Pewne zwycięstwo Jastrzębskiego Węgla

Jastrzębski Węgiel z powodzeniem rozpoczął sezon przed własną publicznością. Podopieczni Luke’a Reynoldsa potrzebowali do zwycięstwa zaledwie trzech setów. Statuetka MVP trafiła natomiast w ręce Marokańczyka.

Wynik spotkania otworzyli rzeszowianie, którzy po udanym ataku prowadzili 2:0. Jastrzębianie szybko jednak odrobili straty i po błędzie zagrywki ze strony gości doprowadzili do wyrównania (2:2). Kilka kolejnych akcji okazało się zaciętą walką, natomiast wynik był bliski remisowi. Gospodarze po raz kolejny wyszli na prowadzenie po udanym ataku Marokańczyka (8:7). Już w chwilę później jastrzębianie cieszyli się dwupunktową przewagą. Taka sytuacja nie trwała  długo, bowiem goście zdołali wyrównać straty (10:10). Dalsza część premierowe odsłony to również walka punkt za punkt. Nieznaczne prowadzenie utrzymywało się po stronie Jastrzębskiego Węgla i wzrosło po udanym bloku Jurija Gladyra (14:12). Zespół z Podkarpacia konsekwentnie zbliżał się do rywala na jedno „oczko”, ale dobry atak Tomasza Fornala i atak Gladyra pozwolił na utrzymanie prowadzenia (17:14). W końcówce seta jastrzębianie kontrolowali sytuację. Po ataku Klemena Cebulija rzeszowianie tracili do gospodarzy zaledwie jedno „oczko” (22:21), ale dobry atak Gladyra i as Luatiego dały Jastrzębskiemu Węglowi piłkę setową (24:21). Rywalizację zakończył natomiast udany atak Marokańczyka (25:21).

„Nakręceni” wygraną jastrzębianie rozpoczęli drugiego seta udaną zagrywką oraz punktowym blokiem (3:1). Błąd w ataku ze środka pozwolił gościom na złapanie kontaktu punktowego, ale po ataku Lukasa Kampy  z drugiej piłki jastrzębianie cieszyli się z trzypunktowej przewagi (6:3). W kolejnych minutach gry warunki również dyktowali jastrzębianie. Z kolei goście zmniejszyli straty po dwóch atakach Słoweńca (11:8). Po rozegraniu kolejnych piłek miejscowi zdołali utrzymać prowadzenie, które gwałtownie stopniało po asie serwisowym Karola Butryna (14:13). O czas poprosił więc trener Reynolds. Już w chwilę później znowu dał znać o sobie Al. Hachdadi i Louati (16:14). Tuż przed końcówką seta asem se3rwisowym popisał się Kampa, natomiast autowy atak gości przyniósł już sześciopunktową przewagę (21:15). Decydujące akcje również należały do gospodarzy. Przyjezdni zdołali jeszcze zdobyć punkt, było to jednak zbyt mało i jastrzębianie pewnie wygrali seta (25:16).

Tym razem to jastrzębianie otworzyli wynik i mimo wyrównanej gry utrzymywali nieznaczne prowadzenie (3:2). Po udanej zagrywce Tomasza Fornala gospodarze mieli w zapasie już dwa „oczka” (5:3). Rzeszowianie odpowiedzieli natomiast atakiem Szerszenia, wyrównując tym samym stan seta (5:5). Również kolejna akcja zakończyła się punktem rzeszowian, a o przerwę poprosił Luke Reynolds. Po powrocie na boisko atakiem popisał się Tomasz Fornal, ale wynik nadal był bliski remisowi. Sytuacja zmieniła się po kilku kolejnych piłkach, bowiem jastrzębianie zbudowali trzypunktową przewagę (10:7). O czas poprosił więc szkoleniowiec Resovii. Po powrocie na boisko Butryn nie był w stanie przebić się przez podwójny blok, co oznaczało cztery punkty przewagi dla gospodarzy (11:7). W kolejnych minutach gry przyjezdni zmniejszyli straty, ale nieudany serwis pozwolił jastrzębianom na zdobycie punktu (14:10). Goście pomylili się w polu serwisowym, natomiast punktowy blok dał jastrzębianom już pięć „oczek” przewagi (16:11). Mimo walki punkt za punkt jastrzębianie zdołali utrzymać prowadzenie, wygrywając zarówno seta, jak i całe spotkanie (25:18).

Jastrzębski Węgiel – Asseco Resovia Rzeszów 3:0

(25:21, 25:16, 25:18)

MVP: Mohamed Al Hachdadi

Jastrzębski Węgiel: Louati, Wiśniewski, Kampa, Al Hachdadi, Gladyr, Fornal, Popiwczak (libero)

Asseco Resovia Rzeszów: Krulicki, Drzyzga, Jendryk, Butryn, Cebulj, Taht, Potera (libero) oraz Woicki, Szerszeń, Domagała

Autor: Marzena Janik

Źródło: Informacja własna