Zakończenie sezonu ligowego, odpoczynek, powołania do kadry narodowej, sezon przygotowawczy i rozgrywanie meczów o stawkę – tak dotychczas wyglądał sezon kadry. W tym roku było inaczej. Zaczęło się na zgrupowaniach a skończyło zaledwie na sparingach. O ”normalnych” zgrupowaniach mówił Bartosz Kurek.
Takiego zgrupowania nie zapomni nikt. Było ono niespotykane, zarówno dla graczy, jak i osób współpracujących z reprezentacją Polski, sztabu szkoleniowego, medycznego oraz dziennikarzy. Szczegółowo o temacie opowiedział filar reprezentacji kraju, Bartosz Kurek, czyli zwycięzca mistrzostw świata, Europy oraz triumfator Ligi Światowej, która obecnie przybrała nazwę Ligi Narodów. ”Myślę, że te zgrupowania „normalne” nie były, bo normalnie kończy się ważnymi turniejami i meczami o stawkę. W tym sezonie mieliśmy jedynie spotkania towarzyskie. Te zgrupowania były inne, ale pozytywnie inne, bo nie tyle koncentrowaliśmy się na rywalizacji między sobą, a na tym, by się poznać, stworzyć grupę i znaleźć nić porozumienia także poza boiskiem” – ocenił Kurek. Jak sami wiemy, drużyny scalają nie tylko zwycięstwa, czy porażki, ale także wspólnie spędzony czas, który niekoniecznie musi mieć podstawę stricte sportową. ”Uważam, że pod tym względem było ono bardzo pozytywne i konstruktywne”. Widząc to, jak przebiegały obozy zawodników szkoleniowca Vitala Heynena można stwierdzić, iż rywalizacja o skład nie stała na wysokim poziomie, choć główny atakujący zespołu uważa co innego. ”Każdy z nas trenuje i wykonuje zadania powierzone przez sztab szkoleniowy w możliwie najlepszy sposób, bo robimy to dla siebie. Nie po to, by wygrać z kimś innym, ale by samemu być w jak najlepszej dyspozycji w nadchodzącym sezonie ligowym czy żeby po prostu rozwinąć się siatkarsko. Pod tym względem niewiele się różni, ale takiej rywalizacji i wiszącego widma zmniejszenia zaraz tej grupy do meczowej „14” czy igrzyskowej „12” w perspektywie roku nie ma, więc to daje też troszeczkę więcej luzu” – zaznaczył.
Kiedy w połowie marca pojawiła się w Polsce pandemia koronawirusa wiadomo było, że główne imprezy sportowe nie odbędą się, zostaną przełożone, ale i zgrupowania same w sobie były zagrożone. Belgijski szkoleniowiec postarał się jednak o ich organizację, ale tylko po to, by zespół spędził ze sobą niezwykle potrzebny czas, który powinien być dodatkowym plusem przed przyszłorocznymi igrzyskami olimpijskimi w Tokio. Postawił więc na integrację. ”To będzie monotematyczne, ale najlepsze – przynajmniej dla mnie – jest poznawanie tych chłopaków i to od zupełnie innej strony” – mówił Bartosz Kurek w rozmowie z portalem „Supernowosci24”. W Spale odbyły się także atrakcje, o których wcześniej można było tylko i wyłącznie pomarzyć. ”Dowiadywanie się o nich czegoś nowego, spotykanie się z nimi w sytuacjach, na które na innych obozach nie mielibyśmy czasu, np. grill, gry planszowe czy turnieje siatkówki plażowej. Normalnie nie mielibyśmy pewnie szansy w aż takim wymiarze czasowym się zmierzyć czy spotkać. I to jest na pewno coś, co zapamiętam do końca życia. Mam nadzieję, że z wieloma z tych chłopaków później także będę w takim dużym stopniu utrzymywać kontakt, bo dowiedziałem się, że to wartościowi i świetni ludzie. Spędzaliśmy dużo czasu ze sobą. Takiego czasu, który nie był nam narzucany. To świadczy o tym, że dobrze się czujemy we własnym gronie. To jest takie najfajniejsze wspomnienie, które pozostanie ze mną po tych obozach. Jedna z ciekawszych rzeczy, których się dowiedziałem to, że wielu z moich kolegów ma ciekawe hobby, o którym potrafi opowiadać i które ich pochłania” – dodał Bartosz Kurek.
Cała, nadal trwająca, pandemia nie przeszkodziła kadrze w zrealizowaniu zamierzonych celów, ale każda z osób przebywających w spalskim lesie w pełni dostosowała się do rygoru sanitarnego. ”Do kwestii zdrowotnych staram się podchodzić zdroworozsądkowo. Żaden z nas tutaj nie lekceważył zagrożenia i nie uważa, że jest niezniszczalny. Postępowaliśmy według zasad i byliśmy zdrowi i bezpieczni”. Jak wielu zauważyło i sugerowało, kadra przez dłuższy czas nie była aktywna, żaden z zawodników nie trenował, co mogło w pewnym stopniu wpłynąć na dyspozycję, odniesienie urazu, a wiemy, że siatkówka jest sportem niezwykle kontuzjogennym. Do tego aspektu także odniósł się Bartosz Kurek. ”Jako sportowcy pracujemy ciałem i ono jest w każdej chwili narażone na ryzyko odniesienia kontuzji czy to wypadku w domu. Uważam, że obecnie znacząco większego ryzyka kontuzji nie ma, jeśli treningi są odpowiednio zorganizowane. Ufam pod tym względem trenerowi Heynenowi i jego sztabowi. Weszliśmy fajnie po tym okresie przerwy do aktywności” – ocenił mistrz świata z Turynu.
Igrzyska olimpijskie w Tokio – nie były one głównym tematem podczas tegorocznych zgrupowań reprezentacji, ale niewątpliwie impreza czterolecia jest w głowach zawodników. A odbędzie się ona już za rok, ponieważ została przełożona ze względu na sytuację związaną z zagrożeniem epidemiologicznym. ”To czas, który muszę jak najlepiej wykorzystać. Gdy pojawiła się informacja o przełożeniu igrzysk, to jedynymi emocjami, jakie mi towarzyszyły, były akceptacja i zrozumienie sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Ostatni sezon we Włoszech przepracowałem naprawdę dobrze, więc nie sądzę, bym czegoś jeszcze potrzebował, by lepiej przygotować się do zmagań olimpijskich. Ten dodatkowy czas na pewno postaram się odpowiednio wykorzystać” – powiedział były reprezentant ligi włoskiej. Czy owa dyscyplina wróci do normy? ”Wierzę, że prędzej czy później wszystko wróci do normalności. Będzie to trochę nowa normalność, ale normalność” – zakończył aktualny gracz WolfDogs Nagoya, zespołu grającego w lidze japońskiej. Wspomniana drużyna zakontraktowała Polaka i jasno dała do zrozumienia, że chce walczyć o wygranie mistrzostwa, co ostatni raz udało się im w 2016 roku.
Autor: Anna Frankowska