OD MARZEŃ DO FAKTÓW. UKS TRÓJKA KOBYŁKA WALCZY O DRUGĄ LIGĘ cz.II

DSC_4050_popr[6398]Dziś mamy dla was drugą część historii III-ligowego klubu z Kobyłki, którego największym marzeniem jest awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

Początki 2016/2017 były jednak niepewne. Niepokój głównie podyktowany był obawą o to, jak zespół poradzi sobie z jedenastoma posiadającymi wieloletnie doświadczenie drużynami, grającymi w wyższej klasie rozgrywkowej. Chłopcy rozwiali wątpliwości niemalże w mig, w sposób sportowy. MKS ‘’Wicher’’ wygrywając czternaście meczów, zakończył sezon na podium.

„Pierwszy sezon w trzeciej lidze zaczęliśmy od uzupełnienia składu. Przez to, że jeszcze nikt nas nie znał, to do klubu dołączyli głównie znajomi zawodników. Z mojej strony to bardzo udany rok, bo szybko liga pokazała mi to, gdzie jest moje miejsce w szeregu. Miałem obok siebie doświadczonych zawodników, od których wiele się nauczyłem. Naszym głównym celem było utrzymanie się w lidze, a z uwagi na to, że bez presji łatwiej się gra, to sezon zakończyliśmy w pierwszej czwórce. Pamiętam, że w tamtym roku zaczęliśmy promować drużynę. Lokalne media często nas odwiedzały, by pomóc nagłośnić to, że jest taka drużyna jak ówczesny ‘’Wicher Kobyłka’’. Już więcej ludzi zaczęło przychodzić na nasze mecze. Miasto też nam pomagało, nie chcę ukrywać, również na podłożu finansowym. Jako kapitan czułem wsparcie ze strony władz miasta i zainteresowanie meczami’’ – celnie zauważył Mateusz Gawkowski.

Przełom lat 2017/2018 to czas kolejnych rozwojowych kroków zespołu Piotra Szymanowskiego. Drużyna złożona z chłopaków z rocznika 1997 rozegrała spotkania na najwyższym możliwym wówczas poziomie sportowym. Drużyna oficjalnie rozegrała dwadzieścia dwa mecze odnosząc cztery porażki. Porażki, które, jak się później okazało, stały się bolesne, ponieważ ponownie w rozgrywkach trzecioligowych zajęli miejsce trzecie i nie otrzymali szansy gry w barażach o wyższą ligę.

„W tym sezonie nie mieliśmy większych kłopotów. Na przestrzeni całego sezonu graliśmy przeważnie całym składem, dosyć szybko zyskaliśmy przewagę punktową a wtedy trudno o problemy. Zdrowotnie także było w porządku. Co było przyczyną braku awansu? Wydaje mi się, że w sporcie potrzeba również trochę sportowego szczęścia, które wtedy nam nie sprzyjało. Generalnie uważam, że sezon na plus’’ – dodał Gawkowski. Mimo nieścisłości drużyna została zgłoszona do rozgrywek centralnych o awans do II ligi.

Słowem, które w pełni odzwierciedla początek minionego sezonu, stało się ‘’niespodzianka’’. Zostało to podyktowane głównie pierwszym spotkaniem zespołu, w którym bez większych kłopotów pokonał drużynę gości z Grodziska Mazowieckiego. Być może niektórzy zwycięstwo zespołu Piotra Szymanowskiego oraz Huberta Milewskiego uznali ‘’wypadkiem przy pracy’’ ekipy przyjezdnej, ale jak się okazało, miejscowi wówczas rozpoczęli ‘’marsz’’ od zwycięstwa do zwycięstwa.

„Sezon 2018/2019 był najlepszym a zarazem najtrudniejszym sezonem w historii naszego klubu. Wszystko zaczęło się od nieoczekiwanego zwycięstwa w pierwszej kolejce z faworyzowanym zespołem Sparty Grodzisk Mazowiecki. Potem przyszła druga seria zwycięstw (pierwszych osiem meczów – przyp. red.) i do ostatniej kolejki pierwszej rundy byliśmy cały czas liderem rozgrywek. Oczywiście nie było łatwo, właściwie wszystkie mecze były trudne i zacięte, ale ostatecznie każdą z rywalizacji zakończyliśmy na swoją korzyść’’ – powiedział Piotr Szymanowski.

Znakomity początek pierwszej rundy nie trwał jednak wiecznie, doszło do pierwszych kłopotów w postaci przegranych meczów, co skutkowało chwilową utratą pewności siebie.

„W końcu przyszły przegrane. Przegraliśmy mecz w Wolanowie i z ISKRĄ Warszawa. Obydwa mecze były bardzo zacięte, graliśmy dobrze a o wyniku końcowym decydowała ‘’jedna’’ piłka. Zawsze powtarzam swoim zawodnikom, że bilans szczęścia w przekroju całego sezonu każdy ma podobny i o ile nam sprzyjało we wcześniejszych meczach to w tych dwóch nam go zabrakło. Potem wdarła się w nasze szeregi lekka niepewność’’ – zaopiniował trener sekcji siatkarskiej.

Nieścisłości w końcówkach meczów nie dość, że sprawiły, że zespół nieco ‘’zepsuł się’’ mentalnie, to dodatkowo był w krytycznej sytuacji sportowej, ponieważ znacznie oddaliło się ‘’zadanie sezonu’’, jakim było zajęcie drugiej lokaty na koniec roku.

„Przegraliśmy w Grodzisku i nasz cel na ten sezon – zajęcie miejsca w pierwszej dwójce na koniec sezonu stanął pod znakiem zapytania. Przełomowym momentem było zwycięstwo w bardzo trudnym meczu z MDK-iem Warszawa. Po tym meczu wróciła wiara i optymizm’’ – dodał Piotr Szymanowski.

Dobry nastrój w zespole nie trwał jednak długo, ponieważ niespodziewanie decyzję o zmianie barw klubowych podjął Bartek Bujniak, dotychczasowy rozgrywający drużyny. Takie ruchy transferowe ponownie spowodowały, że drużyna odczuła ‘’duchowe dźgnięcie’’ co w żadnym stopniu nie zaprocentowało.

„Dostaliśmy ‘’cios’’ w postaci niezrozumiałego dla mnie odejścia z naszego zespołu rozgrywającego Bartka Bujniaka. Wszystkie pozostałe mecze i treningi musieliśmy rozgrywać tylko z jednym zawodnikiem, Mateuszem Ślesickim co było bardzo dużym ryzykiem i ograniczeniem pola manewru’’ – stwierdził nie do końca wówczas kipiący szczęściem Szymanowski. Na tle kolejnych spotkań okazało się, że odejście Bartka Bujniaka oraz postawienie w trudnej sytuacji Mateusza Ślesickiego, wyszło zespołowi z Kobyłki na dobre.

„Daliśmy radę, wygraliśmy decydujące o drugim miejscu mecze z Mławą, Mrozami i przede wszystkim z goniącym nas Wolanowem. Drugą lokatę zapewniliśmy sobie na dwie kolejki przed końcem i bardzo się z tego cieszymy. Cały sezon graliśmy równo. Właściwie na dwadzieścia dwa mecze tylko ostatni z ISKRĄ Warszawa zagraliśmy słabo. Wszystkie pozostałe graliśmy co najmniej dobrze’’ – skwitował szkoleniowiec siatkarzy UKS-u.

Poczynania w przekroju całego roku znacznie pomogły zespołowi w osiągnięciu, postawionego z początkiem sezonu, zadania. Pomogły wyraźnie, ale drużyna z pewnością chce uczciwie, tylko i wyłącznie sportowo zyskać więcej.

„Teraz przed nami turniej ćwierćfinałowy o II ligę w Gietrzwałdzie. Mamy bardzo trudną grupę. Rozegramy mecz z KPS Gietwrzałd oraz MMKS Lotnik Łęczycą, czyli drużynami, które wywalczyły prawo gry o wejście do II ligi’’ – mówił rok temu Piotr Szymanowski.

„Awans do drugiej ligi to skomplikowana operacja, nie tylko pod względem sportowym ale może i przede wszystkim pod względem organizacyjno-finansowym. Jest to duże wyzwanie dla całego miasta i trzeba być do tego naprawdę przygotowanym żeby miało to sens’’ – zaznaczył szkoleniowiec Trójki.

Obecna trzecioligowa drużyna zapisała się złotymi zgłoskami w historii kobyłkowskiej siatkówki, ponieważ właśnie w tym roku, wygrywając niemalże spotkanie za spotkaniem, odnieśli wyjątkowy sukces, zajmując drugą lokatę, co oznacza najlepszy występ UKS-u Trójki Kobyłka od początku istnienia klubu. Nieinnego zdania są reprezentujący na co dzień barwy klubu, siatkarze.

„Nasze sukcesy to tylko i wyłącznie zasługa trenerów, Piotra Szymanowskiego oraz Huberta Milewskiego, którzy pracują z nami od momentu awansu do III ligi. To oni wychowali nas siatkarsko a potem oparli o nas całą drużynę. Tworzymy monolit. Trenerzy nie dość, że nauczyli nas grać w siatkówkę to dużą uwagę zwracali na nasze charaktery i podejście do dyscypliny’’ – dodał Mateusz Gawkowski. W żadnej dyscyplinie sportu nie byłoby sukcesów, jeśli sportowcy nie odczuwaliby wsparcia, zrozumienia, spokoju oraz najważniejszego, bezcennego bezgranicznego zaufania.

„Moje odczucia co do duetu trenerskiego są jak najbardziej pozytywne. Uważam, że są to specjaliści na wysokim poziomie. Przede wszystkim mają tak zwanego ‘’nosa trenerskiego’’, ponieważ wiedzą kiedy i kogo wpuścić na boisko by wniósł w grę drużyny coś więcej. Widać, że to się sprawdza, ma odzwierciedlenie w faktach’’ – ocenił Mateusz Gawryś.

„Pamiętam, że na początku sezonu zawarliśmy z trenerami ‘’dżentelmeńską umowę’’. Jej głównym aspektem było to, byśmy zaufali ich metodom bez względu na to czy się z nimi zgadzaliśmy czy nie. Zaufaliśmy. Okazaniem wspomnianych wyżej słów są dotychczasowe wyniki drużyny jak i spora szansa na awans do drugiej ligi. Wniosek z tego taki, że to, co wykonują i jak wykonują, działa’’ – zakończył jeden z pięciu przyjmujących drużyny. Grzegorz Drewniak, czyli tegoroczny ‘’świeżak’’ zespołu tylko to potwierdza oraz dodaje wartościowe kwestie.

„Klub z Kobyłki polecił mi mój ówczesny trener – Pan Maciej Ignatowski (UKS Plas Warszawa – przyp. red. ), który zna także trenera Piotra Szymanowskiego. Wiedziałem, że drużyna ma aspiracje oraz możliwości sportowe na awans do drugiej ligi. Wiedziałem również, że szukają graczy na pozycję środkowego. Tak zdecydowałem, że w swoim pierwszym seniorskim sezonie spróbuję sił w drużynie Trójki Kobyłka. Ogólna organizacja UKS Trójki jest na wyższym poziomie, niż w moim poprzednim klubie. Porównując obydwa miejsca jedynym minusem, na jaki mogę zwrócić uwagę, jest zbyt niska ilość treningów. Moim zdaniem na poziomie trzeciej ligi powinna być w tygodniu chociaż jedna jednostka treningowa więcej. Przekładało by się to także na grę zespołu”.

Z odpowiedzią na pytanie o zainteresowanie ze strony współpracowników klubu również nie robił kłopotów.

„Podejście osób z klubu jest takie samo do wszystkich zawodników, nieważne czy konkretny gracz jest rezerwowym, czy z pierwszej ‘’szóstki’’. Wydaje mi się, że trenerzy próbują powoli wprowadzać najmłodszych zawodników, którzy mają mniejsze doświadczenie i to jest powód tego, że rzadko gram. Finalnie desygnują do gry ‘’pewniaków’’, graczy, którzy mają doświadczenie gry w trzeciej lidze, ale są również rotacje, każdy z nas ma szanse grać’’. W obecnie trwającym sezonie doszło do dezorganizacji do różnych płaszczyznach, ale finalnie okazała się ona owocna. ‘’W tym roku zaskoczyło mnie coś jeszcze. Kobyłką zaczęły interesować się przedstawiciele mediów, między innymi Ty Aniu. Twoja praca jest ważna dla klubu. Publikowane materiały z siatkarzami mają naprawdę duże zasięgi, zaskakująco wysokie, a to znaczy, że praca w to włożona jest dobra, efektywna dla promocji klubu, miasta’’ – zakończył środkowy bloku.

Rozpoczęty w październiku sezon również stał się wyjątkowo dobry dla drużyny wiceliderów. Pierwszą część fazy zasadniczej przemknęli jak burza, nie odnosząc ani jednej porażki. W rundzie rewanżowej już tak kolorowo nie było, jednak ostatecznie i tak zaprocentowało to możliwością gry w turnieju ćwierćfinałowym.

„W zespole pojawiło się wiele młodych zawodników. Zainteresowanie treningami naborowymi było ogromne. Tak na prawdę na spokojnie mogliśmy zbudować dwa zespoły. Zmieniliśmy również klub, odłączając się od lokalnego Wichru i tworząc klub UKS Trójka Kobyłka. Chciałbym zaznaczyć, że tak na prawdę siatkówka zrodziła się w szkole nr 3 w Kobyłce. W tym sezonie nie musieliśmy czekać na wyznaczenie celu, sami dobrze wiemy na co nas stać. Mamy bardzo duży potencjał i uważam, że ten zespół ma przyszłość. Przez te kilka ostatnich lata zobaczyłem, że potrzeba trochę czasu zanim drużyna zacznie grać. Niestety teraz sytuacja na świecie uniemożliwia nam kontynuowanie sezonu i nie wiadomo jak to się zakończy’’ – stwierdził Mateusz Gawkowski.

Jak zaznaczył Gawkowski, na zainteresowanie grą w drużynie z Kobyłki, jak i chęcią kontynuacji, nikt nie mógł narzekać. Doszło do przedłużenia umowy z atakującym, Maciejem Klimkiewiczem:

„Zdecydowałem się zagrać kolejny sezon (czyli ten aktualny) w Kobyłce, ponieważ zauważam swój rozwój siatkarski i wierzę, że jesteśmy w stanie zawalczyć o awans do drugiej ligi. Odnośnie organizacji – nie jestem w stanie przypomnieć sobie rzeczy, która nie byłaby dopięta na ostatni guzik. Jestem super zadowolony z tego, jak to wygląda pod tym kątem. Jedyne nad czym się zastanawiam i czasami odczuwam tego brak, to jest dodatkowa jednostka treningowa. Często brakuje mi dodatkowego czasu z piłką oraz kilkunastu ataków więcej wykonanych tygodniowo aby czucie piłki i więź między atakującym a rozgrywającym była na wyższym poziomie. Rozmawiałem na ten temat i trener jest świadomy moich odczuć, lecz mimo wszystko pozostajemy przy aktualnym planie treningowym. Trener musi brać pod uwagę formę całego zespołu, dlatego szanuję Jego decyzję o niezwiększaniu liczby jednostek treningowych’’

Chęć współpracy wykazał również obecny atakujący oraz przyjmujący Trójki, Jakub Nieora:

„Drużynę z Kobyłki wybrałem dlatego, że słyszałem przed sezonem, iż jest to bardzo mocna ekipa, która walczy o awans, dlatego chciałem dołożyć swoją cegiełkę w tym sezonie i pomóc w awansie. Nie brakuje nam niczego, jeśli chodzi o zasoby sprzętowe. Czego potrzebujemy, od razu dostajemy. Nieistotne czy chodzi o treningi motoryczne, czy stricte siatkarskie. Warunki do trenowania, według mojej oceny, są lepsze niż w niejednych klubach drugoligowych. Porozumienie z trenerem, atmosfera w zespole jest zdecydowanie lepsza, aniżeli była w moich poprzednich ekipach. To nie jest żadne ‘’słodzenie’’, naprawdę nie mamy przed sobą tajemnic i przed każdym meczem wiemy jaka jest taktyka i jaki skład wyjściowy desygnuje trener Szymanowski. W moich byłych klubach nie było to tak oczywiste. Odnośnie promocji klubu, to przyznam, że pierwszy raz mam do czynienia z faktem. Chodzi mi o wywiady, inne formy dziennikarskie, jakie robisz, oceny, czy nawet fotografa, Piotra Mielenia, który obecny jest niemal na każdym meczu. Wszystko na wysokim poziomie, pomaga to w realizacji założonych celów, ale jak wiadomo, zawsze można coś udoskonalić”.

Finalnie należy zaznaczyć, że tegorocznych wysokich wyników sportowych oraz celującego zaplecza treningowego drużyna UKS-u Trójki nie odniosłaby bez wparcia władz miasta Kobyłka. Szczególne podziękowania należą się Pani Burmistrz, Edycie Zbieć, która nieprzerwanie wspiera siatkówkę w Kobyłce.

Końcowe rezultaty UKS-u Trójki Kobyłka w sezonie 2019/2020:
UKS Trójka Kobyłka – KS Grom Przytyk 3:1 (25:17, 22:25, 25:20, 25:18)
UKS Trójka Kobyłka – GKS Jaguar Wolanów 3:0 (25:22, 25:16, 25:22)
MKS MDK Warszawa – UKS Trójka Kobyłka 0:3 (23:25, 21:25, 20:25)
UKS Trójka Kobyłka – UKS Iskra Warszawa 3:1 (20:25, 25:11, 25:16, 25:16)
KS Camper Wyszków – UKS Trójka Kobyłka 2:3 (21:25, 22:25, 25:23, 25:20, 15:17)
UKS Trójka Kobyłka – KS Zawkrze Mława 3:0 (25:15, 25:17, 25:17)
UKS Olimp Skaryszew – UKS Trójka Kobyłka 1:3 (16:25, 25:21, 18:25, 20:25)
UKS Herkules Sulejówek – UKS Trójka Kobyłka 2:3 (24:26, 21:25, 31:29, 28:26, 13:15)
KS Grom Przytyk – UKS Trójka Kobyłka 0:3 (22:25, 22:25, 23:25)
GKS Jaguar Wolanów – UKS Trójka Kobyłka 3:2 (25:16, 13:25, 25:27, 25:21, 15:11)
UKS Trójka Kobyłka – MKS MDK Warszawa 3:0 (25:19, 25:22, 27:25)
UKS Iskra Warszawa – UKS Trójka Kobyłka 3:2 (31:33, 17:25, 25:23, 31:29, 21:19)
UKS Trójka Kobyłka – KS Camper Wyszków 2:3 (25:22, 29:27, 26:28, 25:22, 10:15)
UKS Trójka Kobyłka – ADS Wolta 3:0 (25:13, 25:22, 25:14)
KS Zawkrze Mława – UKS Trójka Kobyłka 0:3 (19:25, 24:26, 18:25)
UKS Trójka Kobyłka – UKS Olimp Skaryszew 3:0 (25:17, 25:15, 25:12)
ADS Wolta – UKS Trójka Kobyłka 1:3 (17:25, 25:23, 16:25, 18:25)
UKS Trójka Kobyłka – UKS Herkules Sulejówek

Bezdyskusyjny sukces UKS Trójka Kobyłka odniosła w składzie:

Atakujący: Klimkiewicz Maciej, Nieora Jakub

Środkowi: Krone Mirosław, Drewniak Grzegorz, Zackiewicz Michał, Ryszewski Hubert, Wójcik Piotr

Przyjmujący: Gawkowski Mateusz, Rutecki Paweł, Majewski Kamil, Grasza Marcin, Gawryś Mateusz

Rozgrywający: Powałka Jakub, Karpienia Wiktor

Libero: Janulewicz Kacper, Rutecki Paweł, Wujkowski Jakub


Autor: Anna Frankowska