Jakub Bucki: Musimy obejść się smakiem

Jastrzębski Węgiel po czterotygodniowej przerwie wrócił na ligowe parkiety, podejmując we własnej hali ZAKĘ Kędzierzyn – Koźle. O samej rywalizacji z Mistrzem Polski oraz o tym, jak długa przerwa wpłynęła na zespół opowiedział atakujący jastrzębian – Jakub Bucki.

Marzena Janik: Jastrzębski Węgiel przegrał po czterosetowym meczu, chociaż w pierwszych dwóch setach zespół miał szansę na wygraną. Co, pana zdaniem, zdecydowało o takim wyniku?

Jakub Bucki: Cóż można powiedzieć? Po wyniku widać, że byliśmy blisko, co w meczach przeciwko ZAKSIE często się zdarza. Drobne błędy podcięły nam skrzydła w końcówkach. Sami nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać po takiej przerwie, ale myślę, że nie było najgorzej. Powalczyliśmy, a nie odpuściliśmy i na ten moment najważniejsze jest to, że w przyszłości mamy szansę na to, żeby konkurować z ZAKSĄ.

Czy można powiedzieć, że w końcówkach zabrakło wam chłodnej głowy?

Nie wiem, czy chłodnej głowy, może troszeczkę precyzji. Na pewno zabrakło wszystkiego po trochu. Nie chcę się też tłumaczyć tą dłuższą przerwą, bo widać, że te sety kończyły się na styku. ZAKSA po prostu wykorzystała swoje szanse, a my musimy obejść się smakiem.

Jeśli przyjrzymy się poszczególnym elementom waszej gry, co miało największy wpływ na porażkę?

Myślę, że nie zrobiliśmy tyle krzywdy, ile moglibyśmy zrobić. Poza tym Paweł Zatorski bardzo dużo przyjmował, a tego nie chcieliśmy. Moim zdaniem to właśnie w tym możemy szukać różnic.

Wspomniał pan o przerwie, którą drużyna miała w ostatnim czasie. Jak ten przestój wpłynął zarówno na pana, jak i na pozostałych zawodników?

Różnie przechodziliśmy kwarantannę czy w przypadku niektórych izolację. W zależności od tego, jaki kto miał wynik testu. W ogóle nie chciałbym szukać tutaj jakiegoś alibi. Wiadomo, że ciężko gra się po takiej pauzie bez treningu. Mieliśmy też taki okres, w którym mogliśmy potrenować w miarę normalnie. Odczuliśmy fizycznie infekcję czy odosobnienie, ale niedługo gramy kolejny mecz i nadrabiamy zaległości. Będziemy po prostu walczyć.

Do kolejnego meczu nie  zostało dużo czasu, bo już w środę zmierzycie się z MKS-em Będzin. Będzie zatem okazja do tego, by się zrehabilitować za porażkę w meczu z ZAKSĄ. Zgodzi się pan ze mną?

To, oczywiście, nie będzie proste spotkanie, bo w tym sezonie każdy walczy. To, że niektóre drużyny wypadają, a później wracają, powoduje spadki formy. Każdy upatruje swojej szansy. Na pewno nie będzie nam łatwo, ale mam nadzieję, że poprawimy niektóre elementy i uda nam się wyjść zwycięsko z tego pojedynku.

Co, według pana, najbardziej wymaga poprawy?

Myślę, że tutaj chodzi o powtarzalność i nabranie pewności, którą straciliśmy przez te kilka tygodni. Powtarzalność w siatkówce jest najważniejsza. Brakuje jej w prostych elementach, dlatego zaczynają się kłopoty.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna, fot. plusliga.pl