęcie zagrywki.
Każdy z zespołu wkłada jak najwięcej siebie w to, by osiągnąć sukces, nie tylko ja. Swoimi umiejętnościami, charakterem, wiarą w to, tworzymy jedność. Ja to samo mogę powiedzieć o każdym z nich, na różnych płaszczyznach. A to, że łączę dwa elementy w jeden uważam za wyzwanie, które uwielbiam podejmować. Zobaczymy na koniec sezonu czy się opłacało i udało, co najważniejsze.
Z Mateuszem Gawrysiem rozmawiała Anna Frankowska
Autor: Anna Frankowska
Źródło: Informacja własna