Jakub Popiwczak: Nie możemy zrobić kroku w tył

Po środowym spotkaniu udało nam się porozmawiać z Jakubem Popiwczakiem. Libero opowiedział nam o przyczynach porażki z Treflem, a także o nastrojach przed meczem wyjazdowym.

Marzena Janik: W pierwszym meczu play – off ponieśliście porażkę po pięciosetowym pojedynku. Mecz można więc podsumować powiedzeniem: „kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3”?

Jakub Popiwczak: Najprościej można tak powiedzieć. Gdańsk po drugim secie zaczął grać zdecydowanie lepiej i naskoczyli na nas. Nie dali nam oddychać i skończyło się tak, jak się skończyło, czyli naszą porażką.

Co wpłynęło na waszą grę od trzeciego seta? Czy można powiedzieć, że do waszej kry wkradło się rozluźnienie?

Myślę, że dwa czynniki: zagraliśmy gorzej i nie potrafiliśmy poradzić sobie z pewnymi rzeczami na boisku, a Gdańsk zaczął grać diametralnie lepiej. Dwóch zawodników, którzy pojawili się na boisku, czyli Lukas Kampa i Mariusz Wlazły zagrali świetne zawody i poprowadzili swój zespół do zwycięstwa.

Które z siatkarskich elementów zawiodły was w tym spotkaniu?

Ciężko mi powiedzieć. Moim zdaniem nie przyjmowaliśmy fenomenalnie. Nawet w pewnym momencie mieliśmy problem z rozczytaniem tego, co chce zrobić Lukas Kampa, bo nie mogliśmy sobie poradzić ani w obronie, ani w bloku. Myślę, że zagrywka też nie funkcjonowała. Pojawiło się sporo błędów, a my nie wyrządzaliśmy przeciwnikowi za dużo krzywdy.

W Wielką Sobotę ponownie zmierzycie się z Treflem w ćwierćfinałowej rywalizacji. Z jakimi nastrojami wyruszycie na to spotkanie?

Jesteśmy w katastrofalnych nastrojach, ale było to, co było. Trzeba będzie zostawić to za plecami, bo na pewno każdy to przeżywa. Teraz już nie możemy zrobić kroku w tył. Jesteśmy pod ścianą, więc trzeba po prostu spiąć pośladki, zacieśnić szyki i rzucić wszystko na jedną szalę.

Na koniec zapytam o zdrowie. W ostatnim czasie trochę chorowaliście. Jak to samopoczucie wygląda teraz?

Ja osobiście czuję się coraz lepiej. Wiadomo, że niektórzy w drużynie walczą z tym wirusem. Ale już złapało prawie wszystkich po kolei, więc odpukać. Miejmy nadzieję, że nie będzie teraz problemu. Wiadomo, że kontuzje się przytrafiają, ale to jest taki moment sezonu, że takie rzeczy się dzieją i po prostu trzeba z tym żyć i grać. Myślę, że każdy ma swoje problemy, urazy i nie ma co się tym tłumaczyć. Po prostu musimy być na to gotowi.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: informacja własna