W meczu zaległej 9 kolejki Plusligi, MKS Będzin podejmował Asseco Resovię Rzeszów. Murowanym faworytem w tej parze byli przyjezdni i wywiązali się oni z tego zadania, zdobywając komplet punktów. Warto jednak podkreślić, że podopieczni Jakuba Benaruka w trzech pierwszych setach, postawili rywalom twarde warunki. Ostatecznie jednak, Będzinianom sił starczyło jedynie na wygranie jednej partii.
Od taktycznej kiwki na lewym rozpoczął Jose Santana (1:0). Przez błędy serwisowe w pierwszej części meczu, żadna z ekip nie potrafiła wysunąć się na wyższe prowadzenie. W wyniku czego, wynik przez dłuższą chwilę utrzymywał się w okolicach remisu (5:5). Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero przy stanie po 7. Wówczas gospodarze popisali się kolejnym punktowym blokiem a także popracowali zagrywką (9:7). Po ataku Karola Butryna, Rzeszowianie złapali kontakt z rywalem. Ten jednak w następnej akcji wyprowadził kolejną skuteczną kontrę (11:9). Do wyrównania doprowadził dopiero Klemen Cebulj (11:11). Kilka chwil później, Resovia zanotowała mini punktową serię przy zagrywkach Fabiana Drzyzgi. I wówczas o pierwszy czas dla swoich podopiecznych poprosił trener Jakub Bednaruk (13:16). Po powrocie na parkiet, Będzinianie bardzo szybko zniwelowali większość strat (15:16). Druga próba ataku Nicolasa Szerszenia zakończyła się powodzeniem a w kluczowym momencie asa serwisowego dorzucił Karol Butryn (18:20). Rzeszownianie mieli szansę na podwyższenie prowadzenia, ale nie skończyli jednak ważnego ataku. W samej końcówce premierowego seta, w przyjęciu pocelowany został Szymon Gregorowicz. Punkt na miarę zwycięstwa Resovi w pierwszej odsłonie meczu, zdobył środkowy Jeffrey Jendryk (25:21).
Drugą partię otworzył Karol Butryn (2:2). Swój serwis popsuł Jeffrey Jednryk a także Rafał Faryna i wówczas gra straciła przez moment na jakości (3:3). Efektownym atakiem z drugiej linii popisał się Rafał Sobański. Ten sam przyjmujący chwilę później dorzucił również kiwkę na lewym skrzydle (5:4). W pewnym momencie gospodarze byli już nawet na trzypunktowym prowadzeniu, ale po raz kolejny Rzeszowianie szybko odrobili większość strat dzięki punktowej zagrywce (8:7). W drugiej części seta, przyjezdni zanotowali dwie mini punkowe serię. Zmusiły one trenera Bednaruka do wzięcia czasu. Przerwa na żądnie nie wybiła jednak z dobrego rytmu Karola Butryna. Ten tuż po powrocie na parkiet, zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki (13:15). Będzinianie pozostali rywalom obojętni i też zanotowali oni serię przy własnym serwisie (16:15). W końcówce seta zablokowany został Rafał Buszek oraz Jeffrey Jendryk (20:17). Zapowiadało się już na pewne zwycięstwo gospodarzy, ale wynik podgonić zdołał Karol Butryn (23:22). Po wyrównanej końcówce, punkt na miarę wygranej MKS-u zdobył Rafał Sobański (25:23).
Trzeciego seta lepiej rozpoczęli gospodarze (3:1). Rzeszownianie odpowiedzieli jednak serią przy zagrywce Cebuljego i na tablicy wyników szybko pojawiłs się remis po 3. Ze skończeniem akcji na szkrzydle żadnych problemów nie miał Rafał Buszek. Lecz szybko tym samym odpowiedział Rafał Sobański (6:6). Jeszcze przez chwilę, byliśmy światami wyrówanej gry. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy w polu serwisowym pojawił się Klemen Cebulj. Słoweński skrzydłowy po raz kolejny w dzisiejszym meczu, popisał się serią mocnych zagrywek, z przyjęciem których gospodarze mieli spore problemy (9:11). W drugiej części seta, gospodarze zdołali co prawda doprowadzić do remisu, ale w samej końcówce goście zdołali odskoczyć na kilka oczek (14:18). W samej końcówce prowadzenie Rzeszowa podwyższył Bartosz Krulicki (15:20). Podopieczni Jakuba Bednaruka zanotowali jeszcze mini punktową serię, ale to było zdecydowanie za mało, żeby zatrzymać Resovię przed odniesieniem zwycięstwa w tym trzecim secie (25:20).
Pierwszą dłuższą wymmianę skończył Karol Butryn, ale szybko podobnym zagraniem odpowiedział Rafał Faryna (1:1). Gdy Rzeszowianie zdobyli cztery oczka, o pierwszy czas dla swoich podopiecznych poprosił trener MKS-u (5:1). Przerwa na żądanie Jakuba Bednaruka nie wybiła jednak gości z dobrego rytmu. Ci bowiem po powrocie na parkiet, kontynuowali swoją skuteczną grę. W ataku i zagrywce po rzeszowskiej stronie błyszczał Rafał Buszek, który w trzecim secie zastąpił powracającego po kontuzji Szerszenia (5:11). Po drugim time-oucie na skrzydle skończył Faryna, ale Sobański popsuł swój serwis. Ładnym zagraniem ze środka popisał się Bartosz Gawryszewski a jego koledzy zdołali zatrzymać Butryna (8:12). Punktowym blokiem odpowiedzieli też Rzeszowianie. Ci z każdą kolejną akcją, byli już coraz bliżej końcowego triumfu (9:17). Ten nastąpił po krótkiej w wykonaniu Timo Tammemaa (25:16).
MKS Będzin – Asseco Resovia Rzeszów 1:3
(21:25, 25:23, 20:25, 16:25)
MVP: Karol Butryn
MKS Będzin: Sobański, Ratajczak, Kalembka, Thiago, Faryna, Santana, Gregorowicz (libero) oraz Gawryszewski, Makowski, Godlewski, Teklak
Asseco Resovia Rzeszów: Szerszeń, Drzyzga, Jendryk, Cebulj, Butryn, Tammemaa, Potera & Marjański (libero) oraz Buszek, Krulicki
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: Informacja własna /fot. Plusliga.pl (P. Gibowicz)