W niedzielę w Nysie Puchar Polski po bardzo dobrej grze podniosły zawodniczki z drużyny BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała. O przebiegu turnieju, świetnej grze i sezonie w wykonaniu swojej ekipy opowiedziała nam kierowniczka zespołu – Mariola Wojtowicz.
Zuzanna Żeleźnik: Udział w Pucharze Polski rozpoczęłyście od meczu z Uni Opole który przeszłyście spokojnie niczym spacerek lub codzienny trening. Mecz nie trwał też długo bo w zaledwie 78 minut zameldowałyście się w finale. Czy ten mecz sprawił że w finale miałyście więcej siły do walki?
Mariola Wojtowicz: Mecz z Uni Opole rzeczywiście nie trwał długo, ale kosztował nas mnóstwo nerwów i stresu. Niektórzy po raz pierwszy uczestniczyli w takim turnieju. To jest tylko jeden mecz o być albo nie być w finale. Tu nie tylko w grę wchodzą umiejętności, ale również radzenie sobie ze stresem. Ten mecz może i sprawił, że w finale miałyśmy więcej siły do walki, ale to świetne przygotowanie fizyczne naszego sztabu szkoleniowego było kluczowym elementem oraz profesjonalne podejście samych zawodniczek do wykonywanego zawodu (odpowiednie odżywianie, odpowiednia ilość snu, odnowa biologiczna). A tak na marginesie to my położyliśmy się do łóżek później niż ŁKS (śmiech).
Spotkanie z ŁKS-em zaczęłyście trochę nerwowo bowiem już pierwsze trzy akcje zostały zablokowane a łodzianki wypracowały sobie przewagę trzech punktów. W pierwszym secie łodzianki zamurowały was blokami. Czy to był ten element który musiałyście nauczyć się omijać i sobie z nim radzić?
Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że ŁKS to świetny zespół, który w każdym elemencie gra bardzo dobrze. Odrzuciły nas od siatki bardzo dobrą zagrywką, co spowodowało, że nie mogłyśmy grać środkiem, a to ułatwiło postawienie szczelnego bloku na skrzydłach. Ale jak widać poradziłyśmy sobie z tym bo nie straciłyśmy nadziei, ducha walki i niesamowitego zaangażowania.
Dlaczego nie widzieliśmy od początku spotkania gry na środku siatki, Asia Pacak i Paulina Majkowska potrafią wielokrotnie zaskakiwać rywalki swoimi ostrymi uderzeniami.
Środkowe Asia Pacak i Paulina Majkowska na początku meczu niestety nie mogły pokazać swoich świetnych ataków ze względu na naszą słabszą dyspozycję w przyjęciu zagrywki ale za to pokazały klasę w innych elementach siatkarskiego rzemiosła- w bloku, zagrywce i obronie.
Trzeci set to absolutny majstersztyk w waszym wykonaniu bowiem odwróciłyście losy seta z wyniku 17:9 do 18:19 dla was. Który element waszej gry pomógł wam wybrnąć z sytuacji w której już chyba nikt nie wierzył w wasze zwycięstwo a mimo wszystko wygrałyście 23:25.
Tak naprawdę to zasługa nie jednego elementu naszej gry, ale zespołowości, odpowiednich wskazówek sztabu szkoleniowego i wiary w sukces do samego końca. To również charakter! Silny charakter, który pokazujemy od początku sezonu i oby tak dalej!
Tie-break również zaczęłyście naprawdę świetną grą i wynikiem 1:4. Czy można nazwać cichą liderka waszej ekipy Bidias która odkąd weszła na boisko regularnie zdobywała punkty z bardzo trudnych piłek i w naprawdę ważnych dla was sytuacjach?
Regiane Bidias nie po raz pierwszy pokazała, że ma silną psychikę i ogromne doświadczenie. Takie turnieje o najwyższe cele nie są jej przecież obce. To świetna zawodniczka ale przede wszystkim dobry człowiek. Bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać.
Mecz na pewno wielu emocji, nieoczekiwanych zwrotów akcji i waszego końcowego zwycięstwa w tie-breaku. Jak Pani podsumuje ten mecz i grę swojej drużyny?
Przede wszystkim jestem ogromnie dumna z zawodniczek i sztabu szkoleniowego. Cieszę się, że mogłam po raz kolejny uczestniczyć w Pucharze Polski i robić sobie zdjęcia ze zdobytym trofeum. Powiem Pani, że emocje i stres były zbliżone do tego co czułam będąc jeszcze zawodniczką. A jeszcze bardziej się cieszę, że ten sukces mogłam dzielić z moja kochaną rodzinką, która w tym dniu była ze mną. Tu również należą się ogromne gratulacje dla naszej ekipy biurowej: Aleksandra Jagieło, Aneta Reczko, Maurycy Marek i Adrian Sajdak. Ten Puchar Polski nie odbyłby się bez nas i bez naszego sklepiku z gadżetami w hali Nysa (śmiech) Jesteście WIELCY! Daliśmy radę! Chociaż czasami było ciężko (uśmiech).
Na ogromne brawa za grę w tym meczu zasługuje Julia Mazur oraz Julia Nowicka. Libero wyciągała i broniła absolutnie niemożliwe do uratowania piłki, a rozgrywająca fenomenalnie rozrzucała piłki na skrzydła i środek siatki.
Najbardziej bliska jest mi pozycja libero z wiadomych przyczyn. Dlatego też Julia Mazur była dla mnie bohaterką tego meczu. Stresowałam się bo widziałam, że ciągle szukają ją w przyjęciu, podobnie jak mnie kiedyś i pamiętam co wtedy czułam. Didi dała radę, nie poddała się! Do tego jej świetne obrony, miód na moje serce (uśmiech). Brawo Didi! Tak trzymaj! Julka Nowicka to profesjonalistka pod każdym względem. Naszaa kapitan świetnie scala zespół, nie tylko na boisku ale i w szatni, bo właśnie w szatni odbywają się najważniejsze rozmowy. Wystarczy na nią spojrzeć na boisku, jej skoncentrowanie, pewność siebie zaraża zespół do walki. To zawodniczka, która wie czego chce od życia.
Gratuluje zwycięstwa, to wasze 9 zwycięstwo i powrót do walki o puchar po piętnastu latach przerwy. Na ogromne brawa zasługuje w tym sezonie trener Piekarczyk oraz Pani Prezes Aleksandra Jagieło która robi niesamowitą robotę w klubie, dzięki zaufaniu do trenera i fachowemu prowadzeniu klubu możemy teraz podziwiać wasze sukcesy.
Rzeczywiście ma Pani rację. Przyszło mi pracować w fajnym zespole i z fajnymi ludźmi. To przede wszystkim tym osobom jesteśmy w miejscu, w którym jesteśmy. Prezes Aleksandra Jagieło to nie tylko świetnie zorganizowana osoba, ale również dobry człowiek. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Pracuje 24 godziny na dobę i nie narzeka bo jak sama przyznaje kocha to robić. Dzięki Niej każdy wie co ma robić, za co jest odpowiedzialny. Potrafi zarządzać zespołem jak niegdyś na boisku. Potrafi docenić i pochwalić ale również w odpowiedni sposób zwrócić uwagę jeśli coś się zawaliło. Odpowiedni i szybki przepływ informacji oraz szybka reakcja na każdą akcję to dla niej priorytety (uśmiech).
O Bartłomieju Piekarczyku mogę śmiało powiedzieć to samo. Profesjonalista, osoba niesamowicie pewna siebie. Właśnie Jego zapytałyśmy przed Pucharem jak będzie, czy ma jakieś przypuszczenia. Taka luźna rozmowa podczas rozciągania z Panią Prezes w Nysie. Odpowiedział i teraz pamiętam Jego zdecydowane, szeroko otwarte oczy, będzie Puchar, jestem tego pewny! Jesteśmy świetnie przygotowani!
Bary nie owija w bawełnę. Jak Mu się coś nie podoba to o tym mówi otwarcie ale przy tym ma poczucie taktu. Nie dziwi mnie, że zawodniczki lubią i chcą z nim pracować bo ja osobiście nie wyobrażam sobie pracy z innym trenerem.
Koniec słodzenia (uśmiech).
Po tak dobrze rozegranym turnieju zawodniczkom należy się chwila przerwy i świętowania. Jak wygląda to u was? Będzie zasłużone wolne?
Zespół po meczu wrócił do hotelu na kolację i zasłużonego szampana a następnie wrócił do Bielska-Białej. Dostał jeden dzień wolnego, a my z biura wykonujemy pracę zdalną i jesteśmy na łączach. Z racji osiągniętego sukcesu przygotowujemy się do kolacji z Prezydentem Miasta Bielska-Białej i sponsorami.
Wszyscy wiemy, że już w dniu 23.03.2024r. o godz. 14:45 czeka nas starcie z Uni Opole i zdajemy sobie sprawę z tego, że nie czas na odpoczynek i świętowanie. Działamy dalej z jeszcze większym zaangażowaniem i pasją do swojej pracy.
W play-offach zmierzycie się ponownie z UNI Opole. Jakie plany na przygotowanie do tych spotkań?
Jak to się często powtarza: Puchar Polski rządzi się swoimi prawami. Pomimo tego, że jesteśmy dzisiaj najszczęśliwszym zespołem w Polsce to niestety musimy zamknąć ten rozdział i rozpocząć kolejny, mam nadzieję równie udany. Sztab zapewne jest już po odprawie meczowej, gdzie tradycyjnie omawiali dobre i złe strony zespołu z Opola, tak by wdrożyć to już od wtorku w trening. Na pewno nie lekceważymy sobie przeciwnika ale wierzymy, że przy wsparciu naszych cudownych kibiców a jest ich coraz więcej, uda nam się zwyciężyć z każdym!!!
Jedziemy dalej! Tym razem po upragnione Mistrzostwo Polski!!!
Bardzo dziękuję za wywiad. Za fajne pytania i za możliwość podzielenia się z Panią moimi przemyśleniami.
Rozmawiała Zuzanna Żeleźnik, fot. Bartłomiej Budny
