Gieksa umacnia się na piątym miejscu

_MG_6376W meczu kończącym 19 kolejkę Plusligi, zwycięstwo za trzy punkty odniósł GKS Katowice. Pokonał on w Szopienicach, drużynę BKS-u Visły Bydgoszcz. Spotkanie wyrównane było tylko w pierwszym secie, wygranym przez gości na przewagi. W kolejnych trzech partiach na siatce i w polu serwisowym dominowała już tylko i wyłącznie Gieksa.

Pierwszą akcję na skrzydle skończył Kamil Kwasowski. Tym samym zagraniem na lewym, odpowiedział Jakub Peszko (2:2). Świetne rozegranie Jana Firleja, zakończyło się udanym zagraniem Rafała Szymury z drugiej linii. Kolejne oczko do dorobku gospodarzy dorzucił Jan Nowakowski (4:4). Ten sam środkowy posłał w kierunku rywali, kilka nieprzyjemnych serwisów. Siatkarze Visły zanotowali mini serię przy zagrywkach Gonzalo Quirogi (8:8). Jednak przez mnożące się błędy własne po bydgoskiej stronie, na prowadzeniu w dalszym ciągu utrzymywali się Katowiczanie (11:9). Szybką piłkę do ataku otrzymał Wiktor Musiał, ale podobnym zagraniem popisał się również Peszko (12:11). Skrzydłowy Visły zameldował się w polu serwisowym i jego ekipa zanotowała kolejną, ale tym razem dłuższą punktową serię (12:14). Po czasie na żądanie Dariusza Daszkiewicza, miejscowi zaczęli mieć coraz większe problemy ze skończeniem swojej pierwszej akcji. Słabość rywali, perfekcyjnie wykorzystywali Bydgoszczanie, którzy z akcji na akcję powiększali swoją przewagę (16:19). Zapowiadało się już na pewne zwycięstwo Visły, ale w samej końcówce punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Kamil Kwasowski, a jego koledzy dołożyli kolejne oczka ze skrzydeł (22:20). Goście odpowiedzieli jednak kolejną punktową serią, przez co o losach premierowej odsłony meczu, zadecydowała gra na przewagi (24:24). Po zaciętej i długiej walce, do 33 wygrali siatkarze Visły.

Na lewym skrzydle zablokowany został Kamil Kwasowski. W kolejnej akcji, piłka powędrowała już na prawe, do Jakuba Jarosza (2:2). Z pojedynczym blokiem poradził sobie Jan Nowakowski, ale w następnej akcji środkowy Gieksy popełnił błąd dotknięcia siatki (3:4). Przez dłuższą chwilę, obie ekipy dobre zagrania przeplatały pomyłkami w polu serwisowym, dlatego też gra nieco straciła na atrakcyjności. W dalszej części seta, byliśmy jednak świadkami kolejnych dłuższych wymian, przez co żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. Sytuacja zmieniła się dopiero przy serwisach Jana Firleja (11:8). W dalszej części seta, Bydgoszczanie nie jednokrotnie mieli szansę na zbliżenie się do rywala, ale za każdym razem przeszkodziły im w tym błędy własne (14:11). Kontrę na środku wykorzystał Dawid Woch, ale po przeciwnej stronie kolejnym udanym zagraniem popisał się Rafał Szymura.  następnej akcji, skrzydłowy GKS-u dołożył jeszcze punktowy serwis (17:12). Końcówka seta przebiegała już pod pełną kontrolą gospodarzy, którzy dzięki dobrze funkcjonującej obronie, mieli szansę na wyprowadzenie coraz to efektywniejszych kontraataków (23:15). Set zakończył się punktowym serwisem Kwasowskiego (25:16).

Początek trzeciej partii był bardzo wyrównany (3:3), ale wpewnym momencie siatkarzom Gieksy udało się odskoczyć na dwa punkty, które przez chwilę utrzymywali (7:5). Gospodarze nie wystrzygli się błędów, ale zdecydowanie więcej zaczęło być ich po przeciwnej stronie. Przy zagrywkach Kamila Kwasowskiego, przewaga miejscowych nad rywalem z Bydgoszczy wzrosła do czterech oczek (12:8). W drugiej części seta, dwa punktowe serwisy dorzucił Jakub Jarosz (17:10). Trener BKS-u próbował przerwać serię gospodarzy i to się w końcu udało. Po zrobieniu przejścia, serwisem zapunktował również Michał Filip (17:12) i właśnie w tym momencie o time-out dla swoich podopiecznych poprosił Dariusz Daszkiewicz. Po powrocie na parkiet, Katowiczanie kontynuowali swoją dobrą grę – blokowali, bronili, atakowali i odrzucali rywala serwisem. Przez co w końcówce mieli oni, aż dziesięciopunktową przewagę nad Visłą (22:12). W samej końcówce GKS nie wystrzygł się błędów, ale po chwili słabości, zdołali oni wygrać seta (25:15).

Już na początku czwartej partii, przyjezdni mieli coraz to większe problemy ze skończeniem własnej akcji (4:1). Upragnione przejście dało Viśle, dopiero Michał Filip. Na środku siatki skończył Jan Nowakowski, ale identycznym zagraniem odpowiedział Janusz Gałązka (5:3). Po raz kolejny, bydgoscy siatkarze mieli szansę na doprowadzenie do remisu, ale znowu uniemożliwiły im to błędy w polu serwisowym (7:5). Gospodarze nie pozostali jednak winni rywalowi i na tablicy wyników szybko pojawił się remis (7:7). Ponadto przy zagrywkach Michała Masnego, BKS zdołał wyjść na pierwsze od dłuższego czasu prowadzenie (7:9), ale nie nacieszył się nim zbyt długo (11:11). Gdy dłuższa wymiana zakończyła się udaną kontrą Jakuba Jarosza, a punktowy blok postawił Jan Nowakowski, o time-out dla swoich podopiecznych poprosił trener Przemysław Michalczyk (15:13). Przerwa na żądanie bydgoskiego szkoleniowca, nie wybiła jednak z dobrego rytmu Gieksy, która w końcówce seta kontynuowała doskonałą pracę w bloku (19:14). Swój atak jeszcze raz skończył Michał Filip, Dawid Woch, a także Gonzalo Qiuroga, ale tych pozytywnych akcji po bydgoskiej stronie, było zdecydowanie za mało, by zagrozić gospodarzom. Ci zakończyli spotkanie, efektownym pipem Rafała Szymury (25:18).

GKS Katowice – BKS Visła Bydgoszcz 3:1

(33:35, 25:16, 25:15, 25:18)

MVP: Rafał Szymura 

GKS Katowice: Nowakowski, Musiał, Zniszczoł, Firlej, Szymura, Kwasowski, Watten & Gregorowicz (libero) oraz Jarosz, Buchowski, Fijałek

BKS Visła Bydgoszcz: Gałązka, Woch, Quiroga, Peszko, Masny, Filip, Bronisławski & Szymra (libero) oraz Urbanowicz, Gil, Siwczyk, Gryc


Autor: Agnieszka Samojedna