Odkąd pamiętamy, kwestie finansowe często są określane mianem tematu tabu. Tylko czy należycie? Jak wiadomo, wsparcie pieniężne jest decydujące w wielu dziedzinach życia. Nie inaczej jest w sporcie. Bez tej podstawy nie byłoby obozów przygotowawczych, treningów, niezbędnych do zbudowania optymalnej formy, sprzętów. ”Bardzo doceniamy pracę i niezbędny wkład Pani Burmistrz Miasta Kobyłka, Edyty Zbieć, bez której siatkarska Kobyłka nie byłaby w stanie tak dobrze rozwijać się i prosperować z roku na rok” – powiedział Maciej Klimkiewicz, atakujący drużyny trenera Adama Sowy, UKS-u Trójki Kobyłka.
Ile osób, tyle opinii. Jedni wolą omijać tematy finansowe, drudzy nawet dążą do poruszenia, wydawałoby się, tak delikatnej kwestii. Dlaczego? To jest bardzo trafne pytanie. W rozmowie z pierwszoplanowym skrzydłowym UKS-u Trójki Kobyłka, Maciejem Klimkiewiczem, porozmawialiśmy głównie o wkładzie finansowym Władz Miasta Kobyłka, bez których rywalizacja w lidze nie doszłaby do skutku. Poruszyliśmy także tematy stricte sportowe, którymi zarządza trener Adam Sowa.
Nie mogłabym rozpocząć rozmowy od innego pytania – wypoczęty?
Tak, aż nadto. Zdążyłem bardzo zatęsknić za siatkówką.
Ubiegłoroczny sezon zakończyliście wcześniej. Powodem była nadal trwająca nieciekawa sytuacja epidemiologiczna. Nie mogę więc nie zapytać o dłuższą przerwę w treningach. Nie zadziałała na Was niekorzystnie? Na Ciebie indywidualnie?
Wszystko zależy od tego, kto jak spędził ten czas. Niektórzy z chłopaków odpoczywali, inni leczyli kontuzję, jeszcze inni trenowali w siłowni, czy w domu. Jeżeli chodzi o mnie, to zaliczam się do trzeciej grupy. Cały okres pandemii mocno trenowałem, aby w tym sezonie było wyżej, szybciej i mocniej.
Ostatnie już pytanie odnośnie sezonu 2019/2020. W końcowej klasyfikacji zajęliście drugą pozycję bez awansu, czemu więc zdecydowałeś się na pozostanie w III lidze, skoro sam twierdziłeś w minionym wywiadzie, że jesteś ambitnym graczem?
Zdecydowałem się na pozostanie w UKS Trójce Kobyłka, ponieważ zacząłem traktować ten klub jako mój klub macierzysty. Po ostatnim sezonie, który zakończył się przedwcześnie i jego rozstrzygnięcie było dla nas krzywdzące, nie udało się zdobyć awansu do drugiej ligi. Już na początku sezonu 2019/2020 postawiłem sobie cel, aby sprawić, by Kobyłka trafiła do wyższej ligi. Niestety, wynik zna każdy..Cały okres międzysezonowy ‘’biłem się’’ z myślami, co zrobić, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że nie mogę odejść przed wykonaniem zadania. Cel na ten sezon jest dokładnie taki sam, co wcale nie znaczy, że wszystko inne będzie wyglądać tak samo.
We wtorek, 18 sierpnia, zaczęliście obóz przygotowawczy. Jeśli miałbyś porównać go z poprzednim sezonem?
W zeszłym roku, pierwsze dwa tygodnie, to było kompletowanie drużyny, a nie obóz przygotowawczy. Na treningach tylko graliśmy i to głownie nowe osoby, ponieważ trenerzy musieli zobaczyć to, co potrafią. W tym roku, od pierwszego treningu, skład osobowy był już ustalony i od razu zaczęliśmy przygotowania do sezonu. Jest olbrzymia różnica, jeżeli chodzi o intensywność treningów. Rok temu treningi przygotowawcze nie były intensywne, trochę odbijania, atak i gramy. W tym roku nasz trener od przygotowania motorycznego (Mateusz Gawryś – członek sztabu szkoleniowego oraz atakujący zespołu przyp.red.), prześmiewczo nazywany w drużynie „sadystą”, pilnuje, aby intensywność przygotowań była na wysokim poziomie. Jeżeli miałbym wybierać, którą opcję przygotowań przedsezonowych bym wolał, to bez zastanowienia wybieram opcję z tego sezonu.
Mówisz, że obóz przygotowawczy zaczęliście intensywnie, ale zaznaczę, że w niepełnym składzie. Póki co nie trenuje pierwszoplanowy rozgrywający Trójki, Jakub Powałka, środkowy bloku, Hubert Ryszewski, czy np. drugi trener, Kamil Majewski. To nie jest atut.. Nieobecności nie utrudniają Wam progresu treningowego?
To prawda, brakuje jeszcze kilku zawodników, którzy pojawią się na treningach już w tym tygodniu. Zawsze są, lub wychodzą jakieś niedogodności. Nie zawsze wszyscy mogą przyjść na trening, lub rozpocząć okres przygotowawczy w połowie sierpnia. Trzeba na to też spojrzeć z drugiej strony. Nieobecność pierwszoplanowego zawodnika na treningach przygotowawczych otwiera drogę dla zawodnika rezerwowego, aby polepszyć swoją dyspozycje siatkarską i zawalczyć o miejsce w składzie. Aktualnie na każdej pozycji mamy rezerwowych, więc jest z czego wybierać.
Jesteście już po rozmowie z trenerem Sową, który debiutuje w prowadzeniu seniorskiego zespołu. Co zwróciło Twoją szczególną uwagę w Jego podejściu do drużyny UKS Trójki Kobyłka?
Najbardziej zwróciłem uwagę na dokładną obserwację trenera Adama Sowy. Jego uwagi są merytoryczne i bardzo szczegółowe. Trener Sowa zwraca uwagę na to, aby ćwiczenia były wykonywane poprawnie techniczne i przekazuje nam uwagi. Dodatkowo, każda jednostka treningowa jest zaplanowana co do minuty, nie mamy czasu na zastanawianie się w czasie treningu.
Teraz kwestie organizacji – jesteście obecnie po kilku treningach, które być może wykrystalizowały braki w tym aspekcie?
Kwestie organizacyjne ponownie są na wysokim poziomie. Administracja klubu zadbała o odpowiedni sprzęt potrzebny do przygotowania motorycznego oraz o zapasy wody na treningi. Bardzo doceniamy pracę i niezbędny wkład Pani Burmistrz Miasta Kobyłka, Edyty Zbieć, bez której siatkarska Kobyłka nie byłaby w stanie tak dobrze rozwijać się i prosperować z roku na rok.
Poruszyłeś kwestię Pani Burmistrz – Edyty Zbieć. W których aspektach odczuwacie pomoc Miasta Kobyłka?
Od Pani Burmistrz Edyty Zbieć otrzymujemy wsparcie finansowe jak i organizacyjne. Najważniejsze jest jednak to, że Pani Burmistrz zawsze w nas wierzyła i nadal wierzy. Świadomość takiego wsparcia, na samym szczycie Władz Miasta, daje nam spokój i pozwala skoncentrować się na kwestiach sportowych.
Według Ciebie, kto pracuje na ostateczny wynik drużyny?
Siatkówka jest sportem zespołowym, ostateczny wynik nie jest osiągany przez indywidualności, tylko przez całą drużynę. Składają się na nią gracze, trenerzy, osoby odpowiedzialne za organizację, kibice oraz wszyscy sponsorzy. Zabraknie jednej z tych grup i o dobry wynik jest dużo ciężej.
Pytam Cię o to, ponieważ sporo osób twierdzi, że za wynikiem stoi wyłącznie drużyna i sztab szkoleniowo-medyczny. Nie będę omijała tego tematu. Wiesz, że gdyby nie pomoc Miasta Kobyłka byłoby bardzo ciężko o rywalizację w lidze?
Jestem w 100% pewny, że bez różnorakiego wsparcia Miasta Kobyłka i Pani Edyty Zbieć drużyna Trójki nie wyglądałaby tak, jak wygląda teraz, czyli na dobrze zapowiadającą się ekipę. Wsparcie Pani Burmistrz jest dla nas bardzo ważne i jesteśmy za nie niezmiernie wdzięczni.
Zapytam więc wprost – brakuje Wam teraz czegoś?
Nie brakuje niczego (uśmiech).
Z Maciejem Klimkiewiczem rozmawiała Anna Frankowska.
Autor: Anna Frankowska
Źródło: Informacja własna