Jan Hadrava: Nie byliśmy w stanie zbudować sobie respektu na boisku

W sobotnie popołudnie Jastrzębski Węgiel uległ Cuprum Lubin i poniósł pierwszą porażkę w sezonie. O tym, co miało wpływ na wynik oraz pracy przed meczem Ligi Mistrzów opowiedział nam atakujący jastrzębian – Jan Hadrava.

Marzena Janik: Cuprum Lubin było pierwszą drużyną, która w tym sezonie pokonała Jastrzębski Węgiel. Jak na gorąco można ocenić to spotkanie?

Jan Hadrava: Na pewno nie byliśmy w dobrej dyspozycji w tym meczu. Przeciwnik lepiej zagrywał i lepiej bronił. My gorzej zagrywaliśmy i myślę, że popełniliśmy w tym elemencie za dużo błędów. Wydaje mi się, że nie byliśmy w stanie zbudować sobie respektu na boisku. Przeciwnik mocniej atakował w środek boiska. My podeszliśmy bez szacunku, a rywale mieli pewność siebie, której nie byliśmy w stanie zatrzymać. Czasami trochę zabrakło. W drugim secie nie wykorzystaliśmy powrotu na różnicę jednego, dwóch punktów. Przeciwnik poczuł, że ma szansę i ją wykorzystał. Gratuluję im tego. Musimy wrócić do treningów, dobrej gry, a we wtorek skupić się na meczu w Lidze Mistrzów.

W ciągu 48 godzin rozegraliście spotkanie w Suwałkach i we własnej hali. Czy daleka podróż miała wpływ na waszą dyspozycję w meczu z Cuprum?

Czy miała wpływ? Ciężko się to ocenia. Nie był to idealny wyjazd, ale my jako drużyna musimy nad tym pracować i być przygotowany. Nie możemy tłumaczyć się, że przez daleki wyjazd przegraliśmy, bo na pewno tak nie było. Niestety, taki jest kalendarz, a my nie mamy na to wpływu. W poniedziałek wyjeżdżamy na mecz do Friedrischafen. Kalendarz jest wymagający, więc musimy się przygotować na to, że dla rywali z Niemiec też będzie to ważny mecz. Mam nadzieję, że zagramy o wiele lepiej, niż dzisiaj i uda nam się wygrać.

Czy, jako drużyna, wiecie nad czym musicie popracować w tak krótkim czasie?

Myślę, że mecz z Cuprum pokazał nad czym musimy pracować. Później to jest praca sztabu i trenera, żeby to rozwiązać i wiedzieć, gdzie przeciwnik był lepszy, a my zagraliśmy słabo. Uważam, że na pewno wiedzą, bo też widzieli ten mecz tak samo jak my. Nie ma co ukrywać, że wracamy do treningów. W poniedziałek czeka nas podróż, a we wtorek gramy.

Mimo porażki, kibice na trybunach byli niezawodni. Czuliście ich wsparcie będąc na boisku?

Zawsze jestem zadowolony, jak kibice pomagają i nas wspierają. Dzisiaj to oczywiście nie wystarczyło. Przeciwnik pokazał, że zagrał lepszą siatkówkę i nic więcej nie trzeba dodawać. Przed nami treningi i powrót do dobrej formy.

Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna