Już jutro podopiecznych Piotra Szymanowskiego i Huberta Milewskiego czeka kolejna potyczka, tym razem z ADS Woltą. Mecz zaległy, jaki powinien zostać rozegrany w ramach pierwszej części rundy zasadniczej, będzie dla gospodarzy kolejną szansą, by wrócić na poprawne, zwycięskie tory.
Rozpoczęta dwudziestego grudnia runda rewanżowa nie do końca stała się korzystnym startem dla zespołu UKS Trójki Kobyłka. Na przestrzeni pięciu meczów drużyna, aż trzykrotnie poznała smak porażki, co w pierwszej części rozgrywek nie miało miejsca. Zespół inauguracyjną część rozgrywek zaliczył do niezwykle udanych, ale rundę, która, w ostatecznym rozrachunku ma kluczowy wpływ, już nie do końca.
W meczu z GKS Jaguarem Wolanów doszło do przegranej po tie-breaku. Następnie identyczny rezultat stał się faktem w spotkaniu z UKS Iskrą Warszawa. Na koniec ekipa duetu trenerskiego musiała uznać wyższość drużyny KS Camper Wyszków. Drużyna z Mazowsza z wyjątkowo gorzkim smakiem wspomina dwie poniesione, w minionych kolejkach, porażki, bowiem doszło do prowadzenia 2:0 oraz płynnej i skutecznej gry w trzeciej odsłonie, a finalnie okazywało się, że decydujące piłki nie należały do punktowych. Biorąc pod uwagę ostatnie perypetie trzecioligowego zespołu, ‘’oczka’’ stały się zbawienne, ponieważ dzięki nim drużyna z dorobkiem trzydziestu jeden punktów (równając się z UKS Iskrą Warszawa) ma utrzymuje się na pozycji wicelidera i w dalszym ciągu ma spore szansę na udział w turnieju barażowym o drugą ligę.
Pierwsza szansa na poprawę, zarówno gry jak i sytuacji w tabeli, będzie już jutro, kiedy miejscowi zagrają z zespołem z siódmej lokaty, ADS Woltą. Ta aktualnie ma pięć wygranych meczów, na trzynaście rozegranych. Według teorii wiadomo, że faworytem do zainkasowania pełnej puli punktów, jest zespół Trójki, ale niejednokrotnie w aktualnym sezonie widzieliśmy, że przegrać może każdy z każdym, dosłownie.
Nieco więcej o dyspozycji drużyny, sferze mentalnej i charakterystyce piątkowych rywali, powiedział w rozmowie z naszym portalem, rozgrywający wiceliderów, Jakub Powałka.
Anna Frankowska: Zerkasz w tabelę?
Jakub Powałka: Od czasu do czasu spojrzę, jak ona wygląda (uśmiech).
Pytam, ponieważ Wasza sytuacja w tabeli nadal jest niezmienna. Zajmujecie pozycję wicelidera, ale strata pierwszego KS Campera Wyszków, jest wysoka, i nie bardzo widać margines błędu, a przed Wami jeszcze cztery kolejki, plus zaległy mecz z ADS Woltą.
W tej lidze jeszcze wszystko może się zdarzyć, ale my skupiamy się wyłącznie na sobie. Mamy teraz pięć ważnych meczów przed sobą i to one zadecydują o tym, czy dalej będziemy w grze o turniej barażowy. Chcemy zająć miejsca premiowane awansem do kolejnej rundy. Czy będzie to pierwsze, czy drugie, nie ma znaczenia. Powtarzam, trzeba skupić się na powrocie do dobrego grania z początku sezonu.
Nie mogę nie zapytać Cię o sferę mentalną zespołu. W czym może tkwić problem, że mecze zaczynacie skutecznie, ale nie potraficie doprowadzić do zwycięstwa?
Szczerze sam jestem ciekaw, czemu tak się dzieje. Może jakieś fatum? A tak poważnie, pierwsze dwa sety gramy dobrze, później zaczynają się schody. Dlaczego? Co się wtedy dzieje? Naprawdę ciężko powiedzieć. Może za szybko wierzymy w zwycięstwo. Teraz będziemy mieli czas, żeby to przeanalizować. Jeśli chodzi o sferę mentalną zespołu, nie ma nic do zarzucenia. Tak, jak w naszym poprzednim wywiadzie powiedziałem, tworzymy kolektyw i nadal tak jest. Jestem pewny, że każdy z nas poszedłby za drugim niczym w ogień, i to nie są puste słowa.
Nieco łatwiej o koncentrację w meczach ‘’na szczycie’’, czy jednak z teoretycznymi beniaminkami ligi?
Liga pokazała, że nie ma słabego zespołu. Każdy z każdym może wygrać, jak i przegrać. Do każdego meczu podchodzimy tak samo, z pełnym szacunkiem do rywala.
W najbliższy piątek czeka Was rywalizacja z ADS Woltą. Co, w porównaniu z poprzednimi treningami, poprawiliście w swojej grze?
Myślę, że na duży plus można zaznaczyć przyjęcie. Jestem pełen podziwu tego, co chłopaki zrobili z zagrywkami przyjmowanymi w meczu z KS Camperem Wyszków (przegrana 2:3 – przyp. red.). Teraz dodatkowo pracowaliśmy nad tym elementem. Czy poprawiliśmy atak, obronę, ogólną skuteczność? Może nie to, że poprawiliśmy, ale dopracowujemy to na każdym treningu.
Zdajesz sobie sprawę, że wkroczyliście już w decydującą fazę rozgrywek trzeciej ligi, i każde potknięcie może ‘’kosztować’’ brakiem możliwości wzięcia udziału w barażach o drugą ligę?
Każdy z nas to wie, w jakiej sytuacji jesteśmy. Jeśli chcemy awansować do drugiej ligi, a chcemy, co zapowiadamy od początku sezonu, to właśnie teraz musimy pokazać ‘’pazur’’ oraz to, że porażki były nieplanowanymi faktami. Mogę zagwarantować jedno, damy na pewno z siebie maksymalnie, tyle, na ile będzie nas stać w danym momencie.
Dobrze, skupmy się na jutrzejszych rywalach. Obecnie ADS Wolta zajmuje pozycję siódmą, jest coś, czym mogą Wam poważnie zagrozić?
Prawdę mówiąc, nie znam tego zespołu, ale nie dlatego, że nie interesuję się tym. Powód jest inny. Znam poziom swoich umiejętności, wiem jak gram będąc w optymalnej dyspozycji i proszę nie odebrać tych słów jako nieskromności. Jestem świadomy tego, na co stać moją drużynę i nie biorę pod uwagę dyspozycji rywala. Jeśli my zagramy na swoim ‘’normalnym poziomie’’, zaprezentujemy to, co potrafimy, to niestraszny nam żaden przeciwnik. Zespół ADS Wolta to z pewnością groźna ekipa, co widać w tabeli trzeciej ligi. Niezmiennie, trzeba będzie podejść do tego meczu z pełną koncentracją.
W tym sezonie nie mieliście szans mierzyć się z tym zespołem, ale chyba decydująca będzie Wasza gra?
Gramy u siebie, a to delikatna ‘’pomoc’’. Czujemy się tu mocni. Jestem pewien, że jeśli zagramy na swoim poziomie, to wygramy spotkanie.
Z Jakubem Powałką rozmawiała Anna Frankowska
Przypomnijmy, że mecz pomiędzy UKS Trójką Kobyłką a ADS Woltą odbędzie się już w najbliższy piątek, 7 lutego o godzinie 20:00, w hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 3, ul. Załuskiego 57 w Kobyłce.
Autor: Anna Frankowska
Źródło: Informacja własna