Jan Hadrava: Jestem zadowolony, że udało nam się wygrać

Jastrzębski Węgiel rozpoczął rok od zwycięstwa we własnej hali. Dla podopiecznych Andrei Gardiniego była to już ósma wygrana z rzędu bez straty seta. O tym jak na zespół wpłynęła świąteczna przerwa i o rywalizacji z beniaminkiem opowiedział nam atakujący Mistrzów Polski – Jan Hadrava. 

Marzena Janik: Nowy rok rozpoczęliście od wygranej nad beniaminkiem. Chyba lepszego początku nie mogliście sobie wymarzyć?

Jan Hadrava: Jestem zadowolony, że udało nam się wygrać za trzy punkty. Nie był to idealny mecz, ale po świętach bywa różnie. Cieszę się, że udało się powtórzyć zwycięstwo z pierwszej rundy i była to nasza kolejna wygrana. Ósmego stycznia zagrany na wyjeździe z Nysą i to kolejny mecz, na którym się skupiamy. Będziemy oczekiwać, że rywale zaryzykują, bo nie mają nic do stracenia. My musimy zagrać skoncentrowani i pokazać swoją najlepszą siatkówkę. Mam nadzieję, że odniesiemy kolejne zwycięstwo.

Wynik nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku. Poza pierwszym secie musieliście włożyć sporo trudu w to, żeby odnieść zwycięstwo.

Tak. W pierwszym secie Lublin na pewno miał kłopoty z przyjęciem zagrywki, co później poprawili. My też mieliśmy kilka okazji, których nie wykorzystaliśmy. Z kolei w ostatnim secie jedna – dwie obrony zdecydowały o tym, że wygraliśmy. Zrobiliśmy kilka punktów różnicy i utrzymywaliśmy to do końca tego seta, właściwie meczu.

A co, pana zdaniem, było w tym meczu najmocniejszym elementem w grze Jastrzębskiego Węgla?

Myślę, że graliśmy bezbłędnie i byliśmy skoncentrowani. W dalszej kolejności to zagrywka i obrona. Wykorzystaliśmy też kilka kontr w drugim secie, a w ostatnim obrony. Pomogliśmy też sobie blokiem i kontratakiem. To właśnie była różnica.

Mecz 13. kolejki, który rozegraliście wcześniej awansem, spowodował, że mieliście dłuższą przerwę świąteczną. Czy ta przerwa pozwoliła wam naładować akumulatory?

Mam nadzieję, że tak. Zobaczymy później (uśmiech). Na pewno nam to pomogło, ale z drugiej strony powinniśmy wrócić do grania, bo pięciodniowy odpoczynek ma znaczenie. Nie tylko odpoczniemy, ale też tracimy rytm grania. Musimy do tego szybko wrócić, dlatego wspomniałem, że jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa 3:0.

Zapytam jeszcze o atmosferę, jaka towarzyszy wam podczas meczów. Jak bardzo pomaga w odnoszeniu zwycięstw?

Sezon, kiedy grałem we Włoszech wyglądał podobnie. Tam też grało się przy pustych trybunach. Kibice robią różnicę, bo z nimi gra się dużo lepiej.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: informacja własna