Hit kolejki dla stołecznych siatkarzy

JC-VERVAWarszawa-BKSVislaBydg-8931W hitowym meczu 20 kolejki PlusLigi, podopieczni Andrei Anastasiego wygrali z PGE Skrą Bełchatów 3:1 i w pełni zrewanżowali się za porażkę z pierwszej części rundy zasadniczej. Dzisiejszym triumfem gospodarze, z dorobkiem pięćdziesięciu jeden punktów, nadal zajmują w tabeli pozycję pierwszą.

Dwie pierwsze odsłony rywalizacji stały na wysokim poziomie sportowym. Miejscowi rozpoczęli mecz na szczycie od prowadzenia (4:1). Szczególnie w polu zagrywki wyjątkowo dobrze spisywał się przyjmujący Vervy Warszawa, Bartosz Kwolek. W skutek pozytywnych wyczynów gospodarzy o czas poprosił Michał Gogol, pierwszoplanowy trener PGE Skry Bełchatów. Mimo tego, iż przyjezdni zaczęli odrabiać straty punktowe siatkarze Andrei Anastasiego pewnie kroczyli do efektywnego zakończenia inauguracyjnej partii (15:12). Niewątpliwie w szeregach PGE Skry pojawił się niepokój, bowiem był on widoczny w kiwkach z drugiej linii, które z reguły są przez zespół blokowane, lub bronione. W momencie, kiedy sprawy w swoje ręce wziął Karol Kłos, drużyna Vervy nie mogła pozbyć się nieskutecznego ustawienia i tym samym straciła przewagę (20:20). W decydującym momencie zapunktował Kevin Tillie i to miejscowi wygrali pierwszą odsłonę meczu.

Kolejna partia wyraźnie dała do zrozumienia, że ani drużyna z Bełchatowa, ani stołeczni, tanio skóry nie sprzeda. Początek był bardzo wyrównany, a pierwsze zbicie po przyjęciu było praktycznie niemożliwe (5:5). Na połowie siatkarzy PGE Skry znacząco do poprawy obrazu gry przyczynił się zarówno Katić, jak i Petković. Serbscy środkowi płynnie kończyli swoje akcje, a Jakub Kochanowski spróbował dołożyć trudne do przyjęcia serwisy. Co prawda zagrywki pomogły (16:14), ale nie na długo, bowiem po drugiej stronie zaczął punktować Piotr Nowakowski (18:16). Pozytywne zakończenia końcowych akcji padały po stronie zespołu Vervy Warszawa, ale o wyrównanie stanu meczu walczył Milad Ebadipour (27:26). Atak Irańczyka został obroniony bez większego kłopotu i to miejscowi objęli prowadzenie 2:0.

Trzeci set stał się pokazem siły w obronie drużyny Anastasiego. Celująco z roli libero spisał się Damian Wojtaszek, ale do czasu (6:4). W drużynę Vervy Warszawa wtargnęło lekkie rozluźnienie, co sprytnie wykorzystali zawodnicy trenera Michała Gogola (14:12). Stołeczni popełniali sporą ilość błędów własnych, co tylko pomagało przyjezdnym w wygraniu tej partii (18:15). W decydującym momencie atak zza linii dziewiątego metra zapisał Katić i to goście pewnie zbliżali się do zwycięstwa (23:20). Zbicie Karola Kłosa, który nabił piłkę na blok, przedłużyło losy spotkania.

Koniec partii czwartej miał mieć na celu poprawę dyspozycji PGE Skry Bełchatów i być może doprowadzenie do wyrównanej gry. Jak się okazało, nie w sobotnim meczu. Podopieczni Michała Gogola nie odzyskali rytmu gry (5:10). Nieefektywne uderzenie Jakuba Kochanowskiego oraz brak komunikacji w obronie dużo kosztowało drużynę PGE Skry. Dodatkowo rywalom warszawian zupełnie zacięła się gra w defensywie (12:18). Następnie sytuację ratował środkowy bloku, Karol Kłos, choć konsekwentna gra po stronie stołecznych zaprocentowała tak, że gospodarze odnieśli zasłużone zwycięstwo.

Verva Warszawa Orlen Paliwa – PGE Skra Bełchatów 3:1

(25:22, 31:29, 25:14)

MVP: Artur Udrys

Verva Warszawa Orlen Paliwa: Brizard, Wrona, Nowakowski, Tilli, Kwolek, Udrys, Wojtaszek (libero) oraz Jaglarski,Król, Niemiec

PGE Skra Bełchatów: Łomacz, Kłos, Katić, Petković, Kochanowski, Ebadipour, Milczarek (libero) oraz Huber, Oryczk, Wlazły


Autor: Anna Frankowska
Źródło: Informacja własna/fot. Plusliga.pl