Od marzeń do faktów. UKS Trójka Kobyłka walczy o drugą ligę

DSC_4050_popr[6398]Sięgnijmy pamięcią. Wrzesień 2009 roku to nadzwyczajna data w historii siatkówki w Kobyłce. Miesiąc wyjątkowy, bowiem właśnie wtedy rozpoczęła się ‘’przygoda’’ teraźniejszego UKS-u, czyli młodego, świeżego na siatkarskiej mapie zespołu uzupełniającego się duetu trenerskiego, Piotra Szymanowskiego oraz Huberta Milewskiego.

Siatkarska sekcja w Kobyłce, przy Miejskim Klubie Sportowym ‘’Wicher’’, powstała we wrześniu 2009 roku. Główną osobą, która uznała, że wraz z dwunastoletnimi uczniami Szkół Podstawowych w Kobyłce stworzy drużynę z potencjałem, został były reprezentant Polski, dwukrotny zdobywca Pucharu Polski, Piotr Szymanowski, który objął także stanowisko pierwszego szkoleniowca zespołu. Wówczas oficjalnym patronem drużyny została Szkoła Podstawowa nr 3, placówka, z której w dużej mierze wywodzili się reprezentanci ‘’Wichru’’ Kobyłka. W minionym czasie osobą, która na wielu płaszczyznach wspierała powstałą sekcję, był Dyrektor Szkoły, Tomasz Szturo, który w pełni zapewnił realizację programu nauczania oraz cyklu treningowego wszystkim zawodnikom klubu, umieszczając ich w jednej klasie gimnazjum. Biorąc pod uwagę tak dostosowane warunki w sferze edukacyjnej oraz sportowej niegodnością byłyby długo wyczekiwane osiągnięcia zespołowe. Smak pierwszego, historycznego sukcesu drużyny Piotra Szymanowskiego poznano zaledwie po półrocznych treningach. W 2011 roku ‘’Wicher’’ uplasował się na pozycji trzeciej w rozgrywkach wojewódzkich w kategorii minisiatkówki. Konsekwencją tego wyróżnienia stał się również awans do ogólnopolskiego finału cyklu ‘’Kinder Sport’’, w którym brały udział dwadzieścia cztery zespoły z całej Polski. Pomimo tego, że brązowi medaliści z rozgrywek wojewódzkich w klasyfikacji generalnej zajęli dziewiętnastą pozycję, nie byli zadowoleni z osiągniętego wyniku i uważali go wręcz za pamiętną porażkę.

W sezonie 2011/2012 drużyna z Województwa Mazowieckiego rozpoczęła rywalizacje w kategorii młodzików. Taki obrót sprawy stał się miłą niespodzianką, tym bardziej, że drużyna wygrywała z MOS Wola, OLIMP Ostrołęka czy METRO Warszawa, czyli zespołami dominującymi w lidze. Bez wątpienia świadczyło to o wyczuciu trenerskim Piotra Szymanowskiego, który sam dokonywał wyborów personalnych.

Sezon później był tylko potwierdzeniem siły drużyny i przedstawieniem tego, co jest w siatkówce bezcenne, zespołowości. Po wyrównanych meczach z zespołami z zaplecza Ekstra Ligi Siatkówki (AZS Olsztyn, Chemik Bydgoszcz, Czarni Radom) podopieczni Szymanowskiego zostali zdobywcami czwartej lokaty w Mistrzostwach Polski w kategorii młodzików. Siatkarze brali również udział w cyklu rozgrywek szkolnych, w których podejmowali najmocniejsze zespoły w kraju. Eliminując z rozgrywek METRO Warszawę, OLIMP Ostrołękę MOS Wola oraz Czarnych Radom, ‘’Wicher’’ został triumfatorem Mistrzostw Mazowsza. Dodatkowym smaczkiem stał się również awans do ogólnopolskiego turnieju finałowego. W ostatecznym rozrachunku Kobyłczanie zajęli miejsce trzecie za takimi drużynami jak Chemik Bydgoszcz i Resovia Rzeszów.

Po tak bogatym w sukcesy sezonie normalnością był fakt, że jak i zarządcy klubu tak i gracze zapragnęli czegoś więcej. Kierownictwo drużyny podjęło decyzję o połączeniu ‘’Wichru’’ Kobyłka z sąsiednim klubem, Huraganem Wołomin, który również dysponował zawodnikami prezentującymi wysoki poziom sportowy. Celem takiego ruchu była chęć zanotowania na koncie drużyny wyraźnych rezultatów na arenie ogólnopolskiej. Do wypracowanego dorobku dołożyli trzecią lokatę na Mazowszu oraz udział w ćwierćfinałowym meczu mistrzostw Polski kadetów. Finalnie z przyczyn pozasportowych zakończyli grę pod szyldem ‘’Huraganu Wołomin’’.

Zakończony sezon przyniósł za sobą wiele zmian. Rotacje zarówno sportowe jak i formalne przerodziły się w fakt, że powrócono do macierzystego klubu, MKS ‘’Wicher’’ Kobyłka. Nie jest tajemnicą, że dzięki między innymi pomocy finansowej władz miasta oraz wsparciu mentalnemu klubu było łatwiej. Efektywne treningi, nieustępliwość, chęć oraz osiągane wyniki sportowe sprawiły, że władze miasta zadeklarowały juniorskiej drużynie siatkówki dalszą pomoc. Wsparcie finansowe jest ważne, ale bez zrozumienia oraz sprzyjających warunków mentalnych, jakie oferował i niezmiennie oferuje klub MKS ‘’Wicher’’, nie byłoby kolejnych powodzeń.

Ze względu na możliwość rozwoju, zwiększenia doświadczenia, osoby decyzyjne zdecydowały, iż powstanie projekt z UMKS MOS Wola Warszawa. Zespół z Kobyłki połączono ze stołeczną drużyną, który dał owoce w postaci szóstego miejsca w mistrzostwach Polski juniorów. Współpraca prawdopodobnie zostałaby przedłużona, ale zrodziły się pewne obawy. W sezonie 2015/2016 zawodników MKS ‘’Wicher’’ czekały obowiązki szkolne, jakie nie mogły zostać zaniechane ze względu na treningi z warszawską drużyną. Pogodzenie nauki z treningami byłoby niemożliwe, więc władze klubu postawili na samodzielne kontynuowanie działania placówki. Ruch stał się zbawienny, ponieważ nie dość, że zawodnicy osiągnęli zadowalające ich wyniki w edukacji to dodatkowo klub zgłosił się do rozgrywek IV Ligi Seniorów Piłki Siatkowej. Od zainaugurowania rozgrywek w owej klasie rozgrywkowej po koniec sezonu wszystko ułożyło się perfekcyjnie. Zespół Piotra Szymanowskiego z pomocą rodziców oraz niezbędnego wsparcia sponsorów, rozegrał osiemnaście spotkań, wygrał czternaście z nich i bezapelacyjnie awansował do wyższej ligi.

„Historia seniorskiej siatkówki zaczęła się przypadkowo. W pewnym momencie zdecydowaliśmy z chłopakami, że musimy zrezygnować z treningów z UMKS MOS Wola Warszawa na rzecz matur. Wtedy trener Piotr Szymanowski uznał, że może zebralibyśmy się w Kobyłce i wystartowali w czwartej lidze. Tak się stało. Dołączyło do nas kilku zawodników, których trener znał z poprzednich klubów. Razem stworzyliśmy mały zespół, który po prostu miał grać. Okazało się jednak, że nasze umiejętności pozwalały na walkę o awans. Awansowaliśmy do trzeciej ligi już w pierwszym roku. Wtedy nikt w mieście jeszcze o nas nie wiedział. Dopiero awans dał pierwszy sygnał miastu, że coś się zaczyna tworzyć’’ – powiedział kapitan UKS Trójki Kobyłka, Mateusz Gawkowski.

Początki 2016/2017 były jednak niepewne. Niepokój głównie podyktowany był obawą o to, jak zespół poradzi sobie z jedenastoma posiadającymi wieloletnie doświadczenie drużynami, grającymi w wyższej klasie rozgrywkowej. Chłopcy rozwiali wątpliwości niemalże w mig, w sposób sportowy. MKS ‘’Wicher’’ wygrywając czternaście meczów, zakończył sezon na podium.

‘”Pierwszy sezon w trzeciej lidze zaczęliśmy od uzupełnienia składu. Przez to, że jeszcze nikt nas nie znał, to do klubu dołączyli głównie znajomi zawodników. Z mojej strony to bardzo udany rok, bo szybko liga pokazała mi to, gdzie jest moje miejsce w szeregu. Miałem obok siebie doświadczonych zawodników, od których wiele się nauczyłem. Naszym głównym celem było utrzymanie się w lidze, a z uwagi na to, że bez presji łatwiej się gra, to sezon zakończyliśmy w pierwszej czwórce. Pamiętam, że w tamtym roku zaczęliśmy promować drużynę. Lokalne media często nas odwiedzały, by pomóc nagłośnić to, że jest taka drużyna jak ówczesny ‘’Wicher Kobyłka’’. Już więcej ludzi zaczęło przychodzić na nasze mecze. Miasto też nam pomagało, nie chcę ukrywać, również na podłożu finansowym. Jako kapitan czułem wsparcie ze strony władz miasta i zainteresowanie meczami’’ – celnie zauważył przyjmujący ćwierćfinalistów trzeciej ligi seniorów.

Ciąg dalszy historii klubu niebawem!

Autor: Anna Frankowska