Pierwszy dzień europejskiego turnieju kwalifikacyjnego dostarczył nam sporo emocji. Niespodziewanej porażki z Francuzami doznali Serbowie, aktualni Mistrzowie Europy. Z bardzo pozytywnej strony pokazali się za to gospodarze. Niemców do zwycięstwa nad Czechami poprowadził György Grozer.
Grupa A:
W meczu otwierającym berliński turniej Słoweńcy podjęli Belgów. Trzysetowe spotkanie, choć momentami było wyrównane (zwłaszcza w drugim secie zakończonym grą na przewagi), obfitowało w dużą ilość błędów własnych po jednej i po drugiej stronie siatki. Jednak zdecydowanie więcej darmowych punktów (aż 27!) rywalom oddali podopieczni Dominique’a Baeyensa. I choć Belgowie byli lepiej dysponowani w bloku (8:4), to wyraźna dysproporcja w błędach własnych uniemożliwiła im nawiązanie ze Słoweńcami wyrównanej walki.
Słowenia – Belgia 3:0
(25:23, 28:26, 25:20)
Słowenia: Stern, Urnaut, Cebulj, Kozamernik, Pajenk, Vincic, Klobucar & Kovacic (libero) oraz Stalekar
Belgia: Cox, Deroo, Rousseaux, Verhees, Van De Velde, D’hulst, Stuer & Ribbens (libero) oraz D’heer, Grobelny, Valkiers, Klinkenberg
W drugim tego dnia meczu grupy A, gospodarze turnieju zagrali przeciwko Czechom. Pierwszy set tego spotkania padł zdecydowanym łupem Niemców (25:19) i wszystko już wskazywało na to, że będziemy świadkami szybkiego 3:0 dla miejscowych. Nic bardziej mylnego. W drugiej partii to Czesi wypracowali sobie kilko punktową przewagę. Wówczas serię potężnych zagrywek w stronę rywala posłał György Grozer i Niemcy zdołali najpierw doprowadzić do remisu, aby chwilę później wyjść na prowadzenie. Trzeci set, podobnie do tego pierwszego zakończył się już pewnym zwycięstwem miejscowych (25:20), którzy tym samym mogli cieszyć się z pierwszej wygranej w całym berlińskim turnieju.
Czechy – Niemcy 0:3
(19:25, 22:25, 20:25)
Czechy: Vasina, Indra, Galabov, Mach, Zajicek, Janouch, Monik & Pfeffer (libero) oraz Michalek, Sulista, Polak
Niemcy: Grozer, Fromm, Kailberda, Krick, Brehme, Kampa, Steuerwald & Zenger (libero) oraz Böhme, Schott, Reichert, Karlitzek
Grupa B:
Na otwarcie zmagań w grupie B zmierzyły się ze sobą dwie bardzo utytułowane drużyny – Francja i Serbia. Obie reprezentacje posiadają w swojej kolekcji m.in. medale Mistrzostw Świata, czy Europy. Gdyby ktoś jeszcze dwa lata temu próbował wytypować faworyta w tej parze, miałby nie lada zagwozdkę.
Jednak po minionym sezonie reprezentacyjnym pewniakiem do zwycięstwa byli by Serbowie, którzy zaledwie kilka miesięcy temu sięgnęli po Mistrzostwo Starego Kontynentu. Natomiast podopieczni Laurenta Tillie’go w tej samej imprezie uplasowali się dopiero na czwartym miejscu (za Serbią, Słowenią i Polską). Ponadto Trójkolorowi nie awansowali do strefy medalowej Ligi Narodów a także zanotowali oni zupełnie nieudany występ podczas gdańskiego turnieju kwalifikacyjnego do Tokio.
Przedmeczowe dywagacje się jednak nie sprawdziły. Francuzi w starciu przeciwko Serbom nie prezentowali jeszcze takiej gry do jakiej wszystkich przyzwyczaili, ale w przeciwieństwie do rywala zagrali lepiej w ataku i polu serwisowym (5:2 w asach serwisowych). Co ciekawe statystykę punktowych bloków wygrali (10:7) podopieczni Slobodana Kovaca. Na sam koniec należy dodać, że obie ekipy jak na trzysetowe spotkanie, popełniły sporą ilość błędów własnych (15 – Francja, 18 – Serbia).
Francja – Serbia 3:0
(25:21, 25:21, 25:22)
Francja: Patry, Ngapeth, Le Goff, Chinenyeze, Tillie, Touniutti, Grebennikov (libero) oraz Lyneel, Brizard, Louati
Serbia: Petric, Atanasijevic, U. Kovacevic, Lisinac, Podrascanin, Jovovic, Pekovic (libero) oraz Mitic, Krsmanovic, M. Ivovic, Vucicevic
Autor: Agnieszka Samojedna /fot. FIVB