Rafał Faryna: Walczymy o punkty jak o tlen

Podobnie, jak w pierwszej rundzie, tak i tym razem MKS Będzin w meczu z Jastrzębskim Węglem ugrał zaledwie seta. O tym, co przesądziło wynik i celach na najbliższe tygodnie opowiedział nam atakujący MKS-u – Rafał Faryna. 

Marzena Janik: MKS Będzin poniósł w Jastrzębiu porażkę 1 – 3. Po drugim secie z pewnością były nadzieje na dłuższą walkę. Czego, pana zdaniem zabrakło, żeby przedłużyć tę rywalizację? 

Rafał Faryna: Mamy do siebie ogromny żal, że nie udało się doprowadzić do wyrównania meczu. Własne błędy popełniane na zagrywce czy w ataku przesądziły o tym, że Jastrzębie górowało w tym spotkaniu i zasłużenie wygrali 3:1. 

Szkoda, że nie poszliśmy za ciosem i nie docisnęliśmy rywala. Każdy wie, że Jastrzębie jest po kwarantannie i ta forma nie jest jeszcze taka, jak powinna być. Mogliśmy to wykorzystać. Momentami gra falowała i myślę, że końcówki setów od stanu 18:18 pokazywały większe doświadczenie po stronie jastrzębian. 

Można więc powiedzieć, że diabeł tkwi w szczegółach? 

Dokładnie. Sześć czy siedem zepsutych zagrywek, łatwa piłka w obronie, która nie została dociągnięta. Takie małe niuanse decydują o wyniku meczu. 

Celem na najbliższe spotkania jest zatem przełamanie serii porażek i zdobycie punktów. MKS plasuje się na ostatniej pozycji, więc są one bardzo potrzebne, zgodzi się pan ze mną? 

Oczywiście. Walczymy o punkty jak o tlen. Musimy się skupić na Olsztynie, bo gramy już w najbliższą sobotę. Myślę, że o meczu z Jastrzębiem trzeba zapomnieć już w autokarze i skupić się na kolejnym rywalu. Grania w tym roku jest bardzo dużo. Uważam, że do końca sezonu sprawimy jeszcze kilka niespodzianek i ugramy kilka spotkań. 

Jesteście jedną z tych drużyn, która ma najwięcej rozegranych spotkań. Dzięki temu łatwiej jest utrzymać rytm meczowy. Mam rację? 

Praktycznie od dwóch i pół miesiąca gramy co trzy dni. Nie ma czasu na treningi. Mamy je tylko w podróży albo gramy. Szczerze powiedziawszy, może nam brakować tego, żeby przepracować cały tydzień od deski do deski i wejść na świeżości w kolejne spotkanie.  

Na treningu można wykonać dany element kilkadziesiąt razy. Podczas meczu to jest kwestia sekundy i trzeba to zrobić automatycznie, więc trening sam w sobie jest dobry w okresie wzmożonego grania. 

Co, pana zdaniem, może stanowić klucz do wygranej w meczu z Olsztynem? 

Myślę, że zagrywka i obrona. Mamy ogromny potencjał w tym elemencie, ale nie wykorzystujemy tego tak, jakbyśmy chcieli.  

Rozmawiała Marzena Janik 

Źródło: Informacja własna , fot. Plus Liga