Do startu nowego sezonu Plusligi pozostało 17 dni. W normalnych warunkach obstawialibyśmy teraz faworytów do medali. Tymczasem zastanawiamy się, czy wobec trwającej pandemii rozgrywki wystartują zgodnie z planem?. Czy mecze rozgrywane będą z udziałem, czy bez udziału kibiców?. A co najważniejsze, czy wszystkie drużyny będą w stanie w nich wystartować?
Ilość drużyn w ekstraklasie bez zmian
Identycznie jak rok temu, także i w tym sezonie w Pluslidze wystartuje 14 drużyn. Przeciwko najbardziej utytułowanym ekipom z Bełchatowa, Jastrzębia, Kędzierzyna-Koźla, czy Rzeszowa grać będzie beniaminek Stal Nysa, który do najwyższej klasy rozgrywkowej powraca po 15 latach przerwy! Ekipa powadzona przez trenera Krzysztofa Stelmacha, zajmie miejsce ubiegłorocznego spadkowicza Plusligi, czyli drużyny BKS-u Visły Bydgoszcz.
Powrót utytułowanego beniaminka
Ekipa z Nysy ostatnie 15 sezonów rozegrała na zapleczu Plusligi, zdobywając w tym czasie dwa mistrzostwa (2011/2012, 2019/2020), dwa wicemistrzostwa (2014/2015, 2018/2019) oraz dwa brązy (2005/2006, 2007/2008). Warto jednak podkreślić, że zwycięstwo w 1-lidze w sezonie 2011/2012 nie dawało jeszcze siatkarzom z Nysy, bezpośredniego awansu do ekstraklasy. Blisko powrotu do Plusligi, podopieczni Krzysztofa Stelmacha byli także w sezonie 2018/2019, kiedy to znaleźli się oni w wielkim finale 1 – ligowych rozgrywek. Przegrali oni jednak decydujące mecze z MKS-em Ślepskiem Suwałki i ostateczny awans do ekstraklasy wywalczyli dopiero rok później.
Warto przypomnieć, że klub z Nysy przed spadkiem w 2005 roku, wywalczył kilka trofeów także na parkietach ekstraklasy. Największe lata świetności drużyny przypadają na okres 1991-1998, w którym to ekipa z Opolszczyzny wywalczyła między innymi: srebrny (1994, 1995) i brązowy (1992, 1998) medal mistrzostw kraju a także sięgnęła po Puchar Polski (1996).
Przerwany sezon
Prawda jest taka, że pandemia koronawirusa wywróciła wszystko do góry nogami. Pod koniec marca zapowiadało się na jedne z najbardziej wyrównanych play-offów w historii Plusligi. Wszyscy sympatycy siatkówki, najbardziej w tym roku czekali jednak na sezon reprezentacyjny i igrzyska w Tokio. Ostatecznie sezon ligowy zakończył się na sezonie zasadniczym, medale u panów nie zostały przyznane, igrzyska przełożono na przyszły rok. Sportowy niedosyt wśród siatkarzy, kibiców, sponsorów i działaczy klubów pozostał.
Wirus nie oszczędził nawet siatkarzy
Mimo niepełnego składu do nowego sezonu ligowego przygotowują się także siatkarze Trefla Gdańsk. Przypomnimy, że 24 lipca br., włodarze gdańskiego klubu poinformowały opinię publiczną o pierwszym pozytywnym wyniku testu na koronawirusa. Z dnia na dzień liczba zakażonych siatkarzy rosła, dlatego treningi drużyny zostały zawieszone a ta nie wzięła także udziału w rozgrywkach PreZero Grand Prix. Na ten moment, Trefl nie trenuje jeszcze w pełnym składzie, ale trener Michał Winiarski ma nadzieję na szybki powrót do zdrowia wszystkich swoich zawodników.
Pozytywny wynik na koronawirusa otrzymał na początku sierpnia także jedne siatkarz Aluron CMC Warty Zawiecie. Po przejściu obowiązkowej kwarantanny, drużyna Jurajskich Siatkarzy powróciła jednak do treningów i do dnia dzisiejszego klub nie informował już o kolejnych zarażeniach.
To będzie INNY sezon
Wszyscy sympatycy ligowych rozgrywek z niecierpliwością czekają na start nowego sezonu. Otworzyć ma go spotkanie pomiędzy beniaminkiem Stalą Nysą a ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle, które zaplanowane jest na 11 września w Nysie. Czy dojdzie ono do skutku? Miejmy nadzieję, że tak. Na dzień dzisiejszy województwo opolskie, nie figuruje bowiem na liście powiatów objętych dodatkowymi obostrzeniami z powodu pandemii koronawirusa.
Sytuacja związana z pandemią rozwija się jednak bardzo dynamicznie, o czym przekonali się niedawno siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Na dzień 14 sierpnia, drużyna miała zaplanowaną prezentację i mecz towarzyski ze Stalą Nysa. Na kilka dni przed wydarzeniem, miasto znajdowało się w strefie żółtej, ale tuż przed sparingiem znalazło się w czerwonej strefie. Dlatego też i mecz i prezentacja odbyła się bez udziału kibiców i przedstawicieli mediów.
Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, zagrożone dodatkowymi obostrzeniami są między innymi Katowice, więc trudno w tym momencie przewidzieć, czy Gieksa będzie mogła w planowanym terminie podjąć u siebie beniaminka z Nysy (19 września – przyp.red.).
Jedno jest pewne, nadchodzący sezon ligowy będzie zupełnie inny, niż poprzednie. Musimy być przygotowani na dynamiczne zmiany w terminarzu rozgrywek, mecze bez udziału kibiców (zwłaszcza w klubach zlokalizowanych na południu Polski), ograniczoną ilość miejsc w hali, obowiązek zachowania dystansu społecznego (także w kontaktach kibiców z zawodnikami), czy nakaz zakrywania nosa i ust. Ale nie zapominajmy, chodzi tu o ZDROWIE nasze i cudze. Bez niego ani nie będzie miał kto grać, ani kto oglądać…
Autor: Agnieszka Samojedna