W miniony piątek drużyna UKS Trójki Kobyłka rozegrała zaległy mecz pierwszej części rundy zasadniczej trzeciej ligi seniorów. Przeciwnikiem byli gracze stołecznej ekipy, siatkarze ADS Wolty. Rywalizacja zakończyła się pełnym zainkasowaniem punktów przez zespół gospodarzy, choć w secie drugim nie obyło się bez kłopotów.
Nieco ponad godzinę trwała piątkowa rywalizacja pomiędzy aktualnymi wiceliderami tabeli, a drużyną ADS Woltą. Można stwierdzić, że mecz w pełni kontrowali gracze Piotra Szymanowskiego i Huberta Milewskiego, a jego przebieg należał do jednostronnego, ale w drugiej partii doszło jednak do delikatnego załamania gry, z czym finalnie poradzili sobie miejscowi i doprowadzili do szczęśliwego zakończenia. Ostatnią wygraną drużyna UKS Trójki Kobyłka przerwała passę niekorzystnych wyników i aktualnie do lidera – KS Campera Wyszków 36 punktów– traci zaledwie dwa „oczka’’. W wywiadzie, do całego obrazu gry, odniósł się środkowy bloku, Michał Zackiewicz.
Piątkowy mecz z ADS Woltą nie był dla Was chyba wymagający, zarówno pod względem siłowym, jak i mentalnym?
Może tak się wydawać, patrząc chłodno na wynik spotkania, jednak byliśmy po serii pięciosetowych batalii, które ostatnio nie przechylały się na naszą korzyść. Ostatecznie każdy z nas miał to, chcąc nie chcąc, z tyłu głowy, a co za tym idzie, blokadę o podłożu mentalnym, aby w końcu wrócić na właściwe tory i zacząć wygrywać. To był nasz pierwszy mecz z ADS Woltą w tym sezonie, ale wydaje mi się, że drużyna z Warszawy miała gorszy dzień, słabszą dyspozycję, przez którą być może nie pokazała w pełni swoich możliwości. My natomiast to wykorzystaliśmy i zagraliśmy na pełnej koncentracji od początku do końca.
Zgodzisz się ze mną, że rywalizacja z zespołem z Warszawy nie ukazała Waszych wszystkich mankamentów, z jakimi mieliście do czynienia wcześniej, i być może nadal się z nimi borykacie?
Każdy mecz ma swoją historię, z każdej rywalizacji można wyciągnąć wnioski. Mecz z Woltą to jednak zdecydowanie w większej części nasza historia pozytywna, co cieszy. Warto jednak zaznaczyć, że na przestrzeni sezonu poznaliśmy się na tyle, że znamy swoje słabe i mocne strony. Nieco mniej skuteczne można było więc zobaczyć w meczu z ADS Woltą, ale pracujemy nad nimi w na treningach, aby były mniej zauważalne podczas rywalizacji, i obecnie najwidoczniej nam się to udaje.
Zapytałam o tę kwestię, ponieważ można stwierdzić, że wychodziło Wam niemal wszystko, przeciwnicy nie robili Wam problemów ani zagrywką, ani na skrzydle. Spotkanie za wiele od Was nie wymagało?
To jest sport, zdarzyć się może naprawdę wszystko. Ten zespół, który potrafi lepiej zapanować nad tym chaosem, wygrywa. Nam się to udało i czerpiemy z tego kompletną radość.
Nie pojawiłeś się ani w wyjściowym składzie, ani na zmianie. To decyzja trenera Piotra Szymanowskiego, czy Twoja dyspozycja znacznie zmalała?
Była to decyzja trenera, Piotra Szymanowskiego, za którą przemawiały logiczne argumenty, i z którą się w pełni zgadzam. Wspólnie z trenerem odbyliśmy krótką rozmowę, w trakcie której wyjaśnił mi, dlaczego podjął taką decyzje. Poza tym chłopaki zagrali bardzo dobrze na środku siatki i wykonali kawał dobrej roboty. Ja ze swojej strony mogę tylko dodać, że jestem zawsze głodny gry i gotowy by wejść na boisko i walczyć ramię w ramie z chłopakami na parkiecie, jednak liczy się przede wszystkim dobro drużyny. A brak mojej obecności na boisku w piątek wynikał właśnie z tego, co było najlepsze dla zespołu w danym momencie. Co do mojej dyspozycji to wiem, że będzie jeszcze lepsza, pracujemy nad tym na treningach, więc nie ma tutaj mowy o spadku formy dopóki mam siłę aby trenować i walczyć.
W poprzednim wywiadzie z Waszym rozgrywającym – Jakubem Powałką, zapytałam o sferę mentalną drużyny. Szczególnie można było to zaobserwować w przegranym meczu z KS Camperem Wyszków, gdzie prowadziliście i setowo, i w partii trzeciej, finalnie skończyło się negatywnym wynikiem. Wczoraj również mieliście załamanie w ostatniej partii, z czego to wynika? Czy to nie psychika i zbyt szybka wiara w potencjalne trzy punkty?
Wynika to z sumy wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce od początku sezonu, danego tygodnia, dnia i meczu. Czasem tak jest, że się przegrywa w teoretycznie wygranej sytuacji. „Nieprzewidywalność’’ – to jest chyba po części definicja siatkówki… skoro do takich sytuacji doszło w tych dniach to najwyraźniej tak się miało stać, ale widzę w tym wszystkim pozytyw – dzięki wspomnianym przegranym, w których nie postawiliśmy kropki nad i, a mieliśmy na to szanse, to nasza „suma wydarzeń’’ wzrosła o kolejne cenne lekcje i jeśli będziemy dalej skrupulatnie się rozwijać, a póki co tak jest, to ostatecznie wierzę, że „suma wydarzeń’’ naszej drużyny będzie najbardziej dodatnia na koniec sezonu trzeciej ligi i pozwoli nam wywalczyć awans.
Jeśli miałbyś wskazać elementy, które nadal są do poprawy?
Odpowiedź na to pytanie będzie krótka – wszystkie.
Aż tak źle?
Nie, ale myślę, że jeśli ktoś uważa, iż w jakimkolwiek elemencie jest bezbłędny, życie szybko to zweryfikuje. Wiadomo, że są części treningu, nad którym skupiamy się w szczególności, serwis, który potrafi ustawić akcję, gra w ataku, by kończyć akcję przy pierwszym uderzeniu. Pozwolę sobie na drobną prywatę, jako środkowy mogę tutaj wspomnieć o ataku z „krótkiej’’ (zbicie z pierwszej linii ze środka siatki – przy. red). Musimy szlifować i zgrywać się mocniej w tym elemencie, żeby móc częściej z tego korzystać, ale…
Tak? Co chciałbyś dodać?
Dajcie mi miesiąc (śmiech).
Na koniec trochę indywidualnie. Chyba trudno byłoby wyobrazić sobie wygraną bez Marcina Graszy w składzie. W meczu z ADS Woltą przyjmujący zrobił nieskazitelną pracę w polu serwisowym.
Zdecydowanie Marcin pokazał się z bardzo dobrej, efektywnej jak i efektownej strony. Cieszy nas Jego dyspozycja, ale nie tylko w polu zagrywki. Wiem jednak, że ten chłopak ma potencjał i jeszcze spore rezerwy, które pokaże, prędzej, czy później. Tę skuteczność widać nie tylko w UKS Trójce Kobyłka, ale również w poprzednich klubach, w których grał nasz przyjmujący, w sezonie 2017/2018 w drugoligowej drużynie KKS Karpaty Krosno, czy sezon temu w MOS Wola Warszawa.
Z środkowym bloku UKS-u Trójki Kobyłka, Michałem Zackiewiczem, rozmawiała Anna Frankowska.
Autor: Anna Frankowska
Źródło: Informacja własna