Jan Król: Mam nadzieję, że zaczniemy punktować na całego

Podczas dwóch pierwszych spotkań AZS Olsztyn pokazał, że może być groźnym przeciwnikiem, chociaż nie zdobył jeszcze punktów. O spotkaniu w Jastrzębiu – Zdroju oraz nastawieniu przed kolejnym meczem opowiedział atakujący akademików, Jan Król.

Marzena Janik: Z Jastrzębia nie udało wam się wywieźć punktów, chociaż pokazaliście, że nie jesteście „chłopcami do bicia”. Zdecydował set przegrany na przewagi?

Jan Król: Mam nadzieję, że pokazaliśmy, że nie jesteśmy chłopcami do bicia. To było widać po tym, jak weszliśmy w mecz z przytupem, z mocną zagrywką, z werwą i energią do gry. Szkoda tego drugiego seta. Właśnie tego zabrakło, żeby postawić kropkę nad „i”. Żeby w końcówce poszanować trochę zagrywkę i zagrać systemem, nad którym cały czas pracujemy. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski, tak jak udało się to trochę po pierwszym meczu. Tym razem było dużo lepiej, niż ostatnio, ale w sobotę mamy Katowice, z którymi musimy wygrać.

Czego zabrakło wam w decydującym momencie?

Wydaje mi się, że nie zabrakło szczęścia, bo tak naprawdę było bardzo fajne granie. Drugi set zakończył się wynikiem 32:30. Zepsuliśmy cztery, pięć zagrywek w końcówce, mając piłki setowe. Czasami trzeba przyszanować piłkę, czasami oddać w dobre miejsce i zagrać na 70-80%, a później powalczyć w obronie czy bloku. Po to trenujemy i analizujemy, żeby pograć w tą siatkówkę mądrzej. Wyszło, jak wyszło, ale nie zwieszamy głów, bo to dopiero druga kolejka. Mam nadzieję, że w sobotę zaczniemy punktować na całego.

Już na początku sezonu zmierzyliście się z dwoma najlepszymi drużynami w Polsce, mimo to możecie być zadowoleni ze swojej postawy. 

Bardzo boli mnie to, że nie udało nam się zdobyć punktów z ZAKSĄ. Byli trochę osłabieni, co można było wykorzystać. Ogromnie tego żałujemy. W Jastrzębiu tak samo można było odwrócić drugiego seta, wejść lepiej w trzeci… Dużo analizy. Znowu były takie momenty, w których tak naprawdę uciekała nam gra.

Miałam wrażenie, że jesteście sportowo podrażnieni tymi dwoma porażkami. Czy z waszej perspektywy to wygląda podobnie?

Czy podrażnieni… Z jednej strony graliśmy z Mistrzem i Wicemistrzem Polski, czyli z dwiema dobrymi drużynami. Z drugiej żałujemy niewykorzystanych okazji. Liczymy się z tym, że zespół jest inny, niż w poprzednim sezonie. Brakuje zgrania. Brakuje, może nie takiej dobrej energii, ale przełożenia tego, co robimy na treningach na mecze.

Z jakimi nastrojami przystąpicie do sobotniego meczu z GKS-em Katowice, który w drugiej kolejce pokonał Projekt Warszawa?

Słyszałem, że była… niespodzianka. My musimy wyjść na ten mecz tak mocno zmobilizowani, przygotowani i dobrze grający, że musimy wygrać. W Iławie mają być punkty dla nas i nie widzę innej opcji.

Na zakończenie: Co może okazać się waszym największym atutem?

Myślę, że tak jak było widać w Jastrzębiu, naszą mocną bronią jest zagrywka i kopaliśmy niemiłosiernie. Nawet sędziowie powiedzieli mi po meczu, że zagrywaliśmy naprawdę mocno. I, jak to mówią, co z tego? Zagrywką się meczu nie wygra. Potrzebny jest jeszcze blok, obrona, atak, przyjęcie, także krok po kroku musimy te cegiełki składać, tak żeby to hulało i żebyśmy w końcu wygrali.

Rozmawiała Marzena Janik

Źródło: informacja własna