Zespół Ślepska Malow Suwałki podjął walkę w meczu z Jastrzębskim Węglem, dwukrotnie doprowadzając do gry na przewagi. W trzecim secie suwalczanie nie byli w stanie dogonić rywala, co spowodowało, że komplet punktów został na Śląsku. O rywalizacji z wiceliderem, a także przygotowaniach do kolejnego meczu opowiedział nam kapitan Ślepska – Łudzasz Rudzewicz.
Marzena Janik: Ślepsk przegrał w Jastrzębiu – Zdroju 0 – 3, chociaż mieliście swoje szanse. Czego, pana zdaniem, zabrakło?
Łukasz Rudzewicz: Czego zabrakło? Trudno powiedzieć. Zagraliśmy dwa dobre sety, ale trzeci kompletnie nam nie wyszedł. Powtórzyło się to, co w meczu z Bełchatowem. Po analizie trenerzy na pewno będą nad tym pracowali. Tak naprawdę to spotkanie jest już za nami i mamy kolejne cztery przed sobą. W środę mierzymy się ze Skrą i tak naprawdę na tym meczu już się skupiamy.
Czy można powiedzieć, że w pierwszych dwóch setach miała znaczenie tzw. “zimna głowa”?
Nie pamiętam dokładnie, co tam się działo, bo staramy się nie myśleć o setach, które były do wygrania. Z tego, co kojarzę, w obydwu partiach mieliśmy piłki setowe dla siebie w górze i ich nie wykorzystaliśmy. Myślę, że później coś zostało. Powiedziałbym, że coś tam się działo w głowach dlatego ten trzeci set tak wyglądał, ale tak się zdarza.
Jastrzębski Węgiel przystąpił do tego spotkania bez kilku podstawowych zawodników. Czy, przyjeżdżając na Śląsk mieliście nadzieję na lepsze rozstrzygnięcie?
Wszędzie gdzie jedziemy albo gramy mecz u siebie, wychodzimy po to, żeby wygrać. Oczywiście mieliśmy nadzieję, że wygramy to spotkanie i zdobędziemy tutaj jak najwięcej punktów. Nie udało się, ale graliśmy z wiceliderem ligi. W ich podstawowej szóstce była jedna zmiana, która okazała się bardzo dobra. Świetnie zagrał przyjmujący (Michał Gierżot – przyp. red.), który zmienił chłopaków. Tak naprawdę nie mieli osłabienia, bo to jest bardzo mocny zespół bez względu na to, kto tam wychodzi.
Bez względu na to, czy mecz odbywa się w Suwałkach, czy w Jastrzębiu, rywale zawsze stawiają wysoko poprzeczkę. Zgodzi się pan ze mną?
Oczywiście, że tak. Jeszcze raz powtórzę, że to jest wicelider Plus Ligi, a żeby zajmować drugie miejsce nie można być słabym zespołem.
Na zakończenie: czy jest coś, na czym chcielibyście się skupić, żeby środowy mecz poszedł po waszej myśli?
To tak naprawdę jest pytanie do trenera (uśmiech). Będziemy pracować nad każdym elementem, bo w Jastrzębiu wszystko troszeczkę zawiodło. Popełniliśmy dużo błędów na zagrywce, atak wyglądał w miarę dobrze. Przede wszystkim jest to chyba zagrywka, bo z obu stron było bardzo dużo zepsutych serwisów.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna