Tuż przed startem sezonu Jastrzębski Węgiel zmierzył się towarzysko z Fenerbahce Stambuł. Spotkanie przyniosło kibicom obecnym w hali sporo emocji. Zespół prowadzony przez Andreę Gardiniego potrzebował czterech setów do zwycięstwa i zaprezentował dobrą formę przed rozpoczęciem Plus Ligi.
Wynik spotkania otworzyli jastrzębianie, jednak rywale z Turcji szybko objęli prowadzenie (1:3). Nie minęło wiele czasu, jak gospodarze dogonili rywala, doprowadzając do walki punkt za punkt. Atak Salvadora Hidalgo Olivy dał Fenerbahce kolejną przewagę (4:5). Tym razem jednak miejscowi odpowiedzieli blokiem. W kolejnych minutach gry punktowały obydwie drużyny, a jastrzębianie zdołali „odskoczyć” po ataku Łukasza Wiśniewskiego (10:8). Również w dalszej części seta gra była bardzo wyrównana, a obydwie drużyny świetnie spisywały się zarówno w ataku, jak i obronie. Z kolei blok jastrzębian na Louatim pozwolił im na trzypunktową przewagę (17:14). Turecki zespół odpowiedział udanym atakiem, ale kiedy przewaga Jastrzębskiego Węgla wynosiła już cztery „oczka”, o drugą przerwę poprosił Daniel Castellani (20:16). Również końcówka należała do gospodarzy. Chociaż przyjezdni obronili trzy piłki setowe to zespół Andrei Gardiniego wygrał premierową odsłonę do 21 (25:21)
Podobnie, jak w pierwszym secie, wynik otworzyli jastrzębianie. Goście jednak popisali się udanym blokiem i tym samym wyszli na prowadzenie (1:2). Nieporozumienie w zespole Fenerbahce oraz atak Clevenota dały przewage miejscowym (4:3). Również w kolejnych minutach gry rywalizacja była bardzo wyrównana. Po asie serwisowym Łukasza Wiśniewskiego gospodarze cieszyli się z trzypunktowej przewagi, która stopniała po autowym ataku (9:7). Wówczas nie do zatrzymania okazał się Stephen Boyer. Jurij Gladyr także dołożył punkt, a o przerwę poprosił trener gości (11:7). Po powrocie na boisko goście zapunktowali, ale to jastrzębianie pozostali przy wysokiej przewadze (16:12). W kolejnych minutach gry gospodarze posłali piłkę w aut, co było dla rywali początkiem odrabiania strat, które po udanym ataku wynosiły tylko jedno „oczko” (16:15). Po przerwie na prośbę trenera Gardiniego punkt dla miejscowych zdobył Rafał Szymura (17:15). Już w chwilę później w pierwszym ataku zameldował się Jan Hadrava. W końcówce seta punktowały obydwa zespoły, ale to jastrzębianom udało się wrócić do przewagi i wygrać do (25:21)
Po krótkiej przerwie punkt zdobyli goście, ale trzy punktowe bloki dały prowadzenie Jastrzębskiemu Węglowi (4:1). Serię gospodarzy przerwała autowa piłka, po której rywale odpowiedzieli blokiem (4:3). W kolejnych minutach gry doszło natomiast do walki punkt za punkt. Ponadto zespół z Turcji zdołał odskoczyć na dwa punkty (5:7). W kolejnych minutach gry przewaga gości wzrosła i to jastrzębianie musieli gonić wynik (10:14). To zadanie nie należało jednak do łatwych, bowiem przyjezdni dobrze spisywali się zarówno w bloku, jak i w pozostałych elementach. Jastrzębianie popełniali natomiast więcej błędów. Również zagrywka rywala sprawiała im problem (11:19). W końcówce seta to goście dyktowali warunki, pewnie wygrywając tę odsłonę (17:25).
Od początku czwartego seta na boisku toczyła się walka punkt za punkt. Jednak to goście cieszyli się z nieznacznego prowadzenia (4:5). Jednak po zagrywkach Hidalgo Olivy i udanym bloku przewaga gości wynosiła już cztery „oczka”, a o czas poprosił trener jastrzębian (4:8). Po przerwie Oliva pomylił się w polu serwisowym, ale Fenerbahce pozostało przy prowadzeniu. Przez moment mogło się wydawać, że gospodarze doprowadzą do walki punkt za punkt, ale nie byli w stanie zatrzymać mocnego ataku rywala. Sytuacja zmieniła się po atakach Jana Hadravy, które pozwoliły zmniejszyć stratę do trzech „oczek” (9:12). To właśnie dzięki temu zawodnikowi gospodarze wyrównali stan seta, a także wyszli na prowadzenie (18:17). W decydującej części seta przyjezdni mieli swoje szanse, ale to jastrzębianie wygrali zarówno tę odsłonę, jak i cały mecz.
Jastrzębski Węgiel – Fenerbahce Stambuł 3:1
(25:21, 25:21, 17:25, 25:22)
Autor: Marzena Janik
Źródło: Informacja własna