Cuprum Lubin było pierwszym zespołem, który wywiózł punkty z Jastrzębia – Zdroju. Po meczu udało nam się porozmawiać z atakującym „Miedziowych” Remigiuszem Kapicą, który opowiedział o rywalizacji z liderem tabeli.
Marzena Janik: Na początek gratulacje. Przed rozegraniem tego spotkania nie spodziewaliście się chyba takiego wyniku?
Remigiusz Kapica: Zgadza się. Nie byliśmy tutaj stawiani jako faworyci, ale powiedzmy, że to zdejmuje swego rodzaju presję, że ktoś musi wygrać. Tym faworytem było Jastrzębie, a my zagraliśmy dobrze przede wszystkim w polu zagrywki. Mówię tutaj o pozostałych kolegach. Dobrze graliśmy też w bloku. Paweł Pietraszko zrobił taką robotę, że czapki z głów dla niego. Jastrzębie było w trochę słabszej formie i udało nam się to wykorzystać za trzy punkty.
Mecz w Jastrzębiu był waszym drugim z wyżej notowanym rywalem. Można powiedzieć, że po porażce z ZAKSĄ oczekiwaliście od siebie przełamania?
Myślę, że tak. Z ZAKSĄ na pewno nie pokazaliśmy tego, co potrafimy grać, daliśmy się im zdusić. W Jastrzębiu stawiliśmy czoła mocniejszemu rywalowi. Moim zdaniem to jest bardzo dobry prognostyk dla nas, żeby kontynuować tą drogę. Uważam, że niejedną niespodziankę i nie tylko niespodziankę możemy w tym sezonie sprawić.
Terminarz był dla was bardziej sprzyjający. Uważasz, że na mecz do Jastrzębia przyjechaliście wypoczęci?
Zdecydowanie tak. Przede wszystkim graliśmy u siebie, a Jastrzębski Węgiel w Suwałkach. Kawał drogi do przejechania i na pewno męcząca podróż. To zmęczenie chłopaków z Jastrzębia na pewno zrobiło swoje, ale taki jest sport. Trzeba wykorzystywać wszystkie nadarzające się okazje.
Do Jastrzębia przyjechało z wami solidne wsparcie w postaci kibiców. Czuliście ich wsparcie na boisku?
Bardzo. Z tego, co pamiętam, kibice z Lubina chyba co roku przyjeżdżają tutaj na nasze mecze. Mega duży szacunek za to, że przyjeżdżają i nas dopingują, bo mega to czuć i mega nam to pomaga.
Na czym chcielibyście się skupić podczas przygotowań do kolejnego meczu?
Moglibyśmy się skupić na wykańczaniu piłek, które bronimy, bo wydaje mi się, że mamy z tym jeszcze trochę problemów. Poza tym najważniejsze jest, żeby podtrzymać to, co pokazaliśmy w Jastrzębiu, bo to jest naprawdę dobry prognostyk na kolejne mecze, na drugą rundę zasadniczą.
Spotkanie w Jastrzębiu można podsumować zdaniem, że nie wolno was lekceważyć?
Zdecydowanie nie można nas lekceważyć. Jak zresztą każdego w tej lidze, która jest nieobliczalna. Byliśmy dla wszystkich przykładem, że nie można lekceważyć słabszego przeciwnika.
rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna