Paweł Rutecki: Przegraną musimy potraktować jak wypadek przy pracy

Trzeciego spotkania rundy rewanżowej fazy zasadniczej siatkarze z Kobyłki nie będą mile wspominać. We wspomnianej kolejce doszło do ich pierwszej porażki w sezonie, choć brak pozytywnego rezultatu nie sprawił, iż drużyna nie wyciągnęła z niej korzystnych dla siebie kwestii.

Klasyk twierdzi, że każda porażka jest nawozem sukcesu, albo chociaż powinna. Nie inna sytuacja miała miejsce w ostatnim meczu obecnych wiceliderów tabeli trzeciej ligi seniorów, którzy w swoim trzecim meczu rewanżowym ulegli zespołowi z Wolanowa 2:3 i tym samym, po raz pierwszy w tym sezonie, poznali smak porażki. To, co wydarzyło się w drużynie trenera Piotra Szymanowskiego i Huberta Milewskiego cofnąć się nie da, ale przebieg meczu oraz perypetie w trakcie jego trwania sprawiły, iż słabsze punkty zespołu zostały wyklarowane i wzięte pod uwagę w kolejnych dniach treningowych. „Myślę, że słabe początki inauguracyjnych setów to kwestia złapania rytmu meczowego, złapania sportowej złości i dopiero wtedy wskakujemy na odpowiedni poziom siatkarski. Jest to ewidentnie problem, nad którym musimy mocno popracować, głównie w naszych głowach’’ – podczas niedzielnego wywiadu powiedział jeden z dwóch rozgrywających UKS-u „Trójki’’ Kobyłka, Wiktor Karpienia. Kolejną potyczką, jaka czeka drużynę z Kobyłki, będzie rywalizacja ze stołecznym zespołem, MKS MDK Warszawa. O podejściu, poprawie mankamentów i czterech aktualnie najważniejszych spotkaniach, w perspektywie końcowego ułożenia tabeli, porozmawialiśmy z libero oraz przyjmującym zespołu, Pawłem Ruteckim.

Wracając na chwilę do minionego meczu z Wolanowem, który przegraliście w piątym secie. Myślisz, że przegrane, do których dochodzi w rundzie zasadniczej, mają znaczący wpływ na drużyny, które będą walczyć w barażach o drugą ligę?

Od kiedy gram w trzeciej lidze seniorów, w drużynie UKS „Trójka’’ Kobyłka, to zespoły z góry tabeli rywalizowały ze sobą, o miejsca premiowane awansem do baraży, do samego końca rundy zasadniczej. W tym roku o tym, kto pojedzie na turnieje barażowe, również będzie decydował każdy punkt, a już w tym momencie w czołówce tabeli jest bardzo ciasno. Dlatego wszystkie stracone punkty mogą być bardzo istotne dla końcowego ułożenia tabeli.

Co było głównym punktem, nad którym pracowaliście, przed rywalizacją z drużyną MKS MDK Warszawa.

MKS MDK Warszawa to bardzo młody zespół a naszą siłą w tym spotkaniu będzie zdecydowanie doświadczenie i spokój. Jeżeli chodzi o elementy siatkówki, nad którymi pracowaliśmy, to nie wyróżniłbym niczego szczególnego. Po prostu trenowaliśmy normalnie, staraliśmy się po przegranej w Wolanowie wrócić na właściwe tory i poprawić ogół naszej gry tak, aby w najbliższą niedzielę móc cieszyć się z kolejnych trzech punktów.

Czym mogą Wam zagrozić?

Chłopaki z MKS MDK Warszawa mogą być od nas sprawniejsi motorycznie, więcej trenują, więcej grają, co z pewnością przekłada się na lepszą kondycję. W pierwszym meczu z nimi nie przełożyło się to jednak zupełnie na grę i wynik (3:0 dla zespołu z Kobyłki – przyp. red) Uważam, że jeżeli zagramy to, na co nas stać, to nie powinno być większego zagrożenia z ich strony.

Podczas meczów w trwającym sezonie, nie miałeś za wielu szans na zaprezentowanie pełnego wachlarzu swoich umiejętności. Głównie ze względu na Twoją absencję. Nie miałeś kłopotu by i zaaklimatyzować się w zespole i zgrać, szczególnie z rozgrywającym?

Z większością chłopaków grałem już w poprzednich sezonach, z Wiktorem Karpienią to już czwarty wspólny sezonu, więc nie było kłopotu ze zgraniem. Z Jakubem Powałką też poszło dość sprawnie, jest to bardzo elastyczny rozgrywający. Reszta zespołu również, moim zdaniem, nie stanowiła problemu. Mimo mojej długiej nieobecności wszystko wraca do tego, jak było na początku sezonu. Mam nadzieję, że chłopaki tak, jak ja, nie odczuli zbytnio mojej absencji, co widać po wynikach podczas jej trwania.

Jak wygląda aktualnie Twoja dyspozycja sportowa?

Na tą chwile mogę powiedzieć tylko, że wraca do stanu z początku listopada. Ostatni czas z powodu kontuzji Maćka Klimkiewicza trenowałem na pozycji przyjmującego i miałem nawet w takiej kombinacji wystąpić w meczu. To też troszkę wpływa na dyspozycję na nominalnej pozycji w tym sezonie. Ten fakt, w połączeniu z moją absencją, daje mi poczucie, że może być dużo lepiej.

W pierwszej części rundy zasadniczej wygraliście z zespołem MKS MDK Warszawa bez straty seta. Niedzielne starcie będzie podobnym, czy jednak pojawiła się delikatna niepewność?

Po pierwszej przegranej w sezonie na pewno pojawiła się nuta niepewności. Myślę, że warto zaznaczyć, iż nasz zespół jest na tyle doświadczony i ma na tyle dużo woli walki, że jestem bardziej niż pewien, że nie wpłynie to na nasze zachowanie na boisku. Wszyscy wiemy, że nie można patrzeć za siebie, a tę przegraną musimy potraktować jak wypadek przy pracy.

Początek spotkania już w najbliższą niedzielę, 19.01. o godzinie 18:00 w hali przy Szkole Podstawowej nr 3, ul. Załuskiego 57 w Kobyłce.

Z Pawłem Ruteckim rozmawiała Anna Frankowska

Autor: Anna Frankowska

Źródło: Informacja własna