Mistrzowie Polski w miniony poniedziałek rozpoczęli przygotowania do nadchodzącego sezonu. O celach na nadchodzące rozgrywki i powrocie do rodzinnego miasta opowiedział libero – Bartosz Makoś.
Marzena Janik: Rozpoczęliście już przygotowania do nowego sezonu. Czy na starcie jest w was nowa energia do pracy?
Bartosz Makoś: Oczywiście, że tak. Przez te dwa, dwa i pół miesiąca – zależy, ile kto miał wolnego – zdążyliśmy się za tą siatkówką stęsknić. Przed nami kolejny sezon, nowe rozdanie i każdy na pewno jest gotowy na to, żeby pracować, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik.
Zanim te przygotowania wystartowały, wzięliście udział w turnieju PreZero Grand Prix. Można powiedzieć, że był to przedsmak treningów na hali?
Na pewno trzeba sobie powiedzieć, że pojechaliśmy tam bardzo eksperymentalnym składem. Wynik był, jaki był. Na pewno nikt z nas nie jest z niego dumny, natomiast przygotowania rozpoczęliśmy w poniedziałek i, tak naprawdę, od teraz rozpoczynamy tą poważną pracę.
Po kilku latach przerwy ponownie zagrasz w rodzinnym mieście. Skąd wziął się pomysł, żeby tutaj wrócić?
Przez sześć lat podróżowałem po klubach w całej Polsce. Teraz wracam do domu, do Jastrzębia. A skąd taki pomysł? Nie trzeba było za dużo myśleć, bo jak tylko pojawiła się oferta, wiedziałem, że to jest decyzja, którą chcę podjąć. Jak zaczynałem trenować, mając dziewięć – dziesięć lat, marzyłem, żeby ubrać tą koszulkę i reprezentować klub z mojego miasta.
O pozycję będziesz rywalizował z Kubą Popiwczakniem. Myślę, że to będzie ciekawa rywalizacja, która przyniesie mobilizację do pracy nad swoimi umiejętnościami.
Nie nazwałbym tego rywalizacją, bo jesteśmy jedną drużyną. Na pewno to jest świetna okazja do nauki, bo Kuba to klasowy libero, jeden z najlepszych w Polsce. Bardzo się cieszę, że mam okazję razem z nim współpracować w tym sezonie.
Jakie cele stawiasz sobie na rozpoczynający się sezon?
Na pewno jak najlepszy wynik dla drużyny. To jest rzecz, o której najbardziej myślę. Natomiast, jeżeli chodzi o mnie, to jak co sezon chcę się dalej rozwijać. Chcę poprawiać swoje umiejętności, a na ile to wystarczy, żeby spędzić czas na boisku to zależy już od tego, jak będę się prezentował i oczywiście od trenera.
Opowiesz na zakończenie, jak spędziłeś swoje wakacje?
Na odpoczynku (uśmiech). Głównie odpoczywałem, ponieważ sezon zakończyliśmy jako ostatni po tej pięciomeczowej batalii z Resovią. To był czas dla przyjaciół i rodziny, na regenerację. Od czasu do czasu jakaś siłownia, siatkówka plażowa, żeby pamięć mięśniowa została i żeby nie trzeba było dużo nadrabiać w sezonie przygotowawczym.
Rozmawiała Marzena Janik
Źródło: Informacja własna, fot. Jastrzębski Węgiel