Tomasz Fornal: zagraliśmy dobre spotkanie i musimy się z tego cieszyć

Po ponad półrocznej przerwie Jastrzębski Węgiel udanie zainaugurował sezon przed własną publicznością. O samej rywalizacji oraz atmosferze jaka panowała podczas meczu udało nam się porozmawiać z przyjmującym – Tomaszem Fornalem.

Marzena Janik: Zacznę od gratulacji. Jastrzębski Węgiel zagrał dobry mecz przed własną publicznością, więc z całą pewnością są powody do radości.

Tomasz Fornal: Nic dodać, nic ująć. Zagraliśmy dobre spotkanie. Jak wszyscy wiemy, chyba najmocniejszą stroną Rzeszowa jest zagrywka. Wydaje mi się, że dzisiaj chyba nie do końca wszystko poszło po ich myśli. Te wszystkie błędy, które oni popełnili, my wykorzystywaliśmy i z tego się cieszymy. Na pewno ten mecz doda nam pewności siebie. Zwycięstwo w Zawierciu trochę nam jej dodało, ale przedsezonowe sparingi nie do końca. Myślę, że zwycięstwo nad drużyną, która przed sezonem była uznawana za faworyta do medali na pewno nam pomoże.

Początki setów były wyrównaną walką. Z czasem jednak obejmowaliście prowadzenie i dyktowaliście warunki.

Moim zdaniem pierwszy set był pod jakąś początkową, może dwupunktową, kontrolą Rzeszowa. Pozostałe sety to my zaczynaliśmy z przewagą. Jak widać po wyniku końcowym – dominowaliśmy. Zagraliśmy po prostu dobre spotkanie i musimy się z tego cieszyć i jak najdłużej to utrzymać, bo to cieszy i kibiców, i nas.

Jak myślisz, co było największym atutem Jastrzębskiego Węgla w dzisiejszym spotkaniu?

Uważam, że dzisiaj wszyscy zagrali bardzo dobrze. Można powiedzieć, że czuliśmy się bardzo pewni siebie. Atmosfera na boisku była dobra. Nie ukrywam, że jeśli jest taka pewność siebie i atmosfera to przyjemniej się gra. Można było się trochę wyluzować, ale nie wyróżniałbym jakiegoś jednego elementu, ponieważ wszyscy świetnie się prezentowali.

Można więc powiedzieć, że tworzycie dobrze działający kolektyw?

Jak najbardziej. Ja bym tu jeszcze nie wysuwał za szybko wniosków, że jesteśmy murowanym faworytem do złota, ale na spokojnie. To jest tylko jeden mecz, zaledwie druga kolejka. Jest przed nami masa grania – we wtorek i czwartek zagramy mecze eliminacyjne w Lidze Mistrzów, więc spotkań jest sporo. Na pewno w końcu powinie nam się noga, ale mam nadzieję, że tak się nie stanie. Taki jest sport, raz się wygrywa, raz się przegrywa. Dzisiaj wygraliśmy, ale nie ma co popadać w hurra optymizm.

Wspomniałeś o zbliżających się eliminacjach Ligi Mistrzów. Z jakim nastawieniem podchodzicie do tej rywalizacji?

Trzeba ją wygrać i tyle. Z jakimi drużynami zagramy nie ma większego znaczenia – to nie jest światowa czołówka. My po prostu chcemy do tych grup Ligi Mistrzów się zakwalifikować i raczej nikt z nas, zawodników czy trenerów, nie widzi innego rozwiązania jak po prostu awansować do tej ścisłej czołówki.

Na koniec zapytam jeszcze o atmosferę, jaka panowała w hali podczas meczu. Ze względu na pandemię koronawirusa trybuny nie mogą być do końca wypełnione, jednak doping tych osób, które się pojawiły z pewnością wam pomógł.

Jeżeli tak miałoby to wyglądać, to jest na pewno lepiej, niż jakby nikt miał nie przyjść. Wygląda to fajnie, kibiców słychać, atmosfera meczowa jest dobra. Życzę sobie, żebyśmy każde spotkanie mogli grać przy takiej grupie kibiców albo z większą ilością.

Rozmawiała Marzena Janik

Źródło: Informacja własna