Kamil Semeniuk: Byliśmy gotowi na zacięty bój

W niedzielę, Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle sięgnęła po ósmy Puchar Polski w swojej historii. O komentarz po wygranym finale poprosiliśmy Kamila Semeniuka – przyjmującego ZAKSY i zdobywcę statuetki MVP turnieju finałowego w Krakowie.

 

Agnieszka Samojedna: Ogromne gratulacje! Ósmy Puchar Polski dla ZAKSY stał się faktem. Trzeba jednak przyznać, że mimo wyniku 3:0 dla was, to spotkanie finałowe wcale nie należało do najłatwiejszych.

Kamil Semeniuk: W tym sezonie Jastrzębie jest naprawdę bardzo dobrym zespołem, który po rundzie zasadniczej zajął drugie miejsce w ligowej tabeli. Byliśmy gotowi na zacięty bój. Zwłaszcza, że my wczoraj zagraliśmy pięć setów a Jastrzębie tylko trzy. Trochę z naszej winy rozegraliśmy w półfinale tie-breaka, więc byliśmy lekko zaniepokojeni tym, czy nasze organizmy szybko się zregenerują po takim pięciosetowym boju. Jednak nasz sztab szkoleniowy jest na prawdę fantastyczny! Nasi fizjoterapeuci są na najwyższym światowym topie i bardzo dobrze nas wymasowali. Dzięki czemu byliśmy gotowi na ten dzisiejszy finał. Szykowaliśmy się na kolejny pięciosetowy mecz, ale zakończyło się w trzech setach na naszą korzyść. Jesteśmy bardzo zadowoleni z takiego obrotu sprawy.

O losie tego spotkania przesądziła druga partia, którą wygraliście na przewagi. Gdyby zwyciężyli ją Jastrzębianie, byłoby 1:1 w setach i mecz zacząłby się wtedy praktycznie od nowa.

Zdecydowanie tak! Myślę, że ten drugi set był kluczowy dla losów tego finałowego spotkania. Praktycznie całą partię graliśmy punkt za punkt. Jeżeli nawet jedna lub druga drużyna odskakiwała na dwa oczka, to i tak szybko traciła tą przewagę. Głównie przez odrzucającą zagrywkę rywala. Graliśmy na styku, lecz końcówkę seta zdołaliśmy przechylić na naszą korzyść. Myślę, że przez to troszeczkę psychicznie podłamaliśmy Jastrzębie. Natomiast my po wygranym secie w takich okolicznościach, byliśmy jeszcze bardziej zmotywowani, by wygrać. Chcieliśmy od początku trzeciej partii grać naszą agresywną, lecz jednocześnie mądrą siatkówkę. To zadziałało i udało się nam przełamać Jastrzębie już na początku trzeciego seta. Później po prostu dociągnęliśmy wynik do samego końca.

Można powiedzieć, że właśnie w tym trzecim secie byliśmy świadkami gry w wykonaniu ZAKSY, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Od początku jego trwania, swowaliście w stronę Jastrzębian mocne, odrzucające zagrywki. Dobrze funkcjonował wam także element blok-obrona.

Powinniśmy być zadowoleni z tego, że dzisiaj funkcjonowała nasza zagrywka i element bloku. Naszym serwisem odrzucaliśmy przeciwnika od siatki, co pomogło nam w realizowaniu meczowej taktyki. Ponadto potrafiliśmy postawić szczelny, podwójny blok. Jeżeli nie było on nawet punktowy, to pozwalał na skuteczną obronę i wyprowadzenie kontraataku. 

W całym tym finałowym turnieju TAURON Pucharu Polski nie wystrzegaliście się błędów, ale jesteście chyba na tyle zgraną i doświadczoną drużyną, że potraficie wychodzić z kryzysowych sytuacji obronną ręką? 

W każdym meczu jest taki moment, gdy troszeczkę siada nasza gra. Jesteśmy jednak na tyle zżytą drużyną, że potrafimy z takich trudnych sytuacji wychodzić i odwracać losy spotkania na naszą korzyść. Powinniśmy być dumni z tego, jak funkcjonujemy nie tylko na boisku. Każdy daje z siebie maksimum. Wspieramy się nawzajem, gdy jednemu z nas akurat nie idzie gra. 

Czasu na odpoczynek po pucharze nie macie za wiele. Już w najbliższy czwartek czeka was półfinałowe spotkanie w Kazaniu. Zaledwie kilka dni później po półfinale Ligi Mistrzów, gracie już u siebie pierwszy mecz ćwierćfinałowy ze Ślepskiem. Szykuje się zatem spory maraton, ale czy wystarczy wam na niego sił?

My jesteśmy zadowoleni z tego jaki mamy sztab medyczny. W takich właśnie momentach są nie do zastąpienia. Na pewno będziemy dobrze przygotowani na najbliższe spotkania. Teraz lecimy do Kazania, później praktycznie zaraz gramy z drużyną ze Ślepska w play-offach. Taki siatkarski maraton jest męczący dla naszych organizmów, ale tak jak już wspomniałem – mamy fantastycznych fizjoterapeutów, którzy na pewno nas odpowiednio przygotują na takie fizyczne wyzwanie.

Z jednej strony taki meczowy maraton jest męczący dla organizmu, ale z drugiej – umożliwia zachowanie rytmu meczowego. A to w starciu półfinałowym Ligi Mistrzów, z taką drużyną jak Zenit Kazań, może być kluczowe.

Myślę, że taki turniej, jak ten zakończony finałem z drużyną Jastrzębskiego Węgla, jest dobrym przetarciem przed meczem w Kazaniu. Tam będą kibice na trybunach, więc tym samym zupełnie inna atmosfera, niż ta u nas w Polsce. Jedziemy do Rosji pozytywnie nastawieni. Chcemy wygrać ten półfinałowy mecz w Kazaniu, żeby mieć dobrą zaliczkę przed rewanżem w Kędzierzynie.

W Lidze Mistrzów chcielibyście sprawić niespodziankę i dostać się do wielkiego finału. Podobne cele stawiacie sobie na plusligowe play-offy?

Na razie skupiamy się na najbliższym spotkaniu. Teraz mamy Ligę Mistrzów i na tym się koncentrujemy. Dopiero później będziemy myśleć o play-ffach.

W twoje ręce powędrowała statuetka MVP turnieju finałowego TAURON Pucharu Polski. To zawsze miłe wyróżnienie, ale chyba bardziej satysfakcjonuje zwycięstwo całej drużyny?

Oczywiście, że tak! Najważniejsze, że wygraliśmy i, że zagraliśmy dzisiaj jak prawdziwa drużyna. Dostałem nagrodę MVP, ale to aż tak dużo dla mnie nie znaczy. Cieszę się po prostu, że mogę być częścią zespołu, jakim jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Rozmawiała Agnieszka Samojedna

Źródło: Informacja własna

fot. Piotr Sumara/PLS