W wielkim finale TAURON Pucharu Polski Kobiet, siatkarki Grotu Budowlanych Łódź, miały na wyciągniecie ręki prowadzenie 2:0 z Chemikiem. Ta sztuka im się jednak nie udała, a rywalki z Polic wykorzystując swoje doświadczenie zdołały wygrać w kolejnych dwóch partiach, tym samym zapewniając sobie triumf w całym turnieju. Czego zabrakło Budowlanym do nawiązania wyrównanej walki z rywalami, spytaliśmy ich kapitan i środkową, Małgorzatę Lisiak.
„Myślę, że przede wszystkim zabrakło nam naszych końcówek, bo powiedzmy do połowy seta szło nam dobrze. Wszystko wyglądało fajnie, nawet potrafiłyśmy nadrobić parę punktów, ale w końcówka przydarzały nam się jakieś niepotrzebne przestoje. I myślę, że to właśnie był nasz problem w dzisiejszym meczu” – skomentowała Małgorzata Lisiak, tuż po przegranym finale.
Przypomnijmy, że pierwszy set finału TAURON Puchar Polski Kobiet rozpoczął się po myśli siatkarek z Polic. Prowadziły one przez większość premierowej odsłony trzema oczkami. Dopiero w końcówce, Budowlane zaczęły bardziej ryzykować w polu serwisowym. Ryzyko się opłaciło, bo rywalki odrzucone od siatki, zaczęły popełniać błędy w ataku i set padł łupem Łodzianek. Niestety w kolejnych trzech partiach, serwis nie był już atutem podopiecznych Błażeja Krzyształowicza. Jaka była tego przyczyna?
„Może rzeczywiście w następnych setach ta zagrywka już nie wyglądała tak efektownie, ale myślę, że to też zasługa dziewczyn z Chemika. Natalia Mędrzyk, która w pewnym momencie weszła, naprawdę trzymała wysoki poziom w przyjęciu i wtedy już nasza gra w zagrywce nie wyglądała, tak jak w pierwszym secie. Jest to więc spora zasługa Chemika a nie spadku siły naszej zagrywki”
W drugim secie, Budowlane przegrywały: 0:2, 2:4 a nawet 4:8, ale kilkukrotnie w tej odsłonie zdołały doprowadzić do remisu, ale wtedy przychodziła gra w końcówce i czegoś Łodziankom brakowało…
„Ciężko mi powiedzieć, bo w każdym elemencie nam czegoś zabrakło. Myślę, że przede wszystkim byłyśmy najsłabsze w kontrze, bo nie kończyłyśmy swoich ataków. A co było najlepsze? Nie wiem. Wszystkiego dobrego jak i złego było po trochu” – przyznaje środkowa.
Łódzka drużyna może najbardziej żałować przegranego, drugiego seta. Partii, w której Grot Budowlane przez większość czasu goniły rywala a wygranie której, dawałoby im już sporą zaliczkę i komfort psychiczny na resztę spotkania.
„Rzeczywiście, gdybyśmy tego drugiego seta utrzymały, tą właśnie naszą końcówkę. To myślę, że ten mecz mógłby się skończyć inaczej. Gdybyśmy miały już te dwa sety wygrane, na pewno czułybyśmy się pewniej a sam wynik wyglądał by inaczej”
TAURON Puchar Polski Kobiet 2021 przeszedł już do historii. W tym tygodniu wracamy już na ligowe parkiety. Jakie plany mają Łodzianki na najbliższe dni?
„Dwa dni wolnego. Z tego co pamiętam za tydzień gramy mecz z Chemikiem. Na pewno wiemy nad czym mamy pracować. Przede wszystkim nad tym, żeby nie załamywać się w końcówkach setów, aby utrzymywać naszą dobrą grę. To co mamy dobre, to musimy podtrzymywać. Pracować nad tym, żeby jak najmniej było naszych błędów, bo dzisiaj zdecydowanie za dużo ich popełniłyśmy” – zadeklarowała Małgorzata Lisiak.
Grot Budowlane Łódź mają do rozegrania w rundzie zasadniczej jeszcze dwa spotkania – wyjazdowe z Grupą Azoty Chemikiem Police i miejscowe z ekipą z Wrocławia. Z jakim nastawieniem podejdą do tych meczów?
„Nasz plan na te dwa mecze, to wygrać. Zobaczymy jak nam pójdzie, w jakiej będziemy dyspozycji. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze i te mecze ułożą się po naszej myśli”– mówi środkowa Grotu.
Aktualnie Budowlane plasują się na piątym miejscu w ligowej tabeli. W tym sezonie zdobyły już Superpuchar a w Nysie zagrały w wielkim finale Pucharu Polski. Jednak jak same deklarują, wciąż mają apetyt na jeszcze więcej.
„Tak, nie zwieszamy głów. To nie jest koniec świata. Teraz naszym następnym celem jest po prostu zdobycie medalu Mistrzostw Polski. I na tym się teraz musimy skupić”– zakończyła Lisiak.
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: Informacja własna /fot. Piotr Sumara/TAURON Liga