Po niedzielnym spotkaniu z Asseco Resovią udało nam się porozmawiać z Lukasem Kampą. Rozgrywający Trefla opowiedział o samym meczu, ale również o awansie do turnieju finałowego Pucharu Polski.
Marzena Janik: Zacznę od gratulacji. Zagraliście dobre spotkanie, a wygrana na pewno pozytywnie was nakręciła.
Lukas Kampa: Dziękuję. Muszę powiedzieć, że bardzo się cieszę, że w końcu wygraliśmy. Nie był to łatwy mecz. Wydaje mi się, że wręcz dziwny. Obydwie strony miały duże problemy. Myślę, że to zagrywka robiła różnicę w każdym secie. Bardzo cieszę się, że wróciliśmy dwa razy, bo byliśmy pod presją. Widać postęp, bo jak popatrzymy wstecz to może dwa, trzy miesiące temu nie wygralibyśmy tego meczu.
Jak myślisz, co zdecydowało o waszym zwycięstwie w tie – break’u i w całym meczu?
Przede wszystkim zagrywka i przyjęcie. Poprawiliśmy też nasz atak po negatywnym przyjęciu. Wydaje mi się, że w pierwszym secie mieliśmy 0% w tym elemencie (śmiech). Ciężko jest zagrać, jeśli rywal mocno serwuje. Tak, jak już powiedziałem, mam wrażenie, że poziom meczu nie był taki wysoki. Obydwie strony popełniały dużo błędów, ale takie brzydkie mecze też trzeba wygrywać.
Można powiedzieć, że początek roku jest dla was przełomowy, ponieważ wygraliście pięć spotkań z rzędu. Najbardziej chyba cieszy wygrana z GKS-em Katowice i awans do turnieju finałowego Pucharu Polski?
Tak. To był jeden z naszych celów, że uda nam się tam awansować. Na pewno dodało nam to trochę pewności siebie i mam nadzieję, że potrafimy grać w ten sposób też w lidze. Sezon jest długi, a my potrzebujemy punktów. Przed nami ciężki miesiąc, ale myślę, że możemy to zrobić. Trzeba cały czas wierzyć i pracować. Jestem przekonany, że jeszcze piękne dwa, może trzy miesiące przed nami.
W najbliższym czasie czeka was krótka przerwa. Ten oddech z pewnością przyda wam się przed ciężkim miesiącem, o którym wspomniałeś?
Oczywiście. Zawsze pomaga to, że możemy spokojnie trenować. Po meczu mamy wolne, a później wracamy do pracy. Chcemy wykorzystać to jak najlepiej i musimy nadal być skoncentrowani. Nie możemy trenować zbyt spokojnie. Trzeba „trzymać” przede wszystkim głowę. Jesteśmy szczęśliwi. Możemy pracować z uśmiechem. Bardzo się cieszę, że mamy teraz trochę inne warunki do trenowania.
Mecz z Warszawą nie będzie należał do łatwych, ale to, że gracie we własnej hali może okazać się zaletą. Atmosfera, którą tworzą kibice chyba bardzo wam pomaga?
W meczu z Resovią mieliśmy świetne wsparcie. Kibice bardzo nam pomagali i naprawdę fajnie jest tutaj zagrać w siatkówkę (śmiech). Widziałem to już wcześniej, ale za każdym razem jestem pod wrażeniem tego, jak fani nas wspierają. Ogromnie im dziękuję. Wygrana jest też ich zasługą.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna