Jurij Gladyr: chyba każdy z nas myślał, że ciężko będzie powtórzyć taką dramaturgię

Sporo emocji przyniosły półfinałowe spotkania Jastrzębskiego Węgla i Asseco Resovii Rzeszów. O samej rywlizacji oraz atmosferze w jastrzębskiej hali opowiedział środkowy jastrzębian – Jurij Gladyr.


Marzena Janik: Na początek gratulacje, ponieważ w tym półfinale stworzyliście dwa świetne siatkarskie widowiska.

Jurij Gladyr: Tak, dziękuję. To się zgadza, że te dwa mecze były niesamowite. Już chyba każdy z nas myślał, że ciężko będzie powtórzyć taką dramaturgię i taki mecz, jaki odbył się w Rzeszowie. Jak się okazuje, to było możliwe. Cieszymy się z tego, że to my jesteśmy po tej zwycięskiej stronie.

W czwartym secie wróciliście z dalekiej podróży. Co, pana zdaniem, było przełomowym momentem, który pozwolił doprowadzić do tie – break’a?

Myślę, że przełomowym momentem było to, że ciągle mieliśmy wiarę. Cały czas, nawet wtedy, kiedy goniliśmy wynik i nie mieliśmy zbyt wielu szans, bo nie wyglądał on dla nas za dobrze. Przez cały czas powtarzaliśmy sobie, żeby skupić się na kolejnej piłce i że wszystko jest możliwe. Tak się stało, że po prostu zrobiło się to możliwe. Udało się parę razy dobrze zagrać blokiem czy zagrywką. Generalnie super historia, która nie zdarza się za często odbyła się na naszych oczach.

W drugim i trzecim secie do waszej gry wkradło się rozluźnienie czy była to zasługa dobrze grającej Resovii?

Nie chodzi tutaj o jakiekolwiek rozluźnienie, kiedy gra się o wejście do finału Mistrzostw Polski. Trzeba jasno powiedzieć, że zespół z Rzeszowa grał kapitalną siatkówkę. Niesamowicie nas przycisnęli, tak w pierwszym, jak i w drugim meczu. Non stop wywierali na nas presję zagrywką i w ogóle się nie mylili, dlatego proszę mi uwierzyć, że było bardzo ciężko, ale to my cieszymy się z awansu do wielkiego finału.

Który z elementów gry okazał się kluczem do wygranej?

Ciężko mi odpowiedzieć na gorąco, zaraz po meczu. Tutaj było tyle emocji, że teraz wszystko mi pływa przed oczami. Wydawało mi się, że zagrywka była najważniejszym elementem tego spotkania. Chłopaki z Rzeszowa solidnie grali w systemie blok – obrona i było bardzo ciężko przedrzeć się na siatce na drugą stronę.

Nie mogę nie wspomnieć o atmosferze. Czuliście, że podczas tego meczu hala wręcz odleciała?

Tak jest zawsze. To nie jest pierwszy raz, że jak są emocje to hala fruwa. Oby było nam dane jeszcze raz to przeżyć.

Na zakończenie: z jakim nastawieniem przystąpicie do finałowej rywalizacji?

Ja myślę, że z najmocniejszym. Chcemy bronić tytułu Mistrza Polski, o czym mówiłem już wcześniej. Tym bardziej, że to się udało chyba po raz ostatni w 2017 roku i była to ZAKSA. Później co rpku była zmiana i chcemy ten tytuł obronić. Czy się uda, to się okaże.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna