Pięciosetowy bój dla GKS-u Katowice

Sporo emocji przyniosło niedzielne spotkanie GKS-u Katowice z Treflem Gdańsk. Obydwie drużyny pokazały mnóstwo dobrych akcji i miały swoje szanse na zwycięstwo. Więcej zimnej krwi zachowali jednak katowiczanie, którzy wygrali po tie-breaku. Statuetkę MVP otrzymał Micah Ma’a.

Wynik spotkania potworzyli siatkarze Trefla, wykorzystując błąd rywali (0:1). Również kilka kolejnych piłek należało do przyjezdnych, którzy po udanym bloku mieli trzy „oczka” przewagi (1:4). Nieudana zagrywka przyniosła punkt miejscowym. Podopieczni Grzegorza Słabego z upływem czasu odrobili straty i po błędzie Morisa Raicherta wyrównali stan seta (8:8). Dalsza część premierowej odsłony okazała się natomiast bardzo wyrównana. Wynik był bliski remisowi, natomiast po asie serwisowym Gonzalo Quirogi gospodarze zyskali dwupunktową przewagę (16:14). Taka sytuacja nie trwała jednak długo, bowiem Argentyńczyk pomylił się w polu serwisowym, a  Łukasz Kozub odpowiedział asem (16:16). Błąd gdańszczan dał kolejne prowadzenie ekipie GKS-u, które wzrosło po serwisie Ma’a (20:17. Także końcówka należała do gospodarzy. Wypracowali wysoką przewagę, zyskując piłkę setową po ataku Jakuba Jarosza (24:20). W chwilę później to właśnie kapitan GKS-u zakończył seta (25:20).

Podobnie, jak w premierowej odsłonie, katowiczanie na początku seta byli zmuszeni gonić wynik (0:2). Po asie serwisowym  Jakuba Szymańskiego na tablicy wyników wyświetlił się remis (3:3), a gra bardzo się wyrównała. Po piłce skończonej przez Mordyla gdańszczanie wrócili do prowadzenia (4:6), jednak nie cieszyli się nim długo. Katowiczanie ponownie odrobili straty, doprowadzając do walki punkt za punkt. Z kolei przy serwisie Jarosza miejscowi zbudowali przewagę (15:12). O czas poprosił natomiast Michał Winiarski. Po powrocie na boisko przez blok przedarł się Mariusz Wlazły, jednak w kolejnych minutach gry to katowiczanie pozostali przy prowadzeniu. Na chwilę przed końcową fazą seta goście zmniejszyli swoje straty (18:16). Nie byli w stanie jednak przebić się przez podwójny blok (22:17). Mimo, iż gdańszczanie próbowali jeszcze walczyć, to końcówka należała do GKS-u. Rywalizację zakończył natomiast blok Piotra Haina (25:20).

Tym razem lepiej rozpoczęli siatkarze GKS-u, budując dwupunktowe prowadzenie (3:1). Gdańszczanie szybko odrobili straty i po ataku Patryka Łaby na tablicy wyświetlił się remis (3:3). Kilka kolejnych akcji przyniosło punkty gospodarzom, jednak przyjezdni regularnie odrabiali straty. Po przerwie na prośbę trenera Słabego doszło do walki punkt za punkt, ale to goście cieszyli się z nieznacznego prowadzenia. Z czasem ich przewaga wzrosła, a po udanym bloku wynosiła już trzy „oczka” (13:16). O drugą przerwę w tym secie poprosił więc szkoleniowiec GKS-u. Po powrocie na boisko katowiczanie popełnili błąd, natomiast Patryk Łaba popisał się asem serwisowym, dając Treflowi pięciopunktową przewagę (13:18). W końcówce seta doszło do walki punkt za punkt, jednak goście utrzymali przewagę i przedłużyli rywalizację (19:25)

Czwarta odsłona dobrze rozpoczęła się dla GKS-u, który po udanym ataku cieszył się z trzech „oczek” przewagi (5:2). Goście jednak regularnie odrabiali straty i po udanej zagrywce tracili do rywala już tylko punkt (5:4). Kolejny fragment seta okazał się zaciętą walką, ale to miejscowi cieszyli się z niewielkiej przewagi. Atak Mateusza Miki pozwolił gościom na wyrównanie, a w dalszej części rywalizacji na objęcie niewielkiego prowadzenia (15:16). Udany blok przyniósł ekipie GKS-u remis, ale ich autowy serwis pozwolił Treflowi na powrót do przewagi (17:18). Już w chwilę później miejscowi popełnili błąd dotknięcia siatki. Goście z kolei popisali się punktowym blokiem (17:20). W decydującej części seta warunki gry dyktowali już gdańszczanie. Podopieczni Michała Winiarskiego dobrze spisywali się zarówno w ataku, jak i bloku. Atak Mariusza Wlazłego przyniósł gościom piłkę setową (19:24), natomiast rywalizację zakończył Patryk Łaba (21:25).

Tie-break od początku był zaciętą rywalizacją, jednak to katowiczanie szybko objęli prowadzenie (5:3). Udany atak pozwolił gospodarzom na powiększenie przewagi (6:3). Już w chwilę później goście odpowiedzieli udaną akcją oraz wykorzystali błąd gości zmniejszając straty do punktu (6:5). Tuż przed zmianą stron gdańszczanie popisali się udanym blokiem, doprowadzając tym samym do wyrównania (7:7). W dalszej części seta GKS zdołał odrobić straty, rozstrzygając tym samym całe spotkanie na swoją korzyść (15:12).

GKS Katowice – Trefl Gdańsk

(25:20, 25:20, 19:25, 21:25,

MVP: Micah Ma’a

GKS Katowice: Jarosz, Ma’a, Hain, Kania, Szymański, Quiroga, Mariański (libero) oraz Domagała, Drzazga, Kogut, Nowosielski

Trefl Gdańsk: Mordyl, Wlazły, Kozub, Mika, Reichert, Crer, Olenderek (libero) oraz Łaba, Sasak, Kampa, Pruszkowski (libero)

Autor: Marzena Janik

Źródło: Informacja własna