Jastrzębski Węgiel po serii wyjazdów wrócił do własnej hali i zanotował ważne zwycięstwo nad Treflem Gdańsk. O rywalizacji z zespołem prowadzonym przez Michała Winiarskiego i przygotowaniach do meczu w Lidze Mistrzów opowiedział nam kapitan ekipy ze Śląska – Lukas Kampa.
Marzena Janik: Zacznę od gratulacji. Jastrzębski Węgiel zagrał dobre spotkanie i zrewanżował się za porażkę w ćwierćfinale Pucharu Polski.
Lukas Kampa: Dziękuję. Tak, był to jakiś rewanż, ale najważniejsze są trzy punkty dla nas. Jestem zadowolony i cieszę się, że wróciliśmy po pierwszym secie. Zaczęliśmy słabo, powoli i bez siły, ale później graliśmy zdecydowanie lepiej i mamy trzy punkty.
Jak myślisz, czego zabrakło w pierwszym secie? Była to tzw. „chłodna głowa” czy coś innego miało wpływ na waszą grę?
Ciężko powiedzieć. Myślę, że mieliśmy problemy z atakiem po dobrym przyjęciu i popełniliśmy zbyt dużo błędów na zagrywce. Czuliśmy presję, dlatego pojawiały się błędy. Później było już lepiej i myślę, że to miało wpływ na zwycięstwo.
Co, twoim zdaniem, poprowadziło drużynę do zwycięstwa?
Zagrywka i atak. Ja zaczynałem grać więcej środkiem z Grahamem i Jurijem. (Graham Vigrass i Jurij Gladyr – przyp. red.) To bardzo nam pomogło. Nie ma jednego elementu, nad którym musimy pracować. Myślę, że dobrze zagrywamy. W meczu z Gdańskiem może nie od początku, ale w ogóle to jest jeden z naszych najmocniejszych elementów. Możemy spać w domu (śmiech) i spokojnie trenować, ale zagrywka jest najważniejsza.
Już w najbliższą środę zagracie z Zenitem Kazań. Celem będzie powtórzenie wyniku z Rosji czy jednak drużyna powalczy o coś więcej?
Może być jeszcze lepiej i możemy wygrać za trzy punkty. Liczę na to, że hala będzie pełna i dużo ludzi będzie nas wspierać. Będzie ciężko. Mam wrażenie, że Kazań w tym momencie gra trochę lepiej. My mamy szansę na zwycięstwo. Jestem przekonany, że kiedy zagrywamy dobrze i gramy całym sercem to możemy wygrać.
To, że zagracie przed własną publicznością z pewnością będzie waszym atutem. Obecność sporej grupy kibiców spowoduje, że poczujecie się pewniej. Mam rację?
Mam nadzieję (śmiech). Czasami, jeśli gra się w domu, jest też presja. Przed nami są jeszcze dwa treningi i możemy się spokojnie przygotować. Nie mamy meczu na wyjeździe, więc możemy trenować spokojnie tutaj. Będzie ciężko, ale mamy szanse na pierwsze miejsce w grupie. To jest dla nas duża okazja i mam nadzieję, że ją wykorzystamy.
Po tym, jak zespół pożegnał się z Pucharem Polski, Liga Mistrzów jest jednym z waszych celów. Oczywiście oprócz medalu w Plus Lidze. Zgodzisz się ze mną?
Tak (śmiech). Mogę powiedzieć, że ta porażka z Gdańskiem w Pucharze Polski jeszcze nas boli. Mieliśmy naprawdę duże szanse wygrać ten mecz. Teraz przed nami Liga Mistrzów i mecze o Mistrzostwo Polski. Liczę na to, że na zakończenie sezonu zdobędziemy jakiś medal.
Na zakończenie zapytam, jak układa się współpraca z trenerem Kovacem, który nie dawno dołączył do drużyny?
Atmosfera jest bardzo dobra. Nie wygraliśmy wszystkich, ale zdecydowaną większość meczów i to zawsze pomaga w budowaniu atmosfery. Nie mamy dużo czasu na trening, ale mogę powiedzieć, że trener jest pozytywnym i zabawnym człowiekiem i współpraca z nim jest bardzo fajna.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna/ fot. Plus Liga