Igor Gniecki: Transfer do Lublina był jak los na loterii

O kulisach transferu do Lublina a także kontynuacji siatkarskiej – rodzinnej tradycji. O tym, jak wyglądała nauka w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale i o największym siatkarskim rozczarowaniu rozgrywek PlusLigi specjalnie dla naszego portalu opowie rozgrywający LUK Lublin -Igor Gniecki. 

 Danuta Jurasz:Jak  rozpoczęła się Twoja przygoda z siatkówką? 

Igor Gniecki: Moja przygoda siatkarska rozpoczęła się w Jastrzębiu-Zdroju, z którego zresztą pochodzę. Mama zabrała mnie na trening do Jakuba Dejewskiego i to właśnie pod jego okiem rozpocząłem swoją siatkarską przygodę.  

Dlaczego akurat siatkówka? Masz dobre warunki fizyczne i mógłbyś na przykład grać w koszykówkę. Czy na twój wybór miał wpływ fakt, że Twój tata również był siatkarzem? 

 Wybrałem siatkówkę z uwagi na moje warunki fizyczne. Aczkolwiek, od małego bywałem na meczach taty i możliwe, że zostało mi to po prostu „we krwi”. 

 Pewnie dominującym tematem jest u was siatkówka. Czy tata udziela ci jakichś rad? 

 Nie zawsze rozmawiamy o siatkówce, ale tata często daje mi rady i pomaga mi w rozwoju. 

 Uczyłeś się w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale. Jak wspominasz ten okres? Czy poza nauką i treningami był czas na typowo „młodzieżowe” życie? 

Pobyt w Spale będę wspominał bardzo dobrze. Poznałem tam wielu przyjaciół, z którymi mam kontakt do dnia dzisiejszego. Nie był to okres sprzyjający zabawie i rozrywce, gdyż treningi, szkoła oraz mecze były bardzo męczące, po prostu nie było na to czasu. 

Jesteś młodym zawodnikiem a już grasz w najwyższej klasie siatkarskich rozgrywek. Zdradzisz kulisy transferu do Lublina? 

Jasne! Transfer do Lublina był jak los wygrany na loterii.  Kontuzji doznał drugi rozgrywający Szymon Bereza i prezesi oraz trener klubu z Lublina odezwali się do mnie. Po Mistrzostwach Świata w Bułgarii i we Włoszech pojechałem do Lublina i podpisałem kontrakt. I tak się to potoczyło. 

Apropo rozgrywek ligowych, jak oceniasz wynik swojego zespołu w tym sezonie? 

Myślę, że mogliśmy osiągnąć więcej w tym sezonie, byliśmy dobrą drużyną. W osiągnięciu lepszego wyniku przeszkodziły nam kontuzje oraz urazy przyjmujących. 

Ruszyła faza play – off. Która drużyna Cię pozytywnie zaskoczyła a która twoim zdaniem to rozczarowanie sezonu? 

Pozytywnie zaskoczyła mnie drużyna z Gdańska, która wywalczyła miejsce w play – offach w dwóch ostatnich spotkaniach. Później wygrali pierwszy mecz w Jastrzębiu i zobaczymy, czy uda im się powtórzyć ten wynik w Ergo Arenie. Rozczarowanie to na pewno wyżej wspomniany Jastrzębski Węgiel. Mieli oni problemy ze zdrowiem, ale mają szeroką ławkę i bardzo doświadczonych zawodników, którzy powinni wytrzymać ten trudny moment a przede wszystkim presję.
 

z Igorem Gnieckim rozmawiała Danuta Jurasz 

 Źródło: Informacja własna