Drugi sobotni półfinał pomiędzy Jastrzębskim Węglem, a VERVĄ Warszawą ORLEN Paliwa dostarczył sporo emocji. W spotkaniu 2:1 prowadzili już gospodarze, ale Warszawianie zdołali doprowadzić do tie-breaka. W nim górą ponownie byli bardziej doświadczeni Jastrzębianie. O przebiegu tego zaciętego półfinału i nadchodzącym rewanżu porozmawialiśmy ze środkowym stołecznej drużyny, Andrzejem Wroną.
Półfinałowe starcie pomiędzy ekipami Jastrzębskiego Węgla a VERVĄ Warszawą ORLEN Paliwa jeszcze przed jego rozpoczęciem zapowiadało się niezwykle emocjonująco. I faktycznie takie było już w pierwszym spotkaniu obu drużyn! Mecz w Jastrzębiu-Zdroju zakończy się bowiem dopiero po tie-breku, a goście byli bardzo blisko sprawienia nie małej niespodzianki…
Andrzej Wrona: Zaczęliśmy ten play-off półfinałowy dużo lepiej, niż ćwierćfinały z Gdańskiem. Myślę, że był to fajny mecz dla kibiców. Twarda siatkówka, pełna walki i ciekawych wymian. Jastrzębianie zdecydowanie lepiej zagrywali u siebie na hali i tym elementem w kluczowych momentach sprawili nam wiele problemów w przyjęciu.
W spotkaniu, które jest wyrównane i kończy się tie-brekiem o zwycięstwie zazwyczaj decydują niuanse. Podobnie było i w tym przypadku. Elementem, który ostatecznie przeważył na korzyść Jastrzębskiego Węgla, była punktowa, jak i odrzucająca zagrywka – zwłaszcza ta w wykonaniu Jakuba Buckiego.
Chapeau bas przed Kubą Buckim! Od kiedy pamiętam, zawsze jak on wchodzi na boisko, to nigdy nie psuje! Nie przypominam sobie złego meczu w jego wykonaniu. Gdy wchodzi, to strzela tak serią. Z resztą nie tylko Kuba, bo także Jurij Gladyr świetnie dziś zagrywał. Cała drużyna Jastrzębia dobrze serwowała, przez co mieliśmy trochę problemów w przyjęciu. Myślę, że i tak ten mecz był na styku i o losie całego spotkania zaważyła tak naprawdę jedna, dwie akcje w tie-breaku. Jastrzębie zagrało tą piątą odsłonę meczu po prostu bardziej zdecydowanie. I dlatego to oni dziś wygrali.
Czasu na poprawę swojej gry, stołeczni siatkarze nie mają za dużo. Bowiem już w najbliższą środę 7 kwietnia, czeka ich rewanż, czyli gra „o być albo nie być” w wielkim finale Plusligi.
Wracamy do Warszawy, teraz gramy u nas i mam nadzieję, że to nie będzie ostatni mecz w tej półfinałowej rywalizacji. W sezonie wygraliśmy w Jastrzębiu 3:2, a oni u nas też 3:2. Mam nadzieję, że teraz zdołamy odwrócić ten wynik i potem zagramy tu na Śląsku takiego tie-breaka. Tego był właśnie sobie życzył. To są także moje życzenia na święta dla kibiców siatkówki. Żeby mogli zobaczyć w Jastrzębiu jeszcze jeden mecz w naszym wykonaniu – zakończył optymistycznie Andrzej Wrona.
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: Informacja prasowa
fot. Trefl Gdańsk