Promocja drużyny częścią efektywnego wyniku sportowego? Marcin Grasza: Atmosferę z trybun z Wyszkowa mogę porównać do meczów z Kobyłki

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, jak dużą rolę, w osiągnięciu oczekiwanego wyniku sportowego, odgrywają kibice? Myślę, że sporo osób odpowie, że okazałą, tylko co wtedy, kiedy dochodzi do ”kibicowskiego deficytu”? Jak poniżej zobaczycie, zdania w tej kwestii są jednak podzielone…

Rozgrywki trzeciej ligi seniorów teoretycznie nie spotykają się ze znaczącym zainteresowaniem ze strony kibiców. Podczas meczów wyjazdowych można zaobserwować, że osób, które zdecydowały się wspierać swoich siatkarzy, jest dosłownie garstka. W trakcie spotkań miejscowych jest lepiej, ale czy na tyle, by nie było ani jednego wolnego miejsca? To wszystko łączy się z teorią, a jak wygląda praktyka? O tym, ale także o roli kibiców porozmawialiśmy z przyjmującym UKS-u Trójki Kobyłka, Marcinem Graszą.

Za Wami długi okres bez siatkówki, udało Ci się zresetować i fizycznie i psychicznie?

Tak jest. Odpoczęliśmy i zresetowaliśmy się chyba wszyscy. Widać to na treningach, ponieważ każdy z nas pracuje ze zdwojoną siłą. Jeżeli chodzi o mnie, to jestem na niesamowitym „głodzie” siatkarskim.

Ustaliłam, że pograłeś trochę na piasku. Najlepszy wynik?

Można powiedzieć, że trochę pograłem, ale bardziej rekreacyjnie. Jeździłem na turnieje z kolegą z drużyny – Jakubem Powałką. Udawało się wygrywać, lecz nie były to turnieje wysokiej rangi.

Rozmowa z Maciejem Klimkiewiczem, Waszym atakującym, przedstawiła obraz teraźniejszych treningów. Pokrótce – jest ciężko. Podzielasz to zdanie?

Mateusz Gawryś (trener przygotowania motorycznego – przyp. red.) robi bardzo dobrą pracę, jeżeli chodzi o przygotowanie nas do sezonu. Nie tylko na treningach, ale i poza zajęciami, za każdym razem dopytuje się czy wszystko w porządku po treningu, jak odczucia. Mam nadzieję, że w tym sezonie z takim przygotowaniem pokażemy na co nas stać.

Jak odbierasz podejście do drużyny trenera Adama Sowy?

Jak najbardziej pozytywnie. Jest dobra relacja na linii: trener-zawodnik. Trener Adam Sowa zachęca do rozmowy, jeżeli komuś coś nie odpowiada, a jeżeli chodzi o plan treningowy to „daje w kość”. Szczególnie w treningu obrony.

Przejdźmy do tematu, który jest głównym w tym wywiadzie. Jak myślisz, co jest czołowym kryterium dotyczącym tego, iż hala w Kobyłce nie tętni życiem podczas Waszych meczów domowych?

Z tym pytaniem się nie zgodzę. Mamy swoją garstkę wiernych kibiców, którzy zawsze są z nami na każdym meczu, a jeżeli chodzi o rywalizacje z „górnej półki” to hala jest zapełniona prawie do ostatniego miejsca. Myślę, że na atmosferę meczów nikt nie może narzekać. Mi w szczególności zapadał w pamięci mecz z Wyszkowem.

Sam zaznaczasz, że macie garstkę kibiców. Powiedziałabym, że w większej mierze są to sympatycy dyscypliny, Wasi znajomi, rodziny. To nie tylko moje obserwacje. Nie sądzisz, że to powód słabej promocji?

Jak wspomniałem wcześniej, promocja na tym poziomie ligowym jest naprawdę dobra. Nie kojarzę żadnej innej drużyny, która występuje na tym szczeblu rozgrywek i ma chociażby patronat medialny.

Rozgrywając mecze wyjazdowe, widzisz to, co dzieje się w innych halach w Polsce. Jak to wygląda?

Jeżeli mam być szczery, to atmosferę z trybun z Wyszkowa mogę w małym stopniu porównać do meczów z Kobyłki, czuć było obecność kibiców w hali.

Drugi raz wspominasz drużynę KS Campera Wyszków. Spójrz, na zeszłorocznym meczu do hali przyjechało 150 osób, plus minus oczywiście. Obiekt mieści niecałe 400 osób. Nadal uważasz, że to dobry wynik?

Jak najbardziej dobry wynik. Na kibiców nie można narzekać, nie jesteśmy drużyną formatu tych z PlusLigi, choć nie ukrywam, mamy aspiracje (uśmiech).

Grasz w drużynie UKS Trójki Kobyłka już drugi sezon. Jak Twoim zdaniem wygląda kwestia promocji drużyny?

Promocja, jak na tę ligę, stoi na naprawdę wysokim szczeblu. Posiadamy patronat medialny portalu: ‘’Echo Siatkówki’’. Dodatkowo występuje fotorelacja z każdego meczu domowego i wyjazdowego, za którą odpowiedzialny jest Pan Piotr Mieleń. Nie ukrywam, że robi efektywną pracę poświęcając swój czas. Funkcjonuje również fan page w portalu społecznościowym Facebook, w którym regularnie wstawiane są posty. I oczywiście nie można zapomnieć o Panu Mariuszu Gawkowskim, który spędza dni i noce na poszukiwaniu nowych sponsorów..

Zaznaczyłeś kwestię profilu drużyny UKS Trójki Kobyłka. Faktycznie, wpisy są regularne, ale nie sądzisz, że Wy, jako drużyna, powinniście mieć największy wkład w prowadzenie strony? Na próżno szukać tam np. Waszych zdjęć z szatni z przekazem do kibiców..

Strona na Facebooku funkcjonuje po to, aby śledzić rezultaty z meczów i obejrzeć fotorelację. Zdjęcia z szatni, według mnie, są zbędne, nie jesteśmy siatkarzami wysokiego formatu, aby ludzie chcieli nas śledzić. Jeżeli ktoś potrzebowałby naszych zdjęć, to jak najbardziej można podejść po meczu, aczkolwiek uważam, że byłoby to dziwne zjawisko.

Z Marcinem Graszą rozmawiała Anna Frankowska

Autor: Anna Frankowska

Źródło: Informacja własna/ fot. Piotr Mieleń