Rafał Szymura: Chcieliśmy pokazać się z jak najlepszej strony

Jastrzębski Węgiel po raz ostatni rywalizował w lidze 30 września, mierząc się wówczas na wyjeździe z ZAKSĄ Kędzierzyn – Koźle. O powrocie do ligowej rywalizacji, a także o samopoczuciu po odbytej kwarantannie opowiedział nam przyjmujący Jastrzębskiego Węgla – Rafał Szymura.

Marzena Janik: Zacznę od gratulacji. Jastrzębski Węgiel wygrał spotkanie w dobrym stylu, a punkty zdobyte po przerwie na pewno cieszą.

Rafał Szymura: Cieszymy się, że wróciliśmy. Przez tydzień siedzieliśmy w domu, więc bardzo fajnie było wrócić w dobrym stylu i wygrać za trzy punkty. To przyniosło radość, bo mamy taki czas, jaki mamy – trudny. Co chwilę jakaś drużyna jest na kwarantannie. My też byliśmy, także myślę, że nasza głowa ma bardzo duży wpływ na to, jak wyglądają mecze i treningi. Robimy wszystko, żeby nie myśleć o tych odwołanych spotkaniach. Po prostu skupiamy się na treningach i, jeśli są mecze, to gramy i zdobywamy punkty.

Jak myślisz, co było kluczem do wygranej w meczu z Treflem?

Myślę, że w końcówce trzeciego seta popełniliśmy zbyt dużo błędów na zagrywce, co przełożyło się na to, że rywalizacja była ciekawsza. Co zdecydowało o tym, że wygraliśmy? Na pewno nasza dobra gra zagrywką w pierwszych dwóch setach i system blok – obrona. To bardzo dobrze funkcjonowało. Wyprowadzaliśmy szybkie kontry, kończyliśmy bodajże 70% w kontrataku, także to bardzo cieszy. Przed nami kolejne mecze w Rumunii. (Wywiad przeprowadzono bezpośrednio po meczu. Informację o odwołaniu turnieju podano w niedzielę przed południem – przyp. red.)

W drugim secie kontrolowaliście wynik, jednak w pierwszym i trzecim wynik był na styku. Dzięki temu mecz był ciekawszy, zgodzisz się ze mną?

No tak. Po trzech tygodniach był głód siatkówki. Chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony, co się w tym meczu udało, bo zdobyliśmy ważne trzy punkty z trudnym przeciwnikiem. Motywacja była duża tak, jak niedosyt po tych trzech tygodniach. Przez tydzień trenowaliśmy, ale nie do końca było wiadomo, czy ten mecz zagramy. Cieszymy się, że się udało. Możemy spokojnie odbyć trening i wyjechać do Warszawy, skąd wylecimy do Rumunii.

Jak już mówiłeś, w końcówce trzeciego seta zespół popełnił kilka błędów. Nad czym chcielibyście więc popracować, żeby wyeliminować te pomyłki?

Uważam, że mamy bardzo mało czasu. Będziemy mieli delikatne treningi, ale moim zdaniem trener wymyśli fajne zajęcia bezpośrednio pod przeciwników. Czasu na trenowanie nie będzie zbyt wiele, ale myślę, że jak już się rozpędzimy i wirus będzie nas omijał, to będziemy grali co trzy dni, także będziemy więcej grać, niż trenować.

Wspomniałeś o tym, że odbyliście kwarantannę. Zapytam więc, jak na ten moment wygląda wasze samopoczucie?

Myślę, że dobrze. Wszyscy przez ten tydzień podleczyli jakieś drobne urazy. Trenowaliśmy w domu, trener powysyłał nam jakieś ćwiczenia. Psychika jest bardzo dobra, samopoczucie jeszcze lepsze. Teraz nie zostaje nam nic, tylko grać i modlić się, żeby wirus nas ominął.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna

fot. Plus Liga