W minioną niedzielę, Jastrzębski Węgiel przegrał z ZAKSĄ finałowe spotkanie TAURON Pucharu Polski. Po meczu udało nam się porozmawiać z Jakubem Popiwczakiem. Libero podsumował cały pucharowy turniej w wykonaniu jastrzębskiej drużyny oraz zdradził, jakie cele ekipa ze Śląska stawia sobie na play-offy mistrzostw kraju.
Agnieszka Samojedna: Puchar Polski nie jest chyba dla was szczęśliwy, bo od 11 lat nie możecie go wywalczyć. Dziś ponownie zagraliście w wielkim finale, ale podobnie jak w 2019 roku, tak i dziś przegrywacie z ZAKSĄ. Tym razem w stosunku 0:3. O losie spotkania przeważył drugi set, przegrany przez was na przewagi?
Jakub Popiwczak: Myślę, że decydujący był właśnie drugi set – jego końcówka i to, że ją przegraliśmy a byliśmy tak blisko, to po prostu podcięło nam skrzydła. Tak zwyczajnie, po ludzku. W trzecim secie próbowaliśmy jeszcze walczyć, ale od samego początku oni ustawili sobie trzy, cztery punkty przewagi. Nie było już żadnego punktu zaczepienia z naszej strony. Myślę, że o tym trzecim secie powinniśmy jak najszybciej zapomnieć i skupiać się na innych pozytywnych rzeczach, które w tym meczu były. Przed nami play-offy, walka o mistrza polski, czyli tak naprawdę najważniejsze granie w tym sezonie. To co za nami, nie ma już znaczenia. ZAKSA była dzisiaj lepsza, trzeba się jej ukłonić i po prostu iść dalej przed siebie.
No właśnie, o ile w pierwszych dwóch setach nawiązaliście z rywalem wyrównaną walkę i mieliście swoje szansę, to w trzeciej odsłonie byliśmy świadkami fenomenalnej gry ZAKSY. Czy to ich odrzucający serwis był tym elementem, który osłabił wasze przyjęcie i w konsekwencji nie pozwolił już wam dojść do głosu do końca finałowego spotkania?
ZAKSA jest takim zespołem, który daje do zrozumienia i najlepiej pokazuje to, co do końca nie gra w innych zespołach. Teraz na gorąco jest mi ciężko powiedzieć, co dzisiaj przeważyło i było takim elementem, w którym nie daliśmy rady. Po prostu myślę, że ZAKSA była lepsza we wszystkich elementach. Także ciężko mi jest wskazać jedną rzecz.
Jesteście doświadczonym zespołem, który w ostatnich latach wywalczył na krajowym boisku kilka medali Mistrzostw Polski. Przyjechaliście tutaj wygrać. To się nie udało. Domyślam się, że sama gra w wielkim finale Pucharu Polski, nie jest dla was żadną nagrodą pocieszania?
Tak jak mówiłem przed chwilą w wywiadzie. Gdy Jastrzębski Węgiel przyjeżdża na Puchar Polski czy gra o mistrzostwo kraju, to walczy tylko o najwyższe cele. Dzisiaj graliśmy w finale, ale to nas w ogóle nie satysfakcjonuje. Wracamy do domu. Jesteśmy i czujemy się po prostu przegrani. I nie ma się tu z czego cieszyć.
Czasu na poprawę gry nie macie za wiele. Za tydzień rozpoczynacie u siebie play-offy. W ostatnich latach sięgnęliście po kilka brązowych medali Mistrzostw Polski, ale z pewnością macie apetyt na więcej. Jaki więc cel stawiacie sobie w tym sezonie?
Jastrzębski Węgiel będzie chciał zdobyć złoto. Na naszej drodze staną na pewno trudni przeciwnicy, jak chociażby zespół z Zawiercia, z którym spotkamy się już w ćwierćfinale. Aluron się nie położy. Na pewno będzie prezentował bardzo dobrą siatkówkę, chociażby taką jak wczoraj w pojedynku z ZAKSĄ. Aluron urwał jej dwa sety, nam się nie udało żadnego. To już pokazuje, że nie będzie łatwo. Trzeba zapomnieć o tym, co było i po prostu skupiać się na jak najlepszym graniu w siatkówkę, bo mamy ku temu potencjał.
Wróćmy jeszcze na chwilę do Pucharu Polski. Ze względu na trwającą pandemię, ten tegoroczny został rozegrany bez udziału kibiców. To dla was siatkarzy żadna nowość w tym sezonie, ale z całą pewnością tęsknicie już do gry przy pełnych trybunach?
Na pewno jest to całkowicie inne granie, niż to do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Pamiętam chociażby finał Pucharu Polski sprzed dwóch lat, gdy graliśmy we Wrocławiu i była pełna hala. Bodajże trzy lub cztery tysiące kibiców. Siłą rzeczy, emocje temu towarzyszące były całkiem inne, niż chociażby te dzisiejsze. Przyszło nam żyć w takiej, a nie innej rzeczywistości. Musimy się do niej dostosować, zmierzyć z nią. A miejmy nadzieję, że te czasy z kibicami i emocjami w halach wrócą jak najszybciej. Bo myślę, że na tym zależy nam wszystkim.
Rozmawiała Agnieszka Samojedna
Źródło: Informacja własna
fot. Piotr Sumara/PLS