W pięćdziesiątym siódmym meczu trzeciej ligi seniorów siatkarze UKS „Trójki’’ Kobyłka, na własnym terenie, podejmowali MKS MDK Warszawę. Gospodarze bez straty punktu pokonali graczy stołecznego zespołu i z dorobkiem dwudziestu dziewięciu punktów zajmują aktualnie pozycję wicelidera, ustępując jedynie KS Camperowi Wyszków, który ma ich trzydzieści jeden.
Rozgrywane w niedzielny wieczór spotkanie padło łupem zespołu Piotra Szymanowskiego i Huberta Milewskiego. Co prawda w dwóch pierwszych setach gracze stołecznego zespołu nie mieli szans na choćby wyrównaną grę, ale partia trzecia okazała się najlepszą wykonaniu zarówno siatkarzy MKS MDK Warszawa i UKS „Trójki’’ Kobyłka. W ostatniej odsłonie doszło nawet do pierwszej piłki setowej, ale obrona Pawła Ruteckiego oraz końcowy atak Jakuba Nieory pozwolił gospodarzom w zdobyciu pełnej ilości punktów, którzy po przegranej w minionej kolejce, powrócili na właściwe dla siebie tory. Poziom sportowy rywalizacji nie był jednak zbyt wysoki. Obydwa zespoły skutecznie prezentowały się w grze defensywnej, ale zagrywka zupełnie nie była wówczas najmocniejszym elementem siatkarskiego rzemiosła. W swej wypowiedzi zaznacza to osiemnastoletni środkowy bloku UKS-u „Trójki’’ Kobyłka, Hubert Ryszewski.
Można stwierdzić, że słyniecie z niekoniecznie do końca dobrze rozpoczętych pierwszych partii, a w niedzielę było zupełnie odwrotnie. Prowadziliście już 5:2. Fakt ten spowodowała wyłącznie Wasza skuteczna gra, czy jednak nie do końca efektywna dyspozycja przeciwnika?
Sądzę, że w tym przypadku znacznie większą rolę odegrała nasza skuteczność, lecz ilość błędów własnych, popełniona przez przeciwników, również miała wpływ na wynik meczu.
Zgodzisz się ze mną, że gra w obronie była kluczem do zainkasowania trzech punktów?
Tak, oczywiście. Obrona to jeden z bardzo ważnych elementów gry podczas każdego meczu. Nie inaczej było w spotkaniu z MKS MDK Warszawą. Ten element był kluczowy, by utrzymać poziom gry.
Nie sądzisz, że w niedzielnej rywalizacji Waszą ‘’zmorą’’ była gra w polu serwisowym?
Owszem, zarówno przeciwnicy, jak i my, psuliśmy bardzo dużo zagrywek i jest to element, nad którym musimy ewidentnie popracować, by zbliżona ilość błędów w zagrywce więcej się nie powtórzyła.
Po zakończeniu drugiej partii nic nie wskazywało na to, że dojdzie do gry na przewagi. Myślisz, że koncentracja grała wtedy główną rolę?
Tak, koncentracja jest ważną kwestią i uważam, że gdyby nie nasze skupienie podczas gry, wynik rywalizacji mógłby być całkiem inny i mogłoby się skończyć nawet na przewagi w piątym secie.
Można wnioskować, że już zażegnaliście defekty, jakie były widoczne w Waszej grze?
Uważam, że tak, ale jednak nadal będziemy nad nimi pracować, aby nasze błędy nie przydarzyły się ponownie.
W najbliższą sobotę czeka Was rewanżowy mecz z zespołem UKS Iskrą Warszawa. Nad czym należy nadal popracować, by poprawić poziom gry drużyny?
Z pewnością będziemy musieli popracować nad atakiem z środka, dlatego, że nadal mało gramy właśnie w ten sposób. Przyda się jeszcze poprawić obronę i szczególnie serwis, by był on bardziej regularny.
UKS „Trójka’’Kobyłka – MKS MDK Warszawa 3:0
(25:19. 25:22, 27:25)
UKS „Trójka’’ Kobyłka: Gawkowski, Janulewicz (L), Gawryś, Ryszewski, Grasza, Majewski, Drewniak, Klimkiewicz, Karpienia, Krone, Nieora, Zackiewicz, Powałka, Rutecki
Z Hubertem Ryszewskim rozmawiała Anna Frankowska
Autor: Anna Frankowska
Źródło: Informacja własna