Aleksander Śliwka: Aby awansować do finału, musimy wykonać jeszcze drugi krok…

Od domowego zwycięstwa 3:0 nad PGE Skrą Bełchatów, półfinałową rywalizację w Mistrzostwach Polski rozpoczęła Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. O podsumowanie tego krótkiego, ale momentami wyrównanego spotkania poprosiliśmy Aleksandra Śliwkę, przyjmującego ZAKSY, do rąk którego trafiła statuetka MVP.

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w pierwszym półfinałowym starciu z PGE Skrą Bełchatów byli murowanymi faworytami do zwycięstwa. Podopieczni Nicoli Grbića z tej roli się rzeczywiście się wywiązali i mecz zakończył się na ich korzyść wynikiem 3:0. Warto jednak podkreślić, że momentami gra toczyła się na styku. Bełchatowianie swoje szansę mieli chociażby w końcówce pierwszego i na początku trzeciego seta.

Aleksander Śliwka: Byliśmy bardzo skoncentrowani. Moim zdaniem spotkaniu towarzyszyły emocje i ciągła gra na styku. Rzeczywiście wynik końcowy oddaje naszą przewagę w tym pierwszym półfinale, ale wiemy, że o wygraną w tej całej rywalizacji nie będzie łatwo. Skra na własnej hali jest niezwykle groźna, więc mecz rewanżowy w Bełchatowie z pewnością będzie wyrównany. Spodziewamy się kolejnej bitwy. Mamy nadzieję, że także zwycięskiej dla nas.

Elementem, który przesądził o pewnym zwycięstwie ZAKSY w pierwszym półfinale, była ich zdecydowanie wyższa skuteczność w polu serwisowy. Kędzierzynianie zepsuli 10 zagrywek, ale tych punktowych mieli 8. Natomiast siatkarze PGE Skry, przez błędy w tym elemencie oddali rywalowi aż 16 oczek, przy zaledwie 5 punktowych zdobyczach!

Myślę, że każdy z nas dołożył na zagrywce te swoje „trzy grosze”. I to wszystko złożyło się w całkiem niezłą sumę, jeśli chodzi o asy serwisowe i zagrywki, którymi odrzucaliśmy Bełchatów od siatki. Dzięki wysokiej dyspozycji na zagrywce mogliśmy organizować nasz blok. Bardzo się z tego cieszymy i mamy nadzieję, że również na wyjeździe ten element będzie funkcjonował na zbliżonym poziomie.

Rewanżowe spotkanie półfinałowe zostanie rozegrane już w najbliższą środę, 7 kwietnia w Bełchatowie. Podopieczni Mieszka Gogola nie będą mieli już nic do stracenia, a gra na własnym parkiecie może również okazać się ich atutem…

Wiemy kto gra w Skrze Bełchatów i jak dobra jest to drużyna. Graliśmy z nimi wiele razy w tym sezonie i za każdym razem były to ciężkie mecze. To jest play-off, tu nic nie ma za darmo. My wiemy, że musimy zagrać tak samo. W kontekście awansu do finału, prowadzenie 1:0 nie daje nam zupełnie nic. Wiemy, że musimy wykonać jeszcze ten drugi krok – zakończył Aleksander Śliwka.

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: Informacja prasowa

fot. Plusliga.pl (M.Kozakiewicz)