Podsumowanie roku 2019: siatkówka plażowa

final-296Polscy plażowicze kończą rok 2019 z 9 medalami na arenie międzynarodowej. Zdobytych krążków mogłoby być zdecydowanie więcej, gdyby naszym reprezentantom nie przyszło się mierzyć z kontuzjami. Mimo wszystko to był kolejny dobry rok polskich plażowiczów. W nadchodzącym, olimpijskim roku, wszystkim naszym parom życzymy dużo zdrowia! Jeżeli ono będzie to o dobry rezultat nie będziemy musieli się martwić.

Trzy medale Fijałka i Bryla

Grzegorz Fijałek i Michał Bryl swój pierwszy srebrny medal na arenie międzynarodowej zdobyli w 2018 roku. Miało to miejsce na prestiżowym, bo aż 5 – gwiazdkowym turnieju w Wiedniu, zaliczanego do cyklu Major Series. Już na początku 2019 roku, Fijałek z Brylem mieli szansę dołożyć do swojej kolekcji kolejny krążek. Polski duet szedł jak burza w 4-gwiazdkowym turnieju w Doha aż do półfinału. W nim już niestety przegrał po tie-breaku z Chilijczykami Grimalt/Grimalt. W meczu o brąz ulegli 0:2 Hiszpanom Herrera/Gavira.

Lepszy występ Fijałek z Brylem zanotowali w maju, podczas 4-gwiazdkowego World Touru w Itapema. Wówczas Polaków pokonał dopiero w wielkim finale norweski duet Mol/Sorum.

Fijałek i Bryl ze srebrem WT w Itapema (fot.FIVB)

Szczęścia Fijałkowi i Brylowi zabrakło podczas światowego mundialu oraz na Mistrzostwach Europy. Tą pierwszą imprezę, która rozgrywana była w lipcu w Hamburgu polska para zakończyła na 1/8 całych rozgrywek. Natomiast w sierpniowych mistrzostwach Starego Kontynentu, Fijałek z Brylem szli jak burza i mieli wielkie szansę na grę w strefie medalowej. Niestety ich plany pokrzyżowała kontuzja…

Do końca sezonu Grzegorz z Michałem sięgnęli jeszcze po dwa brązowe medale. Oba wywalczyli mocno obsadzonych turniejach w Ostrawie (4*) i Wiedniu (5*).

Brąz Fijałka i Bryla w Ostrawie (fot. FIVB)

Brąz Fijałka i Bryla w Wiedniu (fot. FIVB)

Dobry znak przed World Tour Finals

Przed finałem finałów Pucharu Świata,Grzegorz Fijałek z Michałem Brylem zdobyli w Toruniu w efektownym stylu mistrzostwo Polski.

Ten sukces mógł wszystkich kibiców napawać optymizmem przed finałami World Tour Finals, które odbywały się w Rzymie kilka dni po toruńskiej imprezie. Niestety podczas włoskiego turnieju, nasza eksportowa para ponownie musiała się zmagać z problemami zdrowotnymi. Te ostatecznie wyeliminowały ich z rozgrywek po rozegraniu pierwszego grupowego spotkania.

Dziewczyny lubią… SREBRO!

Początek sezonu w wykonaniu Kingi Wojtasik i Katarzyny Kociołek nie był zbyt udany. Polskie siatkarki notowały w Pucharze Świata dalsze lokaty, nie wyszedł im również występ na Mistrzostwach Świata. Wojtasik i Kociołek zmieniły po tej imprezie trenera i wyciągnęły wnioski ze wcześniejszych porażek. Zaowocowało to wszystko srebrnym medalem Mistrzostw Europy, wywalczonym w Moskiwie zaledwie dwa tygodnie po słabym występie w Hamburgu. Medal tym cenny, że Polki zdobyły go po trudnej przeprawie (i rozegraniu aż 4 tie-breaków!).

LightBox Active Image

Polki ze srebrem Mistrzostw Europy (fot. CEV)

I znowu kontuzja…

Po zdobyciu wicemistrzostwa Starego Kontynentu, Wojtasik i Kociołek przyjechały do Torunia, by obronić mistrzostwo Polski wywalczone rok wcześniej. Polskie siatkarki zawitały w Grodzie Kopernika, ale do rozgrywek nie przystąpiły z powodu kontuzji kolana Wojtasik.

Po spokojnych treningach w Toruniu, przyszedł w końcu czas na World Tour Finals. Włoski turniej nie przyniósł jednak Polkom szczęścia, bo odpadły one z niego już po 2 rundzie kwalifikacji.

Biletu do Tokio nadal brak

Dwa tygodnie po rozegraniu ostatniego spotkania w Rzymie, Kociołek i Wojtasik grały już grupowe mecze w ramach olimpijskich kwalifikacji. W tej części chińskiego turnieju Polki uległy: Holenderkom (0:2), po zaciętym spotkaniu Australijkom (1:2) i niestety tym samym szybko zakończyły swój udział w walce o przepustkę do Tokio…

Wojtasik i Kociołek podczas meczu kwalifikacyjnego w Chinach (fot. FIVB)

Historyczny turniej w Malborku

1-gwiazdkowy World Tour w Malborku zapamiętamy na długo! Turniej rozgrywany w okolicy zamku, piękna pogoda, ponad tysiąc kibiców na trybunach, cudowna atmosfera i przede wszystkim bardzo dobra gra polskich par, która zaowocowała aż dwoma medalami dla Polski: złotem Michała Kądzioły i Marcina Ociepskiego oraz brązem Mariusza Prudla i Mikołaja Miszczuka. Warto dodać, że tuż za podium uplasował się trzeci biało-czerwony duet: Martin Chiniewicz/Michał Korycki.

Ociepski i Kądzioła triumfują w Malborku! Brąz dla Prudla i Miszczuka (fot. FIVB)

Zmienne szczęście Rudola i Szałankiewicza

Maciej Rudol i Jakub Szałankiewicz, rok 2019 rozpoczęli podobnie jak Wojtasik i Kociołek – od serii odległych lokat w Pucharze Świata. Przełamanie naszej eksportowej pary miało miejsce dopiero w maju. Polscy siatkarze wygrali wówczas 2-gwiazdkowy turniej Aydin Masters. Po sukcesie w Turcji, Maciej i Jakub zdobyli jeszcze wicemistrzostwo Polski, ale do końca roku na Pucharze Świata medalu już nie zdobyli.

Rudol i Szałnkiewicz na pierwszym stopniu podium w Aydin (fot. FIVB)

Dwa medale Janiaka

Aż dwa medale do tegorocznego dorobku polskich plażowiczów dołożył Piotr Janiak. Najpierw w sierpniu występując w parze z Piotrem Ilewiczem, zdobył on brąz w Omenie

.Natomiast trzy miesiące później w Katarze, Janiak wspólnie z Jędrzejem Brożyniakiem wygrali 1-gwiazdkowy turniej Aspire Beach Volleyball Cup.

Bożyniak i Janiak ze złotem Aspire Beach Volleyball Cup (fot. FIVB)

Plaga kontuzji Kantora i Łosiaka

A miało być tak pięknie..” jak śpiewa Happysad i faktycznie w latach 2017- 2018 było pięknie. Nawet bardzo pięknie. Nasza eksportowa para Piotr Kantor i Bartosz Łosiak, zdobyła w tamtym okresie kilkanaście medali Pucharu Świata, dwukrotnie triumfowała też w Mistrzostwach Polski.

Miało nie wiać w oczy nam”. a niestety wiało i to sporo…. Nie zwiastował tego początek sezonu, który Kanty z Łosiakiem rozpoczęli od 5 miejsc w Hadze i Katarze oraz 9 lokaty w Xiamen w Chinach.

Później Polacy udali się do Brazylii i w 4-gwiazdkowym turnieju Itapema szli jak burza, aż do półfinału. W nim kontuzji śródstopia nabawił się Bartek. Uraz okazał się na tyle poważny, że nasza para nie była w stanie nazajutrz powalczyć nawet o brąz.

Od tego wydarzenia do Mistrzostw Świata w Hamburgu pozostało 6 tygodni. Rozpoczęła się więc rehabilitacja i walka z czasem, by Bartek był w stanie zdążyć wrócić na światowy mundial. Ostatecznie ta sztuka się udała, ale biorąc pod uwagę fakt, iż Łosiek zaczął skakać zaledwie kilka dni przed docelową imprezą, forma naszej pary w Hamburgu nie była taka jakiej by oczekiwali. Sił wystarczyło na 3 wygrane spotkań, co dało im w efekcie odległe 17 miejsce.

I ociekać szczęściem”* Tego szczęścia polskiej parze zabrakło szczególnie na Mistrzostwach Europy w Moskwie i podczas World Tour Finals. W tej pierwszej imprezie Kantor z Łosiokiem dotarli do półfinału. Grali w nim przeciwko Norwegom – Mol/Sorum. Było już 1:0 i 16:15 dla Polaków. Serwował Piotr Kantor. Po wykonaniu zagrywki reprezentant Polski źle wylądował i jego lewa noga wygięła się nienaturalnie w kostce.

Kontuzjowany Piotr Kantor (fot. CEV)

Mimo urazu, polska para kontynuowała mecz, ale przez osłabienie Kantora nie dała ona rady sprostać wymaganiom młodych Norwegów. Nie dość, że mecz został przegrany 1:2, to jeszcze okazało się, że uraz Piotra okazał się na tyle poważny, że nasi siatkarze zdecydowali się wycofać z dalszego udziału w Euro.

Kolejne czarne chmury zgromadziły się nad naszą eksportową parą podczas World Tour Finals. W pierwszym secie pierwszego meczu grupowego, palec u ręki uszkodził Bartosz Łosiak. Polacy ponownie dograli mecz. Kolejny wygrali i awansowali z grupy. Niestety przegrali potem z Katarczykami – Cherif/Ahmed i zakończyli swój udział w Rzymie na 1 Rundzie.

Bartosz Łosiak podczas World Tour Finals (fot. FIVB)

Pod koniec września Kantor z Łosiakiem zagrali jeszcze w Haiyang. Turniej kwalifikacyjny do Tokio, polska para rozpoczęła od wyszarpanego (2:1) zwycięstwa z Chilijczykami Grimalt/Grimalt oraz porażki (0:2) z Czechami – Perusic/Schweiner.

Mecz grupowy Polaków podczas turnieju kwalifikacyjnego do Tokio (fot. FIVB)

W drugiej fazie chińskiego turnieju, Kanty z Łosiakiem przegrali po tie-breku z Łotyszami – Plavins/Tocs a także wygrali z Hiszpanami Herrera/Gavira. Jedna porażka i jedno zwycięstwo dało im awans do kolejnej rundy kwalifikacji.

Tu wygrali ze Szwajcarami, ale przegrali z Włochami i Rosjanami. W efekcie tego zajęci w Haiyang 5 miejsce a to na kwalifikację do Tokio nie wystarczyło.

Kantor i Łosiak zajęli w Chinach 5 miejsce (fot. FIVB)


*Piosenka zespołu Happysad „Wszystko jedno”

Autor: Agnieszka Samojedna / główne fot. Proskos