Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn – Koźle jest jak dotąd jedyną drużyną w lidze, która nie poniosła porażki. O rywalizacji z Jastrzębskim Węglem oraz przygotowaniach do kolejnego spotkania opowiedział nam przyjmujący drużyny z Kędzierzyna – Kamil Semeniuk.
Marzena Janik: ZAKSA wywiozła z trudnego terenu komplet punktów, więc są powody do zadowolenia.
Kamil Semeniuk: Zdecydowanie tak. Zwłaszcza, po takim intensywnym okresie, jaki mieliśmy ostatnio, czyli trzydniowy turniej Ligi Mistrzów. Przyjechaliśmy do, naprawdę topowego, zespołu w Plus Lidze, który przed przerwą spowodowaną koronawirusem przegrał tylko jeden mecz i to właśnie z nami, w naszej hali, jeszcze z kibicami. Cieszy to, że wygraliśmy za trzy punkty. Mamy nadzieję, że teraz będzie więcej czasu na to, żeby zregenerować siły. Ten ostatni okres naprawdę dał nam w kość.
Które z elementów, twoim zdaniem, okazały się kluczowe do zdobycia trzech punktów?
Myślę, że po prostu wykonywanie swoich zadań i taktyki, jaką mieliśmy przed tym spotkaniem. Zarówno jedna, jak i druga drużyna borykała się z kłopotami. Można było zauważyć, że nasz rozgrywający Benjamin (Benjamin Toniutti – przyp. red.) ledwo słania się na nogach. Dlatego w końcówkach setów staraliśmy się utrzymać trudną zagrywkę, jaką dysponuje drużyna z Jastrzębia na swojej połowie, wyprowadzać mądre ataki. Jeżeli była trudna zagrywka, chcieliśmy ją utrzymać, zagrać o blok czy powtórzyć akcję. Jeżeli była dobra wystawa do zagrać agresywnie w ataku. myślę, że to był klucz do tego, że zwyciężyliśmy w tym spotkaniu.
Poza ostatnim, czwartym setem, rywalizacja rozstrzygała się na przewagi. Czy twoim zdaniem utrzymanie koncentracji pozwoliło przechylić szalę zwycięstwa na korzyść ZAKSY?
Moim zdaniem w każdym z setów mogła zwyciężyć jedna lub druga drużyna. Tak, jak już wspomniałem to są dwa zespoły, które należą do czołówki. Rezultat spotkania mógł być różny. Cieszymy się, że wygraliśmy i zgarnęliśmy trzy punkty.
Wspomniałeś o rozegranym niedawno turnieju Ligi Mistrzów. Jak oceniasz sam turniej i występ drużyny podczas tych zmagań?
Uważam, że organizacyjnie wszystko przebiegło bardzo dobrze. Dla naszych organizmów był to też trochę inny bodziec. Rzadko spotykaliśmy się z taką sytuacją, żeby grać przez trzy dni z rzędu. Jedynie zawodnicy reprezentacji bywają w takich realiach. Musieliśmy rozegrać trzy spotkania dzień po dniu z różnymi zespołami. Różne były poziomy tych drużyn. Jesteśmy zadowoleni, że wygraliśmy ten turniej bez straty seta i zakończyliśmy go tak, a nie inaczej. Teraz będziemy czekać na kolejny turniej w Bełchatowie i jedziemy tam oczywiście wygrać w każdym spotkaniu.
Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów i pozostałe spotkania, jedyną rzeczą, której wam brakuje jest obecność kibiców na trybunach. Zgodzisz się ze mną?
Na pewno tak. Czekamy z utęsknieniem na to, aż przepisy prawne się zmienią i kibice będą mogli wrócić na halę. Naprawdę smutno się gra, jeśli nie cieszymy się razem z trybunami chociażby po wygranych akcjach. Mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wszystko wróci do normy, a kibice wrócą na trybuny.
Waszym kolejnym przeciwnikiem będzie Trefl Gdańsk. Jak będą wyglądały przygotowania do tego spotkania?
Teraz mamy dłuższy czas na przygotowanie się do spotkania. Przed nami pełny tydzień, więc spokojnie możemy dołożyć ciężaru na siłowni, żeby ta siła i moc wystarczały na całe spotkanie. Na takiej dynamicznej, szybkiej aktywizacji ciężko się gra, co zdarzyło się w ostatnim tygodniu. Uważam, że jeśli fizycznie będziemy lepiej wyglądać to te poszczególne elementy, które przez ten tydzień mogły kuleć na pewno ulegną poprawie.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna