Michał Gierżot: Wmawiałem sobie, że stresu nie ma

Przed sobotnim meczem Jastrzębski Węgiel został osłabiony. Z powodu wykrycia przypadków koronawirusa w drużynie zabrakło kilku zawodników, a także sztabu szkoleniowego. W wyjściowej szóstce zaprezentował się zatem Michał Gierżot, który po rozstrzygnięciu rywalizacji został wybrany najlepszym zawodnikiem. Młody przyjmujący opowiedział nam o stresie, jaki towarzyszył mu podczas meczu oraz doświadczeniu, jakie udało mu się nabyć dzięki temu występowi.

Marzena Janik: Jastrzębski Węgiel rozegrał dobre spotkanie, a ty wystąpiłeś w pełnym wymiarze. To zdecydowanie są powody do radości. Zgodzisz się ze mną?

Michał GierżotMożna powiedzieć, że to był mój niespodziewany debiut, ponieważ nie liczyłem na to, że wystąpię. Wiedziałem, że kiedyś dostanę swoją szansę. Do tego spotkania miałem okazję zaprezentować się w meczach i setach, kiedy już nie było niczego żal: albo dużo przegrywaliśmy, albo mieliśmy dużą przewagę. Grałem tak naprawdę w meczach bez presji. Można powiedzieć, że wchodziłem na takie symboliczne zmiany. Mecz z Suwałkami nie był spotkaniem, w którym wyszedłem bez presji. Wychodzimy i gramy od 0:0. Jest jedna zmiana, ale co z tego? To jest Jastrzębski Węgiel, w którym trzeba wygrywać, nie ważne, kto jest na boisku. A że byłem jednym z elementów tej drużyny to naprawdę bardzo, ale to bardzo się cieszę. 

Jak zareagowałeś, kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz w wyjściowej szóstce?

Chcę grać w siatkówkę i wiem, że taki moment musiał nastąpić. Cieszyłem się, ale było też dużo stresu na samą myśl o tym meczu. Bardzo mądrze zrobiłem, wmawiając sobie, że tego stresu i presji nie ma. Wyszło mi to na dobre, bo dopiero po meczu dotarło do mnie, że nerwy i tak były, ale przed meczem w ogóle o tym nie myślałem. Cieszę się, że to wszystko tak się skończyło.

Czyli to był twój sposób na poradzenie sobie ze stresem?

Dokładnie tak. Wmawiałem sobie, że stresu nie ma. Wcześniej, jak występowałem jeszcze w pierwszej lidze i przede wszystkim w juniorze, w ogóle się nie denerwowałem. Wchodziłem i grałem swój mecz, ale tym razem mogę powiedzieć, że pierwszy raz przed meczem się stresowałem.

Podczas meczu ze Ślepskiem miałeś obok siebie zawodników z długim stażem. Była to więc okazja do nabycia nowego doświadczenia, mam rację?

Na pewno złapałem w tym meczu dużo doświadczenia. Pozostali zawodnicy przekazali wszystko co mogli i chcieli mnie w ten sposób wspomóc – teoretycznie najsłabszy element drużyny. Pomagali mi wszystkim, co mówili i przekazywali. Myślę, że gdyby nie oni, ta szóstka, która ze mną była, nie rozmawiałbym z panią. Czułem po prostu ich wsparcie. 

W związku z tym, że nie weźmiecie udziału w turnieju w Kazaniu czeka was dłuższa przerwa. Jak wykorzystacie czas bez meczów?

Będziemy przygotowywać się do Pucharu Polski. Myślę, że tutaj nie ma o czym rozmawiać. Mamy dziesięć dni i wiemy z kim gramy. Możemy dobrze się przygotować. To będzie, co prawda, utrudnione. Włącznie z Akademią, którą będziemy się wspomagać mamy dwanaście osób. W ogóle nie ma sztabu szkoleniowego, bo został tylko jeden fizjoterapeuta. Wiem, że jesteśmy bardzo dobrą drużyną i kto by po prostu nie był na ławce trenerskiej to zawodnicy są już na tyle doświadczeni, że wiedzą, co mają robić i na pewno będziemy pracować na wysokim poziomie.

Rozmawiała Marzena Janik

Źródło: Informacja własna