W czwartkowy wieczór odbył się kolejny mecz w Lidze Mistrzyń w którym udział wzięły zawodniczki Grot Budowlanych Łódź oraz turecka potęga Fenerbahce Stambuł. Całe spotkanie w trzech setach wygrały faworytki z Turcji. Po meczu zadaliśmy kilka pytań Natalii Lijewskiej, która pojawiła się na boisku i dała dobrą zmianę.
Zuzanna Żeleźnik: W pierwszym secie miałyście świetną, odrzucającą od siatki zagrywkę. Czy uważasz że to był klucz do waszej naprawdę dobrej gry?
Natalia Lijewska: Uważam, że między innymi zagrywka uwzględniająca odpowiednie kierunki, jakość i systematyka odegrały kluczową rolę w spotkaniu, a w szczególności w pierwszym secie miało to duży wpływ na doprowadzenie do sytuacji, w której zyskałyśmy sporą przewagę nad przeciwnikiem.
Co przesądziło o końcowym zwycięstwie Turczynek na przewagi w pierwszym secie?
Zespół z Turcji był konsekwentny w prowadzeniu swojej gry w końcowej części tego seta. Po naszej stronie wkradły się również błędy. To normalne, bo taka jest nasza dyscyplina, że błędy będą się pojawiać zarówno u nas jak i u przeciwnika jeśli podejmujemy ryzyko, by za wszelką cenę zyskać punkty. Fenerbahce okazało się jedynie skuteczniejsze w ich wykorzystywaniu i parciu na nas.
Czego zabrakło wam w tym meczu?
Trzeba rozpocząć od tego, że zespół z Fenerbahce regularnie bierze udział w prestiżowych turniejach na bardzo wysokim poziomie, są również aktualnymi mistrzyniami swojego kraju, a ich skład zasila wiele gwiazd naszej dyscypliny. Widać było to doświadczenie grania z nożem na gardle w meczach o wszystko. Przykładem był pierwszy set, który zaczęło nieco ospale, a nasza drużyna nie oddawała łatwo boiska, co dziewczyny pokazały całym serduchem, lecz jednak szybko nas dogoniły. Można gdybać, co było przyczyną. Wydaje mi się, że ilość błędów własnych, czy brak koncentracji w niektórych momentach mogły być tymi czynnikami.
Z jakiego elementu lub fragmentu gry jesteście zadowolone?
System relacji blok-obrona. Dziewczyny z serduchem podbijały ciężkie piłki i nie można na to przymknąć oka. Przeciwnik postawił wysoką poprzeczkę między innymi swoją dobrze zorganizowaną grą na bloku, ale śmiem twierdzić, że nasze przyjęcie też było na dobrym poziomie, dając sobie miejsce na myśl, że przecież mamy przeciwko sobie jeden z najmocniej zagrywających zespołów w świecie siatkówki.
Weszłaś na boisko w trakcie meczu w niełatwej sytuacji dla swojej drużyny. Jakie uczucia ci towarzyszyły?
Nie pamiętam, co czułam, mówię szczerze. Nie miałam chwili by pozwolić sobie na emocje, musiałam po prostu reagować. Cieszę się, że przynajmniej ten drugi set dobrze przepracowałam i mogłam pomóc odciążyć dziewczyny w jakimś stopniu.
Miałyście duże problemy z zatrzymaniem Turczynek i kończeniem akcji. Za to wiele razy zostałyście zablokowane przez bardzo szczelny blok Fenerbahce.
Mogę to powiedzieć na swoim przykładzie. W trzecim secie Magda Stysiak zbudowała solidny mur nad moją głową i wiele razy wpakowałam piłkę prosto w jej ręce, a wydawało by się z mojej perspektywy, że chciałam jedynie zahaczyć o palce i technicznie wyrzucić piłkę w aut… tyle że te palce były o 20 cm wyżej niż zazwyczaj przeciwnik je stawia. Ale nic nie rozwija sportowca jak mecze z takim przeciwnikiem, dlatego staram się pomimo wielu błędów wyciągnąć ile się da by popełniać ich po prostu mniej. Zdaję sobie sprawę, że będę się powtarzać, ale znowu trzeba oddać przeciwnikowi, że miały bardzo wysoki i dobrze pracujący blok. Nie byłam jedyną, która napotkała problemy, ale pokazałyśmy również że każdy przeciwnik ma swoje „luki” i dziewczyny z naszej drużyny potrafiły je wykorzystać, czy to sposobem, czy bezpośrednim atakiem w boisko.
Rozmawiała Zuzanna Żeleźnik.
Źródło: Informacja własna, fot. Tauron Liga