Alina Bartkowska: Żaden sportowiec nie lubi przegrywać

Alina Bartkowska jest jedną z siatkarek młodego pokolenia, które w minionym sezonie zadebiutowały w Tauron Lidze. W rozmowie z naszym portalem atakująca opowiedziała o doświadczeniach z ekstraklasy, a także o tym, jak odreagowuje przegrane spotkania.  

Marzena Janik: Miniony sezon nie należał do udanych, ponieważ odniosłyście jedno zwycięstwo. Jak wpływały na Ciebie częste porażki?

Alina Bartkowska: Wydaje mi się, że żaden sportowiec nie lubi przegrywać, więc nie najlepiej. Zaczynając sezon myślałam, że inaczej wszystko się potoczy, ale bieg różnych sytuacji spowodował to, że nasza gra nie wyglądała dobrze. Od stycznia, gdy zostałyśmy w okrojonym dziewięcioosobowym składzie pokazałyśmy, że nasza gra mimo ciągłych porażek jest na dobrym poziomie i potrafiłyśmy ugrać seta zespołom takim jak Chemikowi Police, ŁKS-owi czy Legionovii. Zrobiłyśmy z dziewczynami i trenerem Damianem (Damian Zemło – przyp. Red.) dobrą robotę.

Podczas rozgrywek często wychodziłaś na boisko. Jakie doświadczenia przyniosła Ci gra w ekstraklasie i rywalizacja o pozycję z doświadczoną Koletą Łyszkiewicz?

Wchodząc w ekstraklasę wiedziałam, że nie będę podstawową zawodniczką i żeby dostać szanse grania będę musiała sporo się napracować. Fakt, że rywalizowałam z Koletką bardzo mnie podnosił na duchu, bo grałyśmy razem już poprzedni sezon w San Pajdzie i wiedziałam, że będzie między nami zdrowa rywalizacja. Sytuacja się zmieniła, gdy Koleta zmieniła pozycję, a ja zostałam sama na ataku. Wiedziałam wtedy, że co by się nie działo muszę prezentować dobrą grę, bo w razie czego nikt za mnie nie wejdzie na boisko.

Jak odreagowywałaś przegrane spotkania?

W tym sezonie miałam możliwość w każdej wolnej chwili jechać do rodzinnego domu, ponieważ mieszkam zaledwie 100 km od Piły. To był mój sposób na odreagowywanie. Spędzanie czasu z najbliższymi.

Kolejny sezon spędzisz w drużynie z Bielska – Białej. Skąd pomysł, żeby wybrać właśnie ten zespół?

Uważam, że w Bielsku będę miała najlepsze warunki do rozwoju. Jest to klub bardzo perspektywiczny, z młodymi zawodniczkami i świetną atmosferą. Jestem przekonana, że się tam odnajdę i spełnię oczekiwania związane z moją osobą.

W nowym zespole będziesz grała z Koletą Łyszkiewicz, z którą wspólnie występowałyście w Pile. Czy ułatwi Ci to aklimatyzację w nowym miejscu?

Na pewno mi ułatwi. Z Koletką będziemy grały razem już trzeci sezon i nie ukrywam, bardzo się lubimy. Kola grała wcześniej przez kilka sezonów w BKS-ie, więc na pewno wprowadzi mnie w bielskie klimaty (uśmiech).

Jakie cele stawiasz przed sobą w nadchodzącym sezonie?

Moim głównym celem osobistym jest ciągły rozwój na każdej płaszczyźnie siatkarskiej. Patrząc na dziewczyny, które w minionym sezonie grały w Bielsku i na to jaki postęp zrobiły na jego przestrzeni to jestem pewna, że mi również uda się zrobić duży krok i nabiorę doświadczenia.

Na zakończenie: Jak spędzisz zbliżające się wakacje?

Moje wakacje zbliżają się ku końcowi, ale chcę ten czas spędzić z moją rodziną, chłopakiem i naszymi zwierzętami (śmiech).

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna, fot. Tauronliga.pl