Jan Firlej: Nie daliśmy się złamać

Wygraną w Jastrzębiu Projekt Warszawa przedłużył serię ligowych zwycięstw. O samym spotkaniu i planach związanych z przerwą w rozgrywkach opowiedział nam rozgrywający Projektu, Jan Firlej.

Marzena Janik: Zacznę od gratulacji. Spotkanie nie należało do najłatwiejszych, ale wyjechaliście z Jastrzębia – Zdroju zadowoleni, bo udało wam się zrewanżować za porażkę w pierwszej rundzie.

Jan Firlej: Bardzo dziękuję za gratulacje. Taki był cel, że chcieliśmy się odgryźć za to wcześniejsze spotkanie u nas, gdzie jastrzębianie nas zaskoczyli. Mimo naszego powrotu od drugiego seta, nie pozwolili nam na zbyt wiele w tamtym spotkaniu, grając równo i dobrze. Tym razem role trochę się odwróciły. Naskoczyliśmy na rywali. Bardzo podobało mi się nasze wejście w mecz. Była duża agresja sportowa. Myślę, że trochę ich to zaskoczyło i przytłoczyło. Oczywiście, takie klasowe zespoły nie jest łatwo przygnieść. W drugim secie pokazali, że ograli nas do 17. To są klasowi gracze, ale cieszy to, że nie daliśmy się złamać. Po naszej stronie było bardzo mało falowania, utrzymywaliśmy swój poziom gry, co dało nam trzy punkty. Cieszymy się, bo takie zwycięstwa umacniają nas mentalnie jako zespół.

Projekt odniósł serię kilku zwycięstw z rzędu. Można powiedzieć, że widać stabilność w waszej grze?

Myślę, że w tej chwili mamy dobry moment. Fizycznie wyglądamy nieźle, mam nadzieję, że zdrowie będzie nam dopisywało, bo to, tak naprawdę jest najważniejsze. Dopiero jak jest to zdrowie to można pracować, można poprawiać swoje umiejętności. Myślę, że jeśli dopilnujemy naszej koncentracji, utrzymamy taką pracę i nie zachłyśniemy się tymi zwycięstwami, to możemy jeszcze fajnie popracować w tym sezonie.

W trakcie sezonu doszło do zmiany trenera. Czy widać różnicę w pracy obydwu szkoleniowców?

Myślę, że ten temat jest już zamknięty i już go nie rozgrzebujemy. Uważam, że Piotrek (Piotr Graban – przyp. red.) wprowadził trochę świeżości i ożywienia w ten zespół. Myślę też, że lepiej trenujemy, co przekłada się na wyniki, naszą grę i poziom, więc na pewno różnice są.

Już niedługo będziecie mieli okazję do odpoczynku, w związku z tym, że nie weźmiecie udziału w finałowym turnieju Pucharu Polski. Jak wykorzystacie ten czas?

Bardzo żałujemy, ale sportowo możemy mieć pretensje do siebie, że się tam nie znaleźliśmy. Fajnie byłoby spróbować swoich sił w Final Four, ale zabrakło nam punktów i sportowo nie daliśmy rady na tamten moment. Czeka nas trochę odpoczynku, ale z tego, co wiem, mamy zagrać towarzyskie mecze z którymś z zespołów z ligi. Czeka nas trochę wolnego, ale trzymamy intensywność treningową.

Zapytam jeszcze o atmosferę. Hala w Jastrzębiu wypełniła się do końca, mieliście także swoje wsparcie. Jak grało się przy komplecie publiczności?

To pytanie słyszę już od trzech meczów (śmiech), bo ostatnio hale się zapełniają. Bardzo fajnie gra się przy pełnej hali, gdzie te trybuny żyją, jest ogień i to podgrzewa do walki obydwie drużyny, więc zawsze jest fajnie grać przy pełnych trybunach.

Czego życzyć wam przed kolejną częścią sezonu ligowego?

Tylko zdrowia. A sport to tylko sport, niech wygrywa lepszy. Żeby zdrowie dopisywało nam i wszystkim zespołom, żeby kontuzji było jak najmniej. W tym sezonie jest ich dosyć sporo. Powiedziałbym, że z perspektywy ostatnich lat to jest najbardziej kontuzjogenny sezon z różnych przyczyn. Tego życzyłbym sobie i całej lidze, żeby to zdrowie było na miejscu.

rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna