Mateusz Biernat: Postawiliśmy się bardzo mocnemu zespołowi

Środowe spotkanie w Jastrzębiu – Zdroju zakończyło się w trzech setach, jednak zespół Wicemistrzów Niemiec miał szanse, aby przedłużyć rywalizację. O samym meczu oraz wsparciu z rodzinnego miasta opowiedział nam rozgrywający VfB Friedrichshafen – Mateusz Biernat.

Marzena Janik: Zespół VfB przegrał w Jastrzębiu – Zdroju 0:3, jednak wynik nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku.

Mateusz Biernat: W końcówkach wynik był na styku, a my byliśmy blisko, więc możemy być zadowoleni. Niezadowoleni możemy być natomiast z tego, że to my prowadziliśmy w decydujących momentach i nie mogliśmy tego dociągnąć do końcowego sukcesu. Jest trochę zadowolenia, bo postawiliśmy się bardzo dobremu zespołowi, ale zostaje też niedosyt.

Można powiedzieć, że w tych decydujących momentach zabrakło wam trochę chłodnej głowy czy coś innego decydowało?

Wydaje mi się, że to były chwilowe zawahania w przyjęciu. Uciekały nam piłki, które Jastrzębie dostarczało na drugą stronę. My popełnialiśmy błędy w komunikacji, piłki po przyjęciu przechodziły na stronę rywala, więc bardziej upatrywałbym błędów w siatkarskim rzemiośle, ale to są momenty i na to nic już się nie poradzi.

Na środowy mecz dotarło wsparcie z pana rodzinnego miasta. Oprócz gry była więc także okazja do spotkania z bliskimi.

Jak najbardziej. Dzielą nas kilometry. Może nie są to jakieś duże odległości, ale mimo wszystko jest to całodniowa wyprawa samochodem. Jestem bardzo szczęśliwy, po pierwsze, że mogłem w końcu zagrać w Jastrzębiu, bo przez całe dziesięć lat grania seniorskiej siatkówki jeszcze nie miałem okazji. Druga sprawa jest taka, że jeżeli gram gdzieś w okolicy to rodzina zawsze jest dla mnie wsparciem. Jestem im za to bardzo wdzięczny, bo przyjeżdżają, są dla mnie i wspierają.

Wspomniał pan, że to pierwszy występ w jastrzębskiej hali. Jak zatem podobała się atmosfera podczas spotkania?

Atmosfera jak zawsze była bardzo dobra. W Polsce siatkówka stoi na bardzo wysokim poziomie. Cieszę się, że my jako Friedrichshafen przyciągnęliśmy tylu kibiców i hala była wypełniona praktycznie do górnych sektorów. To świadczy o tym, że jesteśmy atrakcyjni dla polskiego kibica. Wiemy, jak to czasami odbywa się w Plus Lidze, że tych meczów jest sporo, także dla nas to było super.

Nad czym zespół chciałby popracować w najbliższym czasie?

Myślę, że chcielibyśmy spokojnie popracować. Tak, jak plusligowe kluby, które grają w europejskich pucharach, my też mamy rytm meczowy praktycznie co trzy dni. Teraz to się trochę uspokoi, bo z tego, co wiem do play – offów gramy takie repasaże pomiędzy pierwszym, a czwartym zespołem i będziemy grali już tylko w weekendy, więc będziemy mieli czas, żeby spokojnie i razem popracować.

Znajdziecie również czas na odpoczynek?

Jak najbardziej. Tej regeneracji będzie trochę więcej i czeka nas mniej podróży. Głównie to one są męczące. Jesteśmy na samym południu Niemiec, a kraj jest większy niż Polska, więc podróże w większości są ośmio-, dziewięciogodzinne. Wracamy następnego dnia rano, dlatego czasu na regenerację jest naprawdę mało. Na pewno na tym się teraz skupimy i będziemy wdzięczni, że możemy się zregenerować i popracować razem wszyscy ze sobą.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna