Kasia Kociołek: Z turnieju na turniej będzie tylko lepiej

DSC_0099W miniony weekend zakończyła się XI edycja toruńskiej Plaży Gotyku. Tuż po wygranym finale Turnieju Gwiazd Kobiet, udało się nam porozmawiać z jedną ze zwyciężczyń imprezy – Kasią Kociołek.

 

Agnieszka Samojedna: Zacznę od gratulacji. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, nerwowej końcówki w pierwszym secie i wyrównanego początku w drugiej partii, to wy wygrywacie Turniej Gwiazd w Toruniu.

Kasia Kociołek: Znamy się z dziewczynami bardzo dobrze, bo trenujemy razem na co dzień (mowa o Monice Brzostek i Aleksandrze Gromadowskiej – przyp.red.) , więc z góry było wiadomo, że będzie to zacięty mecz. Wczoraj przegrałyśmy z nimi po tie-breaku. Dzisiaj dobrze zagrałyśmy i udało nam się wygrać 2:0.

Można powiedzieć, że udało się wam zrealizować cel z ubiegłego roku. Wówczas w Toruniu rozgrywany był finałowy turniej Mistrzostw Polski. Byłyście głównymi faworytkami do złota, ale ze względu na kontuzje ostatecznie nie przystąpiłyście do rywalizacji.

Tak. No w tamtym roku niestety nie zagrałyśmy z powodu kontuzji, dlatego cieszyłyśmy się, że przyjeżdżamy ponownie do Torunia, żeby w końcu tu zagrać. W tamtym roku mogłyśmy tylko oglądać mecze innych, więc tym bardziej cieszymy się, że wywozimy stąd złoto.

Miniony rok obfitował niestety w kontuzje. Od wspomnianego chociażby finału MP w Toruniu minęło jednak sporo czasu. Jak na ten moment czujecie się pod względem zdrowotnym?

Lepiej. Na szczęście wyleczyłyśmy już te najgorsze kontuzje i miałyśmy bodajże półtorej miesiąca przerwy po powrocie z ostatniego zgrupowania. Miałyśmy zagrać turniej w Australii, ale niestety wirus zmusił nas do pauzowania. Od mają już jednak trenujemy, więc miałyśmy dużo czasu żeby się przygotować. Turniejów w ogóle nie było, nie zgrałyśmy za dużo meczy, tylko sparingi towarzyskie, ale myślę, że z turnieju na turniej nasza gra wyglądać będzie tylko coraz lepiej.

No właśnie, sezon plażowy dopiero co miał się zacząć, ale pandemia koronawirusa pokrzyżowała wszystkim plany. Paradoksalnie miałyście dzięki temu więcej czasu na odpoczynek, niż zazwyczaj. Potrzebowałyście takiej przerwy? Zwłaszcza po ciężkim minionym sezonie.

Myślę, że nie było to planowane, ale dla nas na pewno nie wyszło to na minus. Mogłyśmy spędzić trochę czasu z najbliższymi, zresetować głowę, aby zacząć sezon z większą siłą.

Jedyną docelową imprezą w tym roku są Mistrzostwa Europy. Zaplanowane są one na wrzesień. Wy pojedziecie na Łotwę, by bronić wicemistrzostwa. Jeżeli uda się je rozegrać, to zgodzisz się ze mną, że będzie bardzo trudno wytypować faworytów do medali?

Tak, no nie wiemy do końca kto już może trenować a kto nie. Jesteśmy w stałym kontakcie z innymi i czekamy aż wszystkich odmrożą, w sensie z podróżami. Bo jeśli będzie taka sytuacja, że nie wszyscy będą mogli przylecieć, to ten turniej też się odbędzie, ale bez punktów rankingowych. Na pewno będzie to dziwna impreza, bo każdy przyjedzie na nią z trochę innym zapasem treningów i odmiennym okresem pauzowania w grze. My robimy wszystko, żeby zagrać tam jak najlepiej i obronić medal.

Mistrzostwa Europy to jedno, ale główny wasz cel na najbliższe miesiące gry, to w dalszym ciągu wywalczenie kwalifikacji do IO w Tokio?

Tak. Na razie nie będzie takich turniejów rankingowych, więc powiedzmy, że jeszcze nie walczymy o te punkty. Teraz trenujemy i robimy wszystko, żeby jak najlepiej się na nich zaprezentować.

Rozmawiała Agnieszka Samojedna.