Michał Szalacha: Będzie potrzeba dużo sił od wszystkich

Zwycięstwem nad Dynamo Apeldoorn Jastrzębski Węgiel przypieczętował awans do kolejnej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów. O rywalizacji z holenderską drużyną oraz o przygotowaniu do meczu z MKS-em Będzin opowiedział nam środkowy, Michał Szalacha.

Marzena Janik: Jastrzębski Węgiel rozegrał dobre spotkanie przeciwko drużynie Dynamo Apeldoorn. Czy można powiedzieć, że to była „wisienka na torcie” pierwszej rundy eliminacji?

Michał Szalacha: Tak, zagraliśmy dobry mecz, ale zespół z Holandii pokazał to, co myśleliśmy, że pokaże. Ich rywalizacja przeciwko drużynie z Białorusi dużo nam o nich powiedziała i grało się dużo lepiej. Fajnie, że nie straciliśmy seta w tym turnieju.

Od początku narzuciliście swój rytm gry, dzięki czemu ciężko było was dogonić. Zgodzi się pan ze mną?

Taki był plan, żeby od początku zdominować rywala i udawało nam się to. Chociaż zespół z Holandii bardzo mocno walczył i nie oddali nam nic za darmo. Tym bardziej cieszy to zwycięstwo 3:0.

Kolokwialnie rzecz ujmując, „odpaliły” wszystkie wasze największe rakiety. Zespół dobrze prezentował się zarówno na zagrywce, jak i w ataku. Czy to, pana zdaniem, był klucz do osiągnięcia celu?

Jak już wspomniałem, holenderski zespół zagrał wszystko to, czego się spodziewaliśmy. Duże brawa dla sztabu szkoleniowego, który perfekcyjnie rozpisał nam przeciwnika. Wiedzieliśmy, co będą grali i jak będą grali. Wtedy gra się jednak dużo łatwiej.

Wyszliście w zupełnie innym składzie niż na poprzednie spotkanie. Można więc powiedzieć, że każdy z zawodników dołożył do awansu swoją cegiełkę.

To prawda. Szczególnie w sytuacji, kiedy nasz terminarz jest bardzo napięty. Już w niedzielę gramy w Będzinie. Później czeka nas spotkanie w środę i znów w sobotę , więc na pewno będzie potrzeba dużo sił od wszystkich. Nie tylko od tych, którzy byli desygnowani przez trenera w poprzednich meczach. Fajne jest też to, że mieliśmy okazję pokazać się na boisku i zaprezentować swoje umiejętności.

W środę Jastrzębski Węgiel miał przerwę w rywalizacji. Zapytam więc, jak wykorzystaliście ten czas?

Cały czas jesteśmy w treningu. Może nie były to jakieś ciężkie zajęcia, ale musimy przez cały czas mieć kontakt z piłką. To jest bardzo ważne. Z dnia na dzień bez treningu ciężko jest wejść w dzień meczowy, więc to wszystko było wcześniej zaplanowane.

Już w najbliższą niedzielę czeka was wyjazdowe spotkanie z MKS-em Będzin. W tej rywalizacji można postawić was w roli faworyta. Zdobycie kompletu punktów będzie więc waszym celem, mam rację?

Jak w każdym meczu, będziemy chcieli wygrać tez w Będzinie. Jest to ciężki teren. Ciężko też powiedzieć, co gra MKS, bo niewiele było tych oficjalnych spotkań. Przed meczem będziemy przerabiać ich na wideo. Mam nadzieję,  że dobrze przygotujemy się do tego spotkania i przywieziemy z Będzina trzy punkty.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna, fot. Jastrzębski Węgiel