Łukasz Wiśniewski: Jeszcze niczego nie wygraliśmy

Zespół Jastrzębskiego Węgla już w sobotę zapewnił sobie awans do półfinału tegorocznych rozgrywek. Chociaż to spotkanie nie należało do łatwych, podopieczni Andrei Gardiniego odnieśli zwycięstwo i czekają na przeciwnika. O samej rywalizacji z Jurajskimi Rycerzami i planach na nadchodzący tydzień opowiedział nam środkowy – Łukasz Wiśniewski.

Marzena Janik: Zacznę od gratulacji. Jako pierwsi wywalczyliście awans do finałowej czwórki, więc macie powody do radości.

Łukasz Wiśniewski: Na pewno się cieszymy. Co prawda, jeszcze niczego nie wygraliśmy. Przed nami kolejna ciężka rywalizacja, nie wiadomo jeszcze z kim, bo nadal czekamy na przeciwnika w tym półfinale. Myślę, że plan minimum został wykonany i bardzo się cieszymy, że udało się awansować już dzisiaj (w sobotę, 27 marca – przyp. red.).

Co, pana zdaniem, zdecydowało o porażce w pierwszym secie?

Nasze proste błędy. Zdecydowanie wszystko było po naszej stronie. Gdybyśmy uniknęli przynajmniej połowy to, moim zdaniem, tę pierwszą partię byśmy również wygrali. Cieszy natomiast to, że po przegranej pierwszej odsłonie wychodzimy na drugą partię, zapominając, co było i zaczynamy grać swoją siatkówkę. Później to już się tylko napędza i dodaje nam wiatru w żagle. 

Można więc powiedzieć, że po secie otwarcia szybko zresetowaliście głowy i zaczęliście grać swoją siatkówkę. Zgodzi się pan ze mną?

Na pewno. Jeżeli tylko gramy to, co umiemy najlepiej na swoim najwyższym poziomie to jesteśmy dobrą i mocną drużyną, tylko nie zawsze nam to wychodzi. Nad tym musimy pracować. Moim zdaniem ten finał, który był nam postawiony przed sezonem jako cel główny jest do zrealizowania i teraz będziemy się koncentrować już tylko na następnym przeciwniku w półfinale. 

W związku z tym, że zakończyliście rywalizację już w sobotę, czeka was tydzień spokojnych przygotowań. Jak wykorzystacie ten czas?

To też jest dobre, bo będziemy mogli się przygotować pod konkretnego rywala. Po meczu w Zawierciu będziemy mogli złapać również trochę oddechu. Także myślę, że na pewno dobrze spożytkujemy ten tydzień.

Waszym rywalem będzie zespół z pary Gdańsk – Warszawa. Czy macie swoje typy odnośnie tego, z kim wolelibyście się zmierzyć?

Ciężko powiedzieć. Jeżeli miałbym typować zwycięzcę tego pojedynku to daję 51 do 49% dla Gdańska, natomiast z kim przyjdzie nam walczyć to nie jest istotne. Istotne jest to, jak my się zaprezentujemy.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna